Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa (2019), reż. Maciej Kawulski.
Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa (2019), reż. Maciej Kawulski.

Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa. Recenzja filmu Macieja Kawulskiego

Drugi film w reżyserskiej karierze Macieja Kawulskiego (Underdog) nie zaskoczył. Nie zaskoczył, bo spodziewałem się fajnego gangsterskiego kina w południowokoreańskim wydaniu. Takie dostałem i nie pozostaje już nic innego, jak tylko zastanawiać się, skąd wziął się reżyserski talent u kolesia od MMA? Nagle wymyślił sobie, że zacznie robić filmy i okazało się, że oto jest jednym z najciekawszych twórców kina rozrywkowego w Polsce? Niebywałe. Recenzja filmu Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa.

O czym jest film Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa

Bohater (Marcin Kowalczyk) od zawsze chciał zostać gangsterem. Niczym Henry Hill w Chłopcach ferajny przepadł, gdy tylko pierwszy raz zobaczył, jak dobrze bawią się gangsterzy. Robią co chcą, dmuchają co chcą, mają dużo pieniędzy i żyją szybko, z klasą, pozostawiając po sobie przystojnego trupa. A że marzenia są po to, by je spełniać, nasz bohater odział dres, wytrzasnął trzy prostytutki i zaczął swoją gangsterską karierę od stręczycielstwa. Potem była współpraca z nieobliczalnym Magim (Janusz Chabior), a gdy bohater poszedł po rozum do głowy i odbębnił swoje w kryminale, wiedział, że najlepiej pracować na własny rachunek. Zaczął więc.

Zwiastun film Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa

Recenzja filmu Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa

W świecie remake’ów, prequeli, rebootów i spin-offów po raz kolejny okazuje się, że poszukiwanie oryginalnych pomysłów na film wcale nie jest niezbędne do tego, by stworzyć coś innego niż wymienione na początku tego zdania powtórki z rozrywki. Wystarczy dobrze opowiedzieć wyświechtaną historię, nie siląc się za wszelką cenę na zbyt dużą oryginalność, a może wyjść z tego coś sympatycznego. A i owszem, też powtórka z rozrywki, ale bardziej sprawiająca wrażenie oryginalnego filmu niż siedemdziesiąta część Grudge Klątwy.

Kawulski kręci filmy tak jakby przed przystąpieniem do zdjęć nie robił niczego innego tylko oglądał tysiące innych filmów i sporządzał z nich notatki. Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa przypomina wiele gangsterskich tytułów z minionych lat i pełna jest ogranych zagrywek, które sprawdziły się gdzieś indziej. Mordowanie przy muzyce operowej, gangusy idące przed siebie w zwolnionym tempie i tego typu rzeczy. Nie kręcąc oryginalnego kina, Kawulski kręci filmy, którym trudno zarzucić wtórność. A nawet jeśli to się zrobi, to z sympatią. Bo lubimy te piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy.

Główny bohater filmu prowadzi nas za rączkę przez kilka dekad polskiej gangsterki. Z ekranu padają dobrze znane nam pseudonimy kanonicznych polskich gangsterów oraz organizacji przestępczych, które trzęsły Polską w okresie przed i po transformacji ustrojowej. Jest w samym środku wydarzeń, które relacjonuje z kronikarską dokładnością próbując przekonać widza, że to wszystko wcale nie było tak, jak pisano o tym w mediach. Finalnie okaże się, że ten cały świat jest dokładnie taki, jak przypuszczaliśmy, więc nie ma tu co szukać jakiejś prawdy objawionej i uchylenia niespodziewanej kotary, za którą znajdziemy coś zaskakującego. A owa „historia prawdziwa” w tytule to standardowy w ostatnich latach kinowy wabik. Wiadomo, wszystko jest od razu lepsze, jeśli „prawdziwe”. A przynajmniej na to ostatnio wygląda.

Tym, co sprawia, że film Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa ogląda się dobrze, jest sposób jego opowiedzenia. Z humorem, z krwistymi bohaterami, z odpowiednią dawką brutalności i realizacją na poziomie. To wszystko wystarczy do tego, by wygodnie rozsiąść się w fotelu i cieszyć dobrym polskim filmem. W którym nic nas nie zaskoczy, ale będzie się to oglądało z przyjemnością.

W filmie Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa nie brakuje wad i tutaj nie ma co udawać, że jest inaczej. Momentami chciałoby się jednak coś więcej niż tylko umiejętna odtwórczość. To wystarczy na satysfakcjonujący seans, ale do ochów i achów potrzeba by było tego, co z kinem gangsterskim potrafił zrobić Guy Ritchie. Nie oszukujmy się, Kawulski to nie jest Guy Ritchie, ale i też chyba nie chce nim być. Chce dobrze opowiedzieć historię swojego bohatera i to robi. Nudzić się nie sposób, choć przycięcie filmu o pół godziny przysłużyłoby mu się na dobre. Za dużo jest też narracji z offu, bo można odnieść wrażenie, że nasz bohater nigdy się nie zamyka. I nie przegapi okazji, by na widok zafrasowanego ojca powiedzieć zza ekranu „ojciec był zafrasowany”.

Czego mi jeszcze zabrakło w filmie Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa to większej ilości polskiej muzyki z epoki. Nie rozumiem, skąd te kompleksy i branie wyświechtanej zagranicznej muzyki do ilustracji scen. Przydałby się w końcu jakiś polski Tarantino, jeśli chodzi o tworzenie soundtracku. No i w ogóle zabrakło mi większej ilości ww. epoki. Lata 70. czy 80. – są, ale krótko. Kiedy akcja przenosi się do lat 90. to właściwie świat gangsterów z tamtych lat niczym nie różni się od naszej współczesności. Mniej siedzą w komórkach, reszta jest taka sama.

Filmowi Kawulskiemu przydałby się też zdecydowanie lepszy wątek miłosny (a najlepiej jego brak, bo to coś z Natalią Szroeder jest chłodne jak lodówka na Syberii), no i trochę więcej konsekwencji. Reżyser nieprzekonująco pokazał to, że bohater nagle bez ostrzeżenia przestał być zależny od adrenaliny. W jednej chwili lał się z kibolami, za chwilę cała jego para przeszła w kolegę Waldena, w którego brawurowo wcielił się Tomasz Włosok.

Mając świadomość wyżej wymienionych wad, film Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa ogląda się bardzo dobrze. I nawet jeśli żal jakiejś tam zmarnowanej szansy (na co właściwie?), to tak naprawdę nie ma czego żałować, bo nadal pozostaje krwiste, polskie kino, które zasłużenie zarobi w box-office’ie ładną sumkę.

(2388)

Drugi film w reżyserskiej karierze Macieja Kawulskiego (Underdog) nie zaskoczył. Nie zaskoczył, bo spodziewałem się fajnego gangsterskiego kina w południowokoreańskim wydaniu. Takie dostałem i nie pozostaje już nic innego, jak tylko zastanawiać się, skąd wziął się reżyserski talent u kolesia od MMA? Nagle wymyślił sobie, że zacznie robić filmy i okazało się, że oto jest jednym z najciekawszych twórców kina rozrywkowego w Polsce? Niebywałe. Recenzja filmu Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa. O czym jest film Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa Bohater (Marcin Kowalczyk) od zawsze chciał zostać gangsterem. Niczym Henry Hill w Chłopcach ferajny przepadł, gdy tylko pierwszy raz zobaczył,…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Historia człowieka, który przeszedł drogę od alfonsa do najpotężniejszego gangstera w Polsce. Posiadające wady, lecz efektowne kino rozrywkowo-gangsterskie pełne tego, co w tego typu kinie niezbędne. Przemocy, humoru, dobrej muzyki i krwistych antybohaterów.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.