Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Wieczór gier, Game Night (2018), reż. John Francis Daley, Jonathan Goldstein.
Wieczór gier, Game Night (2018), reż. John Francis Daley, Jonathan Goldstein.

Wieczór gier. Recenzja filmu Game Night

Miałem duże oczekiwania po filmie Wieczór gier. Zwiastun podpasował mi bez kręcenia nosem, dobre opinie o filmie również zaostrzyły apetyt. Nie, żebym się sugerował cudzymi opiniami, ale zawsze to podnoszące na duchu, gdy film, po którym spodziewasz się czegoś fajnego innym się podoba. Czy Wieczór gier sprostał moim oczekiwaniom? O tym za chwilę. Recenzja filmu Wieczór gier.

O czym jest film Wieczór gier

Max (Jason Bateman) i Annie (Rachel McAdams) to wyjątkowo zgodne małżeństwo. Połączyła ich miłość do gier wszelakich, najlepiej planszowych bądź rysowanych. Od pierwszego spotkania wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Oboje zgadzają się właściwie we wszystkim i trudno o bardziej kochającą się parę. Jest tylko jeden problem – pomimo starań nie są w stanie doczekać się upragnionego potomstwa. Wizyta w klinice płodności przynosi jednoznaczny wniosek. Winę za taki stan rzeczy ponosi zestresowany Max. Nie przyjmuje tego co prawda do wiadomości, ale fakty są przeciwko niemu. Szybko dogrzebane zostaje sedno problemu – starszy brat Maksa, Brooks (Kyle Chandler). Przystojny, bogaty, odnoszący sukces za sukcesem wzór do naśladowania. Max zawsze miał jego kompleks i nic nie wskazuje na to, że miałoby się to kiedyś zmienić. Szczególnie teraz, gdy po roku nieobecności zapowiedział się z wizytą. Stress level max. No ale nic nie da się zrobić i Brooks pojawia się na organizowanym przez Maksa i Anne wieczorze gier. Zajeżdża pod dom wypaśną bryką i za chwilę opowiada zawstydzające historie o swoim bracie jego znajomym. Z miejsca zepsuty wieczór na szczęście się kończy, ale wtedy Brooks zaprasza towarzystwo na niespodziewaną rewizytę. Annie i Max postanawiają skorzystać z tej okazji i dać Brooksowi nauczkę. Tydzień później w tym samym składzie zjawiają się u Brooksa, który zaskakuje ponownie. Oznajmia, że tego wieczora nigdy nie zapomną i przechodzi do konkretów. Oto za chwilę w jego domu pojawią się porywacze, którzy uprowadzą jednego z graczy. O wszystko zadba wynajęta przez niego specjalna firma. Zadaniem pozostałych będzie odnalezienie porwanego zanim zostanie zabity. Zwycięzca zaś zgarnie brykę Brooksa. Zanim cała reszta zdąży przetrawić niespodziewane wiadomości, zgodnie z zapowiedzią pojawiają się oprychy i wywlekają Brooksa za fraki do furgonetki. Gra rozpoczęta, niech wygra lepszy.

Recenzja film Wieczór gier

Zawiodłem się na filmie Wieczór gier, niestety. To zła wiadomość. Dobra jest taka, że Wieczór gier jest niezłym filmem. Niestety nie wybierałem się do kina na niezły film, wybierałem się na coś dużo lepszego. Może nic, co by mną sponiewierało twistem, ale z pewnością coś, z czego bym się serdecznie uśmiał i rozrywkowo spędził wieczór. A przy okazji porozkminiał cóż też może mnie tu w trakcie zaskoczyć. Bo, że podjęta zostanie taka próba to było pewne (co swoją drogą jest zawsze brzemieniem tego typu filmów, bo wszystko, co w nich oglądasz uważasz za podejrzane i nie wierzysz, że nie ma drugiego dna).

Przyczyny zawodu upatruję w zbyt długim wstępie, który nie zrobił za dużo, by wciągnąć w opowiadaną historię. To również jest zawsze problemem filmu, który zdradza w zwiastunie o co będzie w nim chodzić. Wiadomo, do czego wszystko zmierza i czekasz, żeby się zaczęło. No i jest kłopot, bo przecież nie wszyscy oglądają zwiastuny i im trzeba akcję podprowadzić, a nie zaczynać jej z grubej rury. To newralgiczny moment i w przypadku filmu Wieczór gier moim zdaniem wyszło tak sobie. Zanim wszystko się zaczęło na dobre, zdążył mnie podnudzić i zmartwić, że nie jest tak dobrze, jak się tego spodziewałem. Uczucie towarzyszyło mi już do końca seansu.

Wieczór gier to kryminalna komedia pomyłek i tu nie ma mowy, żeby próbowała być czymś innym. To dobrze. Wszystko toczy się zgodnie z zasadami gatunku na przemian będąc zabawnie (mniej lub bardziej) i sensacyjnie w postaci bójek, umiarkowanej ilości krwi i samochodowych pościgów. Szkoda tylko, że nawet najlepsze żarty nie sprawiły, bym wybuchnął śmiechem i na dobre się wkręcił w film. Nie było zresztą tych gagów tak dużo, pojawiały się w rozsądnych odstępach czasu oddając miejsca sensacji. Jak cały film – były OK, ale bez szału. Z koncepcji: oni myślą, że to są przebierańcy, a tak naprawdę to zbiry – bez dwóch zdań można było wycisnąć więcej. Zabrakło tym zbirom charyzmy choćby kolesi z Nic do stracenia (Giancarlo Esposito i John C. McGinley). Byli jedynie tłem dla kolejnych wpadek bohaterów, całkowicie oddając im pola. A oni też jakoś specjalnie nie walczyli o sympatię widza.

Kiedy wiadomo, że coś w trawie piszczy, trudno jest zaskoczyć widza. Mimo to udaje się filmowi Wieczór gier przemycić parę niespodziewanych zwrotów akcji. Szkoda jedynie, że możliwych dzięki nieprawdopodobnemu nagromadzeniu wygodnych zbiegów okoliczności. No ale wiadomo, wszystko już było i tu leży pies pogrzebany.

Sam nie wiem, czy polecam wizytę w kinie. Chyba tak umiarkowanie, choć przy dużej ilości dobrych recenzji może jednak warto sprawdzić czy aby nie miałem złego dnia na oglądanie takiego filmu. Nie sądzę :), ale całkowicie tego wykluczyć nie można.

PS. Za to podobało mi się jak został nakręcony. Kamera parę razy wylądowała w dość niespodziewanych miejscach, a i te ujęcia tilt-shift czy jak one się tam nazywają były fajne dla oka. Trafił się nawet jeden porządny mastershot.

(2379)

Miałem duże oczekiwania po filmie Wieczór gier. Zwiastun podpasował mi bez kręcenia nosem, dobre opinie o filmie również zaostrzyły apetyt. Nie, żebym się sugerował cudzymi opiniami, ale zawsze to podnoszące na duchu, gdy film, po którym spodziewasz się czegoś fajnego innym się podoba. Czy Wieczór gier sprostał moim oczekiwaniom? O tym za chwilę. Recenzja filmu Wieczór gier. O czym jest film Wieczór gier Max (Jason Bateman) i Annie (Rachel McAdams) to wyjątkowo zgodne małżeństwo. Połączyła ich miłość do gier wszelakich, najlepiej planszowych bądź rysowanych. Od pierwszego spotkania wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Oboje zgadzają się właściwie we wszystkim i…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa przyjaciół bierze udział w kryminalnej zabawie, która wymyka się spod kontroli. Trochę się zawiodłem na tej kryminalnej komedii z twistem. Była tylko w porządku, a liczyłem na więcej.

Odpowiedź

  1. Totalna nuda! Nie oglądałam trailera, nie znałam opirnii. Przyszłam i czekałam na komedie sensacyjna. A dodałam jakieś pseudosmieszną paplanine. Od połowy w miarę zaczyna się coś dziać. Ale nie podnosi to mojej oceny filmu. Nie śmiałam się nic a nic… Nie warto marnować kasy ma seans w kinie. Kiedyś przy świątecznym obiedzie można zerknąć w tv.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.