Horror The Veil 2016
The Veil (2016), reż. Phil Joanou, wyst.: Jessica Alba (na zdjęciu) #żart

Recenzja horroru The Veil, czyli Blair Cult Project

Dzisiaj Q-Blog w wersji przestrzegającej, choć wydaje mi się, że nikt by po The Veil nie sięgnął i tak. No ale może skuszony nazwiskiem Jessiki Alby i w miarę znanego reżysera popełniłby ten błąd, więc póki czas – odradzam. Recenzja horroru The Veil.

The Veil (2016)
Reżyseria: Phil Joanou
Scenariusz: Robert Ben Garant
Obsada: Jessica Alba, Thomas Jane, Lily Rabe, Shannon Woodward, Reid Scott
Zdjęcia: Steeven Petitteville
Muzyka: Nathan Whitehead
Scenografia: Raelyn Tepper
Kraj produkcji: USA

O czym jest horror The Veil

Zaczyna się hen przed laty zbiorowym samobójstwem członków sekty niejakiego Jima Jacobsa (Thomas Jane), całkiem nieprzypadkowo podobnej do sekty Jima Jonesa. Żyją w odosobnieniu, są szczęśliwi i zupełnie oddani swojemu liderowi, za którym poszliby do piekła. Jacobs o tym wie i funduje im tę podróż. Gdy na leśną farmę przyjeżdża FBI, z sekty nie ma już co zbierać. Ale jest też niespodzianka. Zaplanowane z morderczą precyzją samobójstwo przeżywa mała dziewczynka. Sarze Hope, jak nazywają ją w szpitalu, udaje się jakimś cudem zacząć nowe życie z dala od leśnego koszmaru. Mijają lata. Z Sarą (Lily Rabe) nawiązuje kontakt grupa filmowców dokumentalistów pod wodzą Maggie (Jessica Alba) żywo zainteresowana wydarzeniami z samobójczej farmy. Twierdzą, że dotarli do nowych materiałów, które koniecznie trzeba zbadać. A najlepiej zrobić to na miejscu tragicznych wydarzeń. Sara niechętnie, ale zgadza się wyruszyć z filmowcami w tę podróż do miejsca odległego od cywilizacji o mile. Będą tam tylko oni, rozwalające się powoli zabudowania i tajemnica do rozwikłania.

Recenzja horroru The Veil

Zacznijmy od tego co dobre w The Veil, bo będzie tego niedużo. Świetną robotę odwalił tutaj scenograf, który stworzył naprawdę klimatyczne i straszne miejsce pośród leśnych ostępów. Znakomicie wygląda nadgryziony zębem czasu budynek przywódcy sekty oraz jego wnętrze począwszy od zakurzonych ścian, a skończywszy na popękanych meblach. Przyjemnie się to ogląda i robi bardzo dobre wrażenie. Szczególnie w połączeniu z zamglonym lasem, jakimiś dymami, półmrokami i innymi zjawiskami leśnej przyrody. Zdecydowanie, scenografia The Veil zasługuje na lepszy film. Drugim zaś plusem jest Thomas Jane w roli przywódcy sekty – Jima Jacobsa. Widać, że świetnie się bawił swoją rolą. Wierzę, że dobrze wiedział, że jest głupia, ale wobec tej wiedzy machnął ręką i postanowił zagrać najbardziej przerysowanego lidera sekty, jakiego tylko się dało. No bo po co się przejmować – zapłacili to zapłacili, na ch drążyć temat. Rzuca więc z diabolicznymi minami te swoje monologi pełne dziwnych słów i natchniony psychopata z niego jak się patrzy.

Cała zaś reszta jest sztampowa do bólu i nie ma powodu, aby tracić na nią czas. Głównym problemem – jak sądzę – jest to, że reżyser Phil Joanou (Final Analysis, Gridiron Gang) mając w obsadzie Albę i Jane’a spodziewał się jakiegoś większego budżetu na swoją produkcję. A tu się okazało, że kasy starczy na gaże dla aktorów i na scenografię. I klops. Robić film czy podpisać się jakimś pseudonimem, żeby nie było wstydu. Wybrał to pierwsze, co skutkowało materiałem nadającym się co najwyżej od razu na DVD, a z pewnością nie do kina. No i osobiście uważam też, że znowu tematowi szkodzą jakieś strachy na lachy, duchy i inne pierdoły. Sam pomysł wyjściowy na film był bardzo fajny i może trzeba go było potraktować bardziej realnie niż jako supernaturalny horror. Tych drugich było już sporo i w zetknięciu z nimi The Veil nie oferuje niczego nowego. A już te wyskakujące znienacka strachy w mikrosekundowym ujęciu z wrzaskiem robią się zwyczajnie nudne. Co w połączeniu z przewidywalną fabułą daje zupełnie niepotrzebny film, który bawi, gdy się patrzy na tych kręcących z poważnymi minami swój dokument bohaterów (kilkuminutowy przemarsz przez las z dwóch kamer!). Albo gdy przeglądają archiwalne materiały, a te zmontowane jak normalny film, a nie amatorskie nagrania „z wesela”.

Nie wiem, może jacyś mafiosi w ten sposób kasę piorą czy co, bo innego sensu powstania The Veil nie widzę.

(2048)

Dzisiaj Q-Blog w wersji przestrzegającej, choć wydaje mi się, że nikt by po The Veil nie sięgnął i tak. No ale może skuszony nazwiskiem Jessiki Alby i w miarę znanego reżysera popełniłby ten błąd, więc póki czas - odradzam. Recenzja horroru The Veil. O czym jest horror The Veil Zaczyna się hen przed laty zbiorowym samobójstwem członków sekty niejakiego Jima Jacobsa (Thomas Jane), całkiem…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Młodzi dokumentaliści ruszają do miejsca, w którym przed laty członkowie sekty popełnili rytualne samobójstwo. Strata czasu i enta powtórka z supernaturalnej rozrywki.

3 odpowiedzi

  1. Jessica Alba ładna niby jest, ale jak widzę ją w obsadzie horroru to jakoś przeczuwam, że będzie kupa. 😀

  2. Co myślisz o zastosowaniu gogli wirtualnej rzeczywistości do filmów? Ja się od razu zdradzę, że mam straszną zajawkę na tę technologię.

    Z jednej strony mamy możliwość oglądania filmu na dowolnie wielkim ekranie (może być 50 cali, ale równie dobrze ekranie IMAXa), a z drugiej filmy 360 stopni – czyli jesteśmy dosłownie wewnątrz akcji.

    Oczywiście powstaje wiele pytań, np. przy klasycznych filmach fabularnych musimy patrzyć tam gdzie się toczy akcja (gdzie chce reżyserz) a nie tam gdzie my chcemy, ale mogą powstawać filmy alternatywne, już teraz zrobili taką eksperymentalną animacja, w której „aktywujemy” zdarzenie patrząc się w danym kierunku.

    Oczywiście pierwsze co załączę po zakupieniu Oculusa to wirtualny striptiz (coś w stylu Elizabeth Berkley z Showgirls).

  3. Quentin

    Wirtualne gogle są gdzieś obok mnie – w sensie nie zwracam na nie uwagi i nie śledzę co i jak i kiedy. Zawsze byłem sto lat za techniką, ale to pewnie dlatego, że łatwo się przyzwyczajam i jestem wierny (dalej mam jakiegoś starego WinAmpa itp., nienawidzę aktualizacji programów :) ). Stąd ciężko mi gdybać, bo w przeciwieństwie do Ciebie w ogóle nie jestem zajarany tą technologią.

    Wcześniej czy później pewnie ktoś je wykorzysta, bo taka jest kolejność rzeczy. Nowinki techniczne zawsze pchały kino do przodu choćby i z przyziemnych przyczyn. Wymyślono telewizję, to filmy zaczęły być większe, wymyślono piractwo to filmy zaczęły być w 3D. Tyle, że różnica taka, ze o ile dobrze rozumiem teraz nie będzie się trzeba ruszać z domu do kina, a jedynie kupić nowe wydanie filmu, który już mam na VHS-ie, DVD, Blurayu i w wersjach kinowej, reżyserskiej i nieocenzurowanej :).

    A na przeszkody zawsze się znajdzie jakieś rozwiązanie – tak to działa. Co do widza będzie jak piszesz – co najpierw zrobił Niewidzialny Człowiek? Poszedł podglądać gołe baby.

    Mnie zaś osobiście wydaje się, że pozostanę wierny tradycyjnemu kinu. Widzę po grach komputerowych, że w sytuacji, gdy mam za dużą kontrolę nad tym, co dzieje się na ekranie to jakoś nie bawię się tak dobrze. Nie wiem czemu, bo np. gambit zawsze powtarza, że po co oglądać film z zabijaniem się, jak lepiej włączyć konsolę i samemu zabijać :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.