A Band Called Death

Pod tym badassowym tytułem kryje się dokument muzyczny o, nie spodziewacie się, kapeli protopunkowej (czy jak to się tam nazywa) o nazwie Death (nie mylić z metalami o tej samej nazwie).

Death powstała w latach siedemdziesiątych w Detroit. Założona przez trzech braci wyróżniała się na tle królującej w tamtych czasach w Motor City muzyki spod znaku wytwórni Motown. Nie tylko gatunkiem granej przez nią muzyki, ale przede wszystkim faktem, że tworzący ją bracia byli Afroamerykanami (choć wtedy nazywało się to inaczej :P).

Trójka murzyńskich muzyków grająca punka w połowie lat 70. w Detroit? Brzmi jak pomysł na ciekawy dokument. I rzeczywiście, dokument jest ciekawy, choć nie sposób uniknąć porównań do oskarowego Searching for Sugar Man. A właściwie wypada napisać, że to właściwie ten sam film tyle, że o innych muzykach. Różnice są naprawdę niewielkie.

Prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście o Death, gdyż nie zrobili żadnej kariery. Wydali jedną płytę, rozpadli się, zaczęli grać reggae, a w końcu świat o nich zapomniał na długie lata. By w końcu doczekać się swoich pięciu minut.

„A Band Called Death” nie wytrzymuje porównań z „Sugar Manem” i zwyczajnie jest dokumentem gorszym. Ile ma na to wpływ automatycznego porównywania go z dokumentem, który zdobył Oscara tego nie sposób sprawdzić, ale na pewno zabiera mu sporo „fajności”. Nawet najbardziej świetna historia opowiedziana po raz drugi traci na swojej wartości. Dlatego trudno się ABCD (sic!) zachwycać, ale z pewnością obejrzeć warto.

No i trzeba pamiętać, że nie należy patrzeć na to, w jaki sposób reklamowany jest ABCD. Można by wtedy pomyśleć, że to właśnie Death wymyślił punk rocka, a wcale tak nie było. Nie oni pierwsi i nie oni ostatni grali taką muzę, co w filmie troszeczkę się przemilcza. Nie szkodzi, bo ABCD to przede wszystkim dokument o muzykach, a nie o muzyce. I o tym, jak to się różnie w życiu układa, a na koniec okazuje się, że i tak najważniejsza jest rodzina. 7/10

(1584)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.