„JOINT SECURITY AREA” [„GONGDONG GYEONGBI GUYEOK JSA”]

Rozmowy pokojowe pomiędzy Koreą Północną i Południową zostają zakłócone krwawym incydentem w strefie zdemilitaryzowanej. Do zbadania sprawy zostaje powołana specjalna komisja, która rozpoczyna przesłuchania pozostałych przy życiu żołnierzy południowo i północnokoreańskich.

„Joint Security Area” to jeden z pierwszych filmów Chan-wook Parka twórcy trylogii „Oldboy”, „Mr. …” i „Mrs. …”. To połączenie „Krolla” z „A Few Good Man” czyli wojskowe kino z zagadką do rozwiązania. Zagadką o tyle bardziej skomplikowaną, bo związaną z wieloletnim podziałem pomiędzy komunistyczną, a demokratyczną Koreą. To przede wszystkim film o przyjaźni rodzacej się między podziałami dającej nadzieję na pogodzenie się dwóch długoletnich rywali, a równocześnie pokazujący jak niebezpieczna może być przyjaźń otoczona zewsząd nienawiścią. Film, który z miejsca stał się ogromnym przebojem kasowym w koreańskim box office zdetronizowanym dopiero przez recenzjonowany już kiedyś przeze mnie „Friend” aka „Chingoo”.

Wszystko to przedstawione w emocjonujący sposób, profesjonalnie nakręcone, pozostawiające widza do końca w niepewności na temat tego co zaszło w niewielkim posterunku po północnej stronie koreańskiej granicy. Wszystko to nakręcone w wybudowanej dla potrzeb filmu scenografii przedstawiającej tytułową strefę bezpieczeństwa, a wszystko to ze względu na zakaz filmowania w prawdziwych plenerach. Scenografia zresztą stoi do dziś i przy okazji pobytu w Korei można ją sobie odwiedzić, zupełnie inaczej niż w przypadku ogrodzienieckich scenografii do „Zemsty”, które się rozpadły i już ich nie ma. 4+(6)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.