×
Projekt Hail Mary (2026).

Projekt Hail Mary. Recenzja filmu Project Hail Mary

Nadszedł w końcu ten dzień, w którym można się przekonać na własne oczy, czy te wszystkie przedpremierowe peany i 300 proc. pozytywnych recenzji Projekt Hail Mary na Rotten Tomatoes pokrywa się z rzeczywistością. Moja recenzja też będzie pozytywna i procentowego wyniku na RT nie obniży. Recenzja filmu Projekt Hail Mary.

O czym jest film Projekt Hail Mary

Ryland Grace to szkolny nauczyciel, który nie ma nikogo, nawet psa, przyjeżdża do roboty na rowerze, bo nie stać go na auto i który wygląda jak Ryan Gosling. Taaaa. Kiedyś napisał pracę naukową o tym, że bez wody da się przeżyć, co może się teraz przydać ludzkości ze względu na tajemniczą czarną materię powolutku zjadającą nasze Słońce. Ryland pomimo osobistego sprzeciwu zostaje dodany przez pozbawioną humoru chórzystkę z NRD (Sandra Huller) do zespołu naukowców pracujących nad rozwiązaniem problemu zagrażającego naszej planecie. Jego nieszablonowy sposób myślenia pomaga znaleźć rozwiązania, które poważnym naukowcom nie przyszłyby do głowy. Tym sposobem udaje się odkryć sposób na próbę uratowania świata. Sposób mogący się nie udać na milion sposobów, stąd tytułowa Hail Mary, czyli z grubsza na wariata. Pierwszy problem pojawia się już prawie na początku. Po wybudzeniu ze stanu hibernacji, w którym załoga statku kosmicznego wyruszyła z misją, okazuje się że przeżył tylko Ryland, a dodatkowym kłopotem jest to, że nic nie pamięta.

Zwiastun filmu Project Hail Mary

Recenzja filmu Projekt Hail Mary

Po napisaniu Marsjanina, Andy Weir wydał denną książkę, po której stanął przed dylematem i być może zaczął zastanawiać się nawet, czy może rzeczywiście nie potrafi pisać (początkowo nikt mu nie chciał wydać Marsjanina, ale to za długa historia). Najwyraźniej doszedł jednak do wniosku, że może warto spróbować napisać drugą taką samą książkę jak Marsjanin. W ten sposób powstała bliźniaczo podobna powieść Projekt Hail Mary i zażarło. Znów sukces wydawniczy, znów ekranizacja za ponad 100 milionów dolarów. Brawo Andy Weir.

Troszeczkę przesadzam, a troszeczkę nie, bo przecież Projekt Hail Mary jest powieścią o sympatycznym nie-astronaucie, który budzi się sam w kosmosie. Ale też ze względu na fabularną woltę, różni się od debiutu książkowego Weira. Szybko bowiem okazuje się – i nie powinien to być żaden spoiler, bo wszystko jest w zwiastunach – że nie jest w tym kosmosie sam. Nawiązuje kontakt z obcą formą życia, która nie tylko może mu pomóc, ale nawet jest bardzo zainteresowana taką pomocą. Zaczyna więc być inaczej niż w Marsjaninie, ale nie do końca, bo wszystko sprowadza się do naukowego rozkminienia problemu.

Nie sposób przy okazji filmu Projekt Hail Mary uciec przed porównaniami do Marsjanina, co wytłumaczyłem chyba dość wystarczająco już wcześniej. Porównywać można głównie na z grubsza dwóch płaszczyznach. Naukowej i emocjonalnej. Jeśli chodzi o tę pierwszą – a żaden ze mnie naukowiec – Marsjanin według mnie wygląda o wiele lepiej. Głównie dlatego, że jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że utknęliśmy na Marsie i musimy znaleźć sprytny sposób na to, żeby tam nie umrzeć. I nawet nie znając się na nauce, zdajemy sobie sprawę, jakie główne problemy mamy, a co za tym idzie, jednemu czy drugiemu pomysłowi przetrwania możemy przyklasnąć, że kurde super, trzeba posadzić na Marsie ziemniaki, genialne! W Projekt Hail Mary taka radość z rozwiązań na chłopski rozum odpada, bo już sam problem Ziemi jest wymyślony na potrzeby fabuły (nikt nie wie, co zrobić na nagłą inwazję czarnych kropek zagłady), więc i jego rozwiązanie musi zostać wymyślone poza konceptami w rodzaju: zasadźmy na Marsie ziemniaki. Nie zostało to przedstawione tak, że ma się to zupełnie w nosie, ale trudno się zaangażować w coś wymyślone od podstaw i w co po prostu trzeba uwierzyć, że jest tak, a nie inaczej. Do tego w książce, gdzie jest więcej czasu na opisanie danych problemów, łatwiej można stworzyć iluzję, że nie tylko ma to naukowe podstawy, ale do tego laik ma wrażenie, że rzeczywiście to rozumie. W filmie na to czasu nie ma, więc tylko rzuca się hasła typu: „o amoniak!” i leci dalej.

Odwrotnie wygląda to w warstwie emocjonalnej, która jest ciekawsza w Projekcie Hail Mary niż w Marsjaninie. Łatwiej o to, gdy masz dwóch bohaterów walczących o to samo, tęskniących za tym samym i pozostawionych w takiej samej beznadziejnej sytuacji. Ich interakcje napędzają filmowe emocje, które raz czy drugi potrafią wycisnąć z oczu szczere łzy wzruszenia czy radości. Łatwiej jest to budować na poziomie interakcji niż wewnętrznych monologów z samym sobą. Tutaj więc niewątpliwie przewaga leży po stronie filmu Phila Lorda i Christophera Millera, ale być może też właśnie dlatego nie jest on aż tak bardzo rozrywkowy jak bywa Marsjanin, bo miewa momenty przestojów, które można by już przewinąć i przejść do sedna,

Tych momentów jest jednak niewiele i nie przysłaniają w żaden sposób całości, która jest oparta na nauce (nie znam się, nie mam prawa kwestionować 🙂 ) serwowanej na poziomie w miarę zrozumiałym dla każdego, jest kinem nie tylko wysokobudżetowym, ale też wysokorozrywkowym. Od pierwszych chwil ogląda się je świetnie i z przyjemnością dociera do widza, że dawno nie oglądał tak sympatycznego sci-fi. Trochę może szkoda pójścia znów w ten koncept „sam w kosmosie”, bo najciekawiej moim zdaniem dzieje się tutaj na Ziemi, a po pół godzinie byłem pewien, że film zakręci się w okolicach Dziewiątki. Nagle flashbacków z niedalekiej przeszłości zaczęło jednak brakować, a akcja skupiła się na dwójce walczącej z czarnymi kropkami.

Widać w Projekt Hail Mary wysoki budżet. Wizualnie po prostu nie ma się tu do czego przyczepić. Naukowe podstawy tego dzieła podkreślają widoczne chyba w każdym kadrze jakieś naukowe rekwizyty, które nie pozwalają zapomnieć, że to w zasadzie film dla nerdów nakręcony tak, żeby spodobał się normikom. Tworzy to fajny klimat produkcji poważniejszej niż w zasadzie jest. Dużo dobrego robi w przeciwwadze naukowej stronie filmu wszechobecny humor, który równoważy praktycznie większość scen w tej produkcji, która nie zapomina na szczęście o tym, że nie jest za bardzo poważna mimo pozowania na taką. Humor ów jest trafiony i rozbawia, w czym duża zasługa świetnego Ryana Goslinga, który w końcu rozwinął się aktorsko i swoją kreacją nie pozwoli się obrażać. Wisienką na wspomnianych tortach jest wiele popkulturalnych smaczków typu dźwiękowego nawiązania do Bliskich spotkań trzeciego stopnia.

Po przeczytaniu książki Weira wydawało mi się, że z Rockym będzie taki problem, że o ile na kartach powieści się sprawdza, bo wyobraźnia każdego czytelnika podsuwa takie rozwiązania, które są dla niego najmniej zabawne, to zaprezentowany na ekranie w formie dokładnie takiej jak opisana w książce (choć bez powtarzanego po trzy razy na każdej stronie słowa „karapaks”) wzbudzi niepotrzebnie wysoką wesołość. Udało się tego jednak uniknąć i po oswojeniu się z koleżką, nie zwraca się już uwagi na to, że „przecież to takie głupie, jakby Gosling był gościem specjalnym w nowym odcinku Muppetów”.

Śpiewana recenzja filmu Projekt Hail Mary

(2662)

Nadszedł w końcu ten dzień, w którym można się przekonać na własne oczy, czy te wszystkie przedpremierowe peany i 300 proc. pozytywnych recenzji Projekt Hail Mary na Rotten Tomatoes pokrywa się z rzeczywistością. Moja recenzja też będzie pozytywna i procentowego wyniku na RT nie obniży. Recenzja filmu Projekt Hail Mary. O czym jest film Projekt Hail Mary Ryland Grace to szkolny nauczyciel, który nie ma nikogo, nawet psa, przyjeżdża do roboty na rowerze, bo nie stać go na auto i który wygląda jak Ryan Gosling. Taaaa. Kiedyś napisał pracę naukową o tym, że bez wody da się przeżyć, co może…

Ocena Końcowa

8

w skali 1-10

Podsumowanie : Rezolutny, ale tchórzliwy naukowiec staje się ostatnią nadzieją ludzkości na ratunek przed materią zjadającą Słońce. Dobrze wydany wysoki budżet, naukowe podstawy zrozumiałe dla każdego, trafiony humor i dawka szczerych wzruszeń w zupełności wystarczają, aby seans ekranizacji książki Andy’ego Weira był dobrym pomysłem na wizytę w kinie.

Podziel się tym artykułem:

Skomentuj

Twó adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Quentin 2023 - since 2004