chłopiec patrzy na potwora, recenzja filmu Krampus - Duch Świąt
Krampus (2015), reż. Michael Dougherty

Recenzja filmu Krampus – Duch Świąt

Długo trzeba było czekać na kolejny film Michaela Dougherty’ego. Dłużej nawet niż czekał sam Dougherty na premierę swojego poprzedniego, świetnego Trick’r’Treat. Czy było warto i czy reżyser znów zaskoczył? Recenzja filmu Krampus – Duch Świąt.

Krampus – Duch Świąt [Krampus] (2015)
Reżyseria: Michael Dougherty
Scenariusz: Michael Dougherty, Todd Casey, Zach Shields
Występują: Adam Scott, Toni Collette, David Koechner, Allison Tolman, Conchata Ferrell, Emjay Anthony, Stefania LaVie Owen, Krista Stadler oraz buldog angielski Thor
Kraj produkcji: USA

Nic dwa razy się nie zdarza

No i już, proszę, macie odpowiedź. Kto spodziewał się powtórki z rozrywki po Trick’r’Treat ten dostał film dużo gorszy od swojego poprzednika. Nie jakiś zły, okropny i słaby, ale niestety taki, który nie sprostał oczekiwaniom. A te były spore, bo bardziej znany jako scenarzysta Dougherty (Superman – Powrót, X-Men 2) swoim pełnometrażowym debiutem zaskoczył wszystkich. Skrojony pod Halloween Trick’r’Treat niezrozumiale przeleżał na półce jakieś dwa lata, podczas których fama filmu tylko rosła. Ci, którym udało się go zobaczyć na festiwalach byli zachwyceni, a opinia była raczej zgodna: oto przełomowe dzieło, jeśli chodzi o halloweenowe filmy. Czyli, mimo debiutu, a do tych zawsze trzeba podchodzić sceptycznie, oczekiwania przed T’r’T były jeszcze większe niż teraz. I nie przeszkodziły w świetnej zabawie na wyjątkowo klimatycznym filmie, gdy w końcu można go było zobaczyć. Podzielony na kilka segmentów bawił, straszył i rzeczywiście pokazał Halloween tak kompletnym, jak na naszym gruncie pewnie nigdy się nie zadomowi. Ja od czasu seansu słyszę „Halloween”, a myślę „Trick’r’Treat”.

Czemu więc i Krampus – Duch Świąt nie miałby sprostać oczekiwaniom? Ten sam reżyser, to samo luźne podejście, również świąteczny temat (choć inne święta), aż w końcu zachęcający zwiastun zapraszający na kolejną przygodę z Doughertym. Było wszystko co trzeba i tylko efekt końcowy nie jest już taki dobry.

O czym jest Krampus – Duch Świąt

Jak sam tytuł wskazuje – jest o świętach. Zbliża się Boże Narodzenie. Przygotowuje się do niego pewna rodzina z tradycyjnymi kłopotami XXI wieku. On dużo pracuje, jeszcze częściej wyjeżdża w związku z pracą, ona ze wszystkim musi radzić sobie sama – nie mają czasu dla syna Maksa. Ten czeka na to, że choć w święta będą jedną wielką rodziną. Nic z tego. Z niezapowiedzianą wizytą wpadają denerwujący krewni z jeszcze bardziej denerwującą ciotką i trójką dzieci z piekiełka rodem. Rozwalają całą magię świąt i na wszystko narzekają (BTW ktoś ogarnia, czemu uroczystą kolację urządzili 23 grudnia?). Nic dziwnego, że młody Max nie wytrzymuje, drze w pizdu list do Świętego Mikołaja i wyrzuca go za okno. A na to już czeka Krampus, mityczny duch świąt, którego złowrogim niemieckim zapowiada babcia. Wedle jej słów Krampus to przeciwieństwo Świętego Mikołaja, jakopodobny stwór, który w święta odwiedza rodziny, by je ukarać. Rodziny takie jak ta nasza filmowa, które świąt nie obchodzą tak jak wypada. Wkrótce nadciąga śnieżyca, gaśnie prąd, a uwięziona w domu rodzina będzie musiała walczyć o przeżycie.

Recenzja filmu Krampus – Duch Świąt

Łatwo zdiagnozować problem filmu Krampus – Duch Świąt, a to każe się zastanowić nad kulisami pracy nad filmem. Bo skoro zwykły widz łatwo może to zdiagnozować, to co dopiero jego twórcy. W przeciwieństwie Trick’r’Treat scenarzystów jest już trzech i w tym myślę tkwi sedno sprawy. Producentom coś się nie spodobało, zaprosili do poprawiania scenariuszy jakichś swoich kolesi, którym kazali, żeby było bardziej tak, bardziej srak, zrobiła się burza mózgów i wyszedł z niej ten świąteczny patchwork, który ani nie jest śmieszny, ani nie jest straszny – wisi gdzieś tak w środku i zdecydować się nie może. To oczywiście tylko moja niczym nie poparta teoria, ale zaufam swojemu policyjnemu przeczuciu. Myślę, że gdyby Dougherty zrobił Krampus – Duch Świąt od początku do końca po swojemu, to wyszłoby to jak należy. A tak rozmyło się to wszystko w zbyt wielu draftach scenariusza.

No ale o diagnozie problemu miało być. Jest ona standardowa – za mało krwi, za mało faków, za mało przewrotności i oryginalności, czyli główne grzechy filmów PG-13, które mają być dla wszystkich, a w efekcie nie są dla nikogo. Nie dla dzieci, bo zbyt straszne (mowa o horrorach PG-13, a nie ogólnie o filmach tej klasyfikacji; choć dla Krampus – Duch Świąt bardziej niż „horror” odpowiadałoby „baśń”), nie dla dorosłych, bo zbyt dziecinne. To plus ww. niezdecydowanie co do tego, w jakim kierunku powinien iść cały film. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć złoty środek i pogodzić to, co się chce zrobić z tym, co można zrobić. A przecież w PG-13 wilk nie może pożreć babci itd. – dlatego klasyczne baśnie (czy choćby mniej klasyczne jak np. świąteczne Gremliny) wypadają lepiej.

Toni Collette patrzy z niedowierzaniem - recenzja filmu Krampus - Duch Świąt

Lubię Toni Collette #MałoZnanyFakt

Plusy i minusy Krampus – Duch Świąt

Zdecydowanym minusem jest całe pierwsze pół godziny filmu, w którym poza świętami nie dzieje się nic specjalnego. Niestety nie ma tam klimatu Trick’r’Treat i święta to bardziej świąteczne dekoracje. A rodzinne niesnaski wypadają nudno, nieśmiesznie i w zasadzie w skali 1:1 zostały skopiowane ze Świątecznych wakacji w krzywym zwierciadle. Różnic jest niewiele, a mimo to zabawa jest nieporównywalnie gorsza. Zaś większość kolejnych minusów została już omówiona w akapicie o PG-13.

Krampus – Duch Świąt zaczyna plusować wraz z pojawieniem się tytułowego Krampusa. Zima w filmie naprawdę jest klimatyczna i to ona wiedzie prym spychając same święta na trzeci plan. Jest zimno, mroźnie, śnieżnie i naprawdę ładnie to wygląda. W takiej atmosferze filmowy horror nabiera rumieńców i choć nie są to krwawe rumieńce, to według mnie nie ma tu nic filmowi do zarzucenia. Jest odpowiednia doza napięcia, trochę podskoków ze strachu, klasycznych horrorowych upiornych zabawek, które gonią bohaterów po całym domu i okolicach. Jak na baśń PG-13 wszystko jest tam, gdzie powinno i mogę spokojnie przyznać, że nieźle się bawiłem. A bawiłbym się jeszcze lepiej, gdyby bohaterowie ginęli w pomysłowy sposób – to chyba najbardziej niewykorzystany w filmie motyw, przez większość czasu wszyscy plątają się razem i zamiast co jakiś czas się ich pozbywać, to nagle większość znika w 5-10 minut, bo już trzeba kończyć film – i gdyby, do jasnej cholery!, dołożyli trochę grosza na animatroniczny łeb Krampusa! (Czytaj: gdyby miał jakąkolwiek mimikę poza rozdziawionym pyskiem).

Czyli jednym zdaniem: zawód, ale może być.

(2026)

Długo trzeba było czekać na kolejny film Michaela Dougherty'ego. Dłużej nawet niż czekał sam Dougherty na premierę swojego poprzedniego, świetnego Trick'r'Treat. Czy było warto i czy reżyser znów zaskoczył? Recenzja filmu Krampus - Duch Świąt. Nic dwa razy się nie zdarza No i już, proszę, macie odpowiedź. Kto spodziewał się powtórki z rozrywki po Trick'r'Treat ten dostał…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Pradawny stwór terroryzuje rodzinę w trakcie świąt Bożego Narodzenia. Sporo do poprawy, ale może być.

3 odpowiedzi

  1. Lepszy od „Christmas Horror Story”?

  2. Quentin

    Raczej ten sam poziom funu.

  3. Chyba racja, aczkolwiek po Krampusie spodziewałem się więcej, stąd może bardziej przychylnym okiem patrzę na ChHS. Trochę to jakieś takie bez większych emocji, bo zarówno horroru jak i komedii zwyczajnie tu za mało. Za mało też Krampusa, straszą głównie jego pomagierzy, a on sam wygląda fajnie dopóki nie zaczynają pokazywać jego gęby. I generalnie niby źle nie jest ale czuć sporo niewykorzystanego potencjału.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.