„SYMETRIA”

Napadnięto i obrabowano pewną staruszkę. Staruszka podczas okazania, rozpoznaje napastnika. Jest nim młody mężczyzna. Młody mężczyzna zostaje zamknięty w celi przejściowej. Tam dowiaduje się, że choćby się waliło i paliło to ma żądać, aby w oczekiwaniu na rozprawę zamknęli go w celi grypsującej. Git to git, powiada współwięzień, a z frajerni to zaraz na harem trafisz. Cokolwiek to oznacza, młody człowiek podczas rozmowy z więziennym psychologiem idzie w zaparte w wyniku czego ląduje chwilę później właśnie w celi grypsującej, gdzie czeka już na niego pięciu współtowarzyszy niedoli.

Genialny film. Serio serio. Jak nie przepadam za polskim kinem, tak na punkcie „Symetrii” oszalałem, serwując sobie w ciągu dwóch dni potrójny seans. Mrrrr, to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Żadne wyszukane cuda – prosta historia rozgrywająca się niemal wyłącznie w jednej celi, ale za to jak „pociągnięta”. Trzymająca przy ekranie od samego początku do samego końca. Właściwie nie ma tu żadnych niespodzianek czy zwrotów fabularnych, ale mimo to wciąga na dobre. Normalnie brak mi słów, co niezbyt często mi się zdarza. Polak potrafi! Właściwie nie potrafię (choć jestem Polakiem :) ) sobie wyobrazić, że takie „Pręgi” mogą być jeszcze lepsze. No, ale chyba są skoro to one kandydują do Oscara?

Parę „ale” do filmu mam, ale absolutnie nie zmienia to mojego zdania na temat tego, że całość jest „genialna”. Główny bohater zachowuje się momentami trochę irracjonalnie, ale chyba jednak reżyser złożył na barkach początkującego aktora wcielającego się w tę rolę za duży ciężar, którego nie udźwignął (choć atak paniki zagrał idealnie – wiem, bo znałem taką jedną panikarę…). Ale co tam główny bohater. Andrzej Chyra!!! To jest gość!!! W jednym momencie stał się moim ulubionym polskim aktorem. Każda z nim scena to gwałtowne palpitacje serca i przypływ adrenaliny u oglądającego. Ach! Ach! Ach!

Świetne zdjęcia, świetna muzyka, świetna historia, świetne dialogi… Szóstka z plusem.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.