Nominacje do Oscarów – wieszczę

Znaczy nominacji to nie wieszczę, bo nominacje już dawno ogłoszone, wieszczę tylko kto wygra i dlaczego. A przynajmniej w kategoriach, na temat których mam coś do powiedzenia. Bo tak trochę łyso, żeby na filmowym bądź co bądź blogu nie było o tym ani słowa. No to tak:

A może zacznijmy od ogólnej uwagi na temat Avatara, który o ile dobrze pamiętam dostał 9 nominacji. Zaraz podniosło się larum, że umarło kino i inne tego typu pierdoły. Well. Bez przesady. Dziewięć nominacji to dużo, ale większość z nich w kategoriach technicznych, a tu trudno by było, gdyby film Camerona nie dostał nominacji. I Oscary też pewnie w większości z nich (o ile nie wszystkich) zbierze. Zupełnie zasłużenie zresztą. Nie ma wiec co płakać nad stanem zdrowia X-Muzy, szczególnie że Oscary jakie są każdy wie i nie od dziś wiadomo, że nie zawsze przy ich rozdawaniu liczy się rzeczywista jakość filmu.

A teraz kategoria Najlepszy film. Nominowani: Avatar, The Blind Side, Dystrykt 9, Była sobie dziewczyna, The Hurt Locker, Bękarty wojny, Precious, A Serious Man, Odlot, W chmurach.

And the Oscar goes to… „Bękarty wojny”. Nie widziałem jeszcze wszystkich nominowanych filmów, więc to moje wieszczenie trochę psu na budę jest (aczkolwiek widziałem większość tak z 80%, a „Była sobie dziewczyna” właśnie mnie zdziwiło, że to „An Education”, którego zwiastun nie wskazywał na żadne cuda i jego nominacja to już wystarczająca dla niego nagroda – o ile można takie opinie wygłaszać nie widząc filmu :) ), ale za to „Bękarty…” widziałem już cztery razy i nie ma nic do rzeczy mój nick – to po prostu najlepszy film tego roku i tyle. Owszem, nie jest genialny i trochę można mu zarzucić (do strzelaniny w La Louisienne jest wybitny, rozdział „Operacja Kino” jednak już za bardzo przeszarżowany z za dużym natężeniem komedii), ale jeśli taki reżyser jak Tarantino kręci swój najlepszy po „Pulp Fiction” film (a tak właśnie uważam) to już samo to coś oznacza. A tak poza tym gdzie by kamieniem nie rzucić w „Bekartów…” (reżyseria, scenariusz, zdjęcia, muzyka and so on) to trafi się w rzecz przynajmniej ponadprzeciętną. Suma tego wszystkiego nie może być więc inna niż Oscar. Szczególnie, że konkurencji wymagającej nie ma, a „The Hurt Locker” i „W chmurach” wydaje mi się, że będą największymi przegranymi ceremonii oscarowej. A szczególnie ten pierwszy.

Reżyseria. Nominowani: James Cameron – „Avatar”, Kathryn Bigelow – „The Hurt Locker”, Quentin Tarantino – „Bękarty wojny”, Lee Daniels – „Precious: Based on the Novel ‚Push’ by Sapphire”, Jason Reitman – „W chmurach”.

And the Oscar goes to… James Cameron. Wybór trochę dyktowany sprawiedliwością dziejową, a trochę zdrowym rozsądkiem, ale moim zdaniem Cameron na Oscara zasłużył, bo niezależnie od tego, co złego można powiedzieć o „Avatarze” (znaczy ktoś tam mógłby powiedzieć, bo mnie się podobał), to jednak Cameron wykonał kawał świetnej roboty przy okiełznaniu prawdopodobnie najbardziej efektownej i pracochłonnej produkcji ever. A za to należy się Oscar.

Scenariusz oryginalny. Nominowani: Mark Boal – „The Hurt Locker”, Quentin Tarantino – „Bękarty wojny”, Alessandro Camon i Oren Moveman – The Messenger, Joel Coen i Ethan Coen – „A Serious Man”, Bob Peterson i Pete Docter – „Odlot”.

And the Oscar goes to… Quentin Tarantino. Wątpliwości żadnych nie mam, szczególnie że jego najwięksi przeciwnicy są w drugiej scenariuszowej kategorii. W scenariuszu Tarantino jest wszystko co powinno się znaleźć w wybitnym scenariuszu. I tyle. „Odlot” niech sobie wygrywa animki (jego nominacje w kategoriach nieanimkowych traktuję jako potwierdzenie mojego zdania o animkach, że jeśli się da to powinno się je kręcić w wersji normalnej 😛 a „Odlot” to właśnie materiał na film fabularny aktorski a nie film animowany). „The Hurt Locker” to lekkie nieporozumienie w tej kategorii, a „The Messenger” to film do wygrywania festiwali w Sundance, a nie Oscarów.

Scenariusz adaptowany. Nominowani: „Dystrykt 9” – Neill Blompkamp i Terri Tatchell, „Była sobie dziewczyna” – Nick Hornby, In the Loop – Jesse Armstrong, Simon Blackwell, Armando Iannucci, Tony Roche, „Precious on the Novel ‚Push’ by Sapphire” – Geoffrey Fletcher, „W chmurach” – Jason Reitman, Sheldon Turner.

And the Oscar goes to… Jesse Armstrong i koledzy. Przyznaję, wybór zupełnie subiektywny w oparciu o mój gust i to co mnie urzekło. Ale wybór akademii może być zgoła inny, bo konkurencja jest mocna i wyrównana. Szczególnie groźny jest Reitman, bo jego „W chmurach” to bardzo fajnie napisany film, a w dodatku jak najbardziej na czasie. No i z każdej strony oskarowy. To w ogóle powinna być osobna kategoria filmów: oskarowe. Są sensacyjne, horrory, komedie itd., a obok nich powinny być filmy oskarowe. O Oscara powalczy też Fletcher, choć „Precious” mnie niemożebnie zmęczyła. No ale Akademia lubi takie nietuzinkowe filmy. Co tu robi Blompkamp – nie wiem. Natomiast jak już pisałem – „Była sobie…” nie widziałem, ale nie zostawiam go bez szans, bo napisał go Nick Hornby, a Angole aktualnie chyba najlepszych scenarzystów na świecie mają.

Film animowany. Nominacje: „Koralina i tajemnicze drzwi”, „Fantastyczny pan Lis”, „Księżniczka i żaba”, „Sekret księgi z Kells”, „Odlot”

And the Oscar goes to… „Odlot”. Oscar dla jakiegokolwiek innego filmu byłby jawnym strzałem w stopę ze strony szanownej Akademii.

Aktor pierwszoplanowy. Nominacje: Jeff Bridges – „Crazy Heart”, George Clooney – „W chmurach”, Colin Firth – „A Single Man”, Morgan Freeman – Invictus, Jeremy Renner – „The Hurt Locker”.

And the Oscar goes to… George Clooney. Raz bo mu się należy, a dwa, bo ktoś musi wygłosić płomienną mowę na temat pomocy dla Haiti.

Aktor drugoplanowy. Nominacje: Matt Damon – „Invictus”, Woody Harrelson – „The Messenger”, Christopher Plummer – „The Last Station”, Stanley Tucci – Nostalgia anioła, Chritopher Waltz – „Bękarty wojny”.

And the Oscar goes to… Christopher Waltz. To trzecia najbardziej oczywista kategoria po filmie animowanym i efektach specjalnych.

Aktorka pierwszoplanowa. Nominacje: Sandra Bullock – „The Blind Side”, Helen Mirren – „The Last Station”, Carey Mulligan – „Była sobie dziewczyna”, Gabourey Sidibe – „Precious on the Novel ‚Push’ by Sapphire”, Mery Streep – „Julie i Julia”.

And the Oscar goes to… Gabourey Sidibe. Akademia lubi takie historie, a skoro już kiedyś dała Oscara Jennifer Hudson, to teraz też nie będzie miała oporów. Szczególnie że Sidibe zasłużyła na niego bardziej, a i Afroamerykanom trzeba coś dać, bo by się obrazili.

Aktorka drugoplanowa. Nominacje: Penelope Cruz – „Nine – Dziewięć”, Vera Farmiga – „W chmurach”, Maggie Gyllenhaal – „Szalone serce”, Anna Kendrick – „W chmurach”, Mo’Nique – „Precious on the Novel ‚Push’ by Sapphire”

And the Oscar goes to… Anna Kendrick. Tu sobie bezczelnie strzelam w Annę, która była wyjątkowo słodka w „W chmurach”. Rozsądek mówi Mo’Nique, ale „Precious” dwóch aktorskich Oscarów nie zgarnie. A w ogóle to moja pierwsza myśl była taka: Penelope Cruz.

No a dalej to już mi się nie chce opisywać, więc tylko swoje typy wrzucę.

Scenografia. Nominacje: „Avatar”, Parnassus, „Nine – Dziewięć”, Sherlock Holmes, „Młoda Wiktoria”.

And the Oscar goes to… „Sherlock Holmes”.

Zdjęcia. Nominacje: Mauro Fiore – „Avatar”, Bruno Delbonnel – „Harry Potter i Książę Półkrwi”, Barry Ackroyd – „The Hurt Locker”, Robert Richardson – „Bękarty wojny”, Christian Berger – „Biała wstążka”.

And the Oscar goes to… Mauro Fiore.

Kostiumy. Nominacje: „Birght Star”, „Coco Chanel”, „Parnassus”, „Nine – Dziewięć”, „Młoda Wiktoria”.

And the Oscar goes to… „Parnassus”. (choć rozsądek podpowiada: „Coco Chanel”).

Montaż. Nominacje: „Avatar”, „Dystrykt 9”, „The Hurt Locker”, „Bękarty wojny”, „Precious on the Novel ‚Push’ by Sapphire”.

And the Oscar goes to… „Avatar”. (choć na osłodę mogli by dać „Dyskryktowi 9”).

Muzyka. Nominacje: James Horner – „Avatar”, Alexandre Desplat – „Fantastyczny pan Lis”, Marcon Beltrami i Buck Sanders – „The Hurt Locker”, Hans Zimmer „Sherlock Holmes”, Michael Giacchino – „Odlot”.

And the Oscar goes to… Michael Giacchino.

Dźwiek/Montaż dźwięku. Nominacje: „Avatar”, „The Hurt Locker”, „Bękarty wojny”, Star Trek, „Odlot”, „Transformers: Zemsta upadłych.

Tych kategorii nie rozróżniam i byłbym o nich nie pisał, ale chcę zaznaczyć, że w jednej z tych kategorii (a może i w obu) „The Hurt Locker” dostanie swoje jedyne Oscary.

Efekty specjalne. Nominacje: „Avatar”, „Dystrykt 9”, „Star Trek”.

And the Oscar goes to… Jakieś wątpliwości?

No i to by było na tyle. Jak będzie naprawdę – zobaczymy niedługo. Pominąłem kategorie, w których nie mam zupełnie nic do powiedzenia. Poza tym, że żałuje, że nie dotarłem na pokaz „Birma VJ” na warszawskim festiwalu Kino w pięciu smakach, czy jak mu tam było.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl