Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Pasażer, The Commuter (2018), reż. Jaume Collet-Serra.
Pasażer, The Commuter (2018), reż. Jaume Collet-Serra.

Pasażer. Recenzja filmu The Commuter

Gdzieś tam mignęło mi, że Liam Neeson rezygnuje z kreowania ról twardzieli w sensacyjnych filmach kryminalnych, które z regularnością szwajcarskiego zegarka co rok trafiają do kin. Szkoda by było, gdyby zakończył swoją badassową przygodę filmem takim jak Pasażer. Recenzja filmu Pasażer.

O czym jest film Pasażer

Michael MacCauley (Liam Neeson) to konkretny facet, którego dobrem nadrzędnym jest rodzina. To dla niej zrezygnował z pracy policjanta i zaczął sprzedawać ubezpieczenia. Nie jest to najbardziej intratne zajęcie na świecie, ale dzięki sumienności i pracowitości Michaela rodzinie niczego nie brakuje. Ale potrzeby są coraz większe – dorasta syn i trzeba go wysłać do dobrej szkoły. A to kosztuje. Na domiar złego Michael niespodziewanie zostaje zwolniony z pracy. Zszokowany wsiada do pociągu podmiejskiego, którym od dziesięciu lat dojeżdża do miasta i zastanawia się, jak złą wiadomość przekazać żonie (Elizabeth McGovern). W trakcie podróży do Michaela przysiada się elegancka kobitka o imieniu Joanna (Vera Fermiga). Proponuje mu eksperyment socjologiczny polegający na znalezieniu w pociągu jednej osoby, która tu nie pasuje. Osoba ta ma ze sobą bagaż i wystarczy, że Michael ją wskaże. To wszystko co musi zrobić. Jeśli się zgodzi, dostanie 25 tysięcy zaliczki, a resztę – 75 tysięcy – po wykonaniu zadania. Na przemyślenie propozycji ma czas do następnej stacji. Michael czuje, że coś tu nie gra i nie chce bawić się w gierki Joanny. Jest jednak za późno. Wszystko wskazuje na to, że nie ma żadnego wyboru, a jeśli nie podejmie się zadania, ucierpi na tym jego rodzina.

Recenzja filmu Pasażer

Pasażer to bodaj czwarty film, przy okazji którego spotkali się na jednym planie Liam Neeson i reżyser Jaume Collet-Serra. Wcześniej były to Tożsamość, Non-Stop oraz Nocny pościg i każdy, kto widział choć jeden z nich, wie, czego spodziewać się po filmie Pasażer. Dodatkowo film Colleta-Serry czerpie z jednego z najbardziej klasycznych schematów kina akcji: jeden bohater przeciw wszystkim w jakiejś charakterystycznej i ograniczonej lokacji (budynek Nakatomi, lotniskowiec, samolot pasażerski, znów pociąg). Nie ma w nim więc niczego odkrywczego, ale trzeba zaznaczyć, że zwiastuny Pasażera wcale nie obiecały, że będzie inaczej.

Teoretycznie więc jest nadzieja na emocjonujący thriller z twistem, w którym zagrał (thrillerze nie w twiście :P) charyzmatyczny Neeson.

W praktyce zaś wszystko rozbija się o to, że Pasażer jest filmem głupim, który mam wrażenie był w nieskończoność poprawiany aż po tych poprawkach pozostało za dużo niedokończonych wątków, bo już im się pomyliło co zostawili, a co wycięli. Weźmy sam początek i to wczesne wstawanie bohatera. Można odnieść wrażenie, że haruje od świtu, a żona se śpi i ma tylko pretensje. Za chwilę jednak widać, że żona też wstała, razem przygotowują się do wyjścia i ona odwozi go na pociąg. No to co dupę zawracali sugestiami? Pomiędzy jednym a drugim bohater Neesona czyta za syna książki i znów nie wiadomo o co chodzi. OK, troskliwy ojciec, ale czy syn jest kretynem, który dostał się na Cambridge, czy gdzie tam idzie, bo ojciec pisał za niego wszystkie wypracowania?

To oczywiście mało ważne bzdury, ale pokazują niechlujstwo scenariusza filmu Pasażer obecne od samego początku. Potem jest jeszcze gorzej. Bohater musi znaleźć jedną tajemniczą osobę w pociągu pełnym ludzi, co wydaje się, że będzie trudne. Nie do końca, bo na następnej stacji wysiada 3/4 pasażerów. Dobrze choć, że akurat zostają tylko ci podejrzani. A podejrzani są oczywiście wszyscy, bo w pociągu nie wiedzieć po co jest np. agent FBI, złodziejka i inni podejrzanie zachowujący się podróżni. Podejrzanie zachowuje się nawet laska, która nie robi nic podejrzanego. A co! Nie zdążymy jednak tego przetrawić, gdy scenarzysta zaserwuje nam zepsucie finałowego twista. Nie to, że jest jakiś niespodziewany, bo każdy kto widział choć cztery filmy o glinach domyśli się od razu co i jak, ale mimo wszystko. Bohater Neesona bierze telefon od randomowego gościa, dzwoni do kolegi i prosi, żeby oddzwonił pod ten numer. Oddzwania… Joanna. OK, wiem, SPOILER, ale kurde, sami scenarzyści zapodali ten spoiler. Tylko Michael, niby taki kumaty, się nie domyślił, że coś tu nie gra.

A nie grają nawet najdrobniejsze pierdoły, które pojawiają się nie po to, żeby miały sens, ale żeby scenariusz był jeszcze bardziej zagadkowy i sprawiający wrażenie emocjonującego. Konduktor za namową Michaela chce przetrząsnąć plecak podejrzanej laski. Ta protestuje. Jak skończy się to przetrząśnięcie? Z filmu się nie dowiemy.

W świetle głupiego i udającego sensowny scenariusza, film Pasażer mogły już uratować tylko sceny akcji. Nie uratowały, bo wiele ich nie ma. Kilka standardowych szarpanin, wchodzenia pod pociąg i pokazana już w zwiastunie katastrofa pociągu, która w CGI wygląda rzeczywiście katastrofalnie. Napięcia w tym nie ma, bo od początku wiadomo co i jak, a gwóźdź do trumny Pasażera dobija śmiechowy los rodziny bohatera, którego nie będę już spoilerował.

Wobec powyższego trudno jako plus traktować poprawną realizację, niezłe aktorstwo i całą tę listę rzeczy, które we współczesnym kinie przy produkcjach powyżej iluś tam milionów dolarów są dobre już niemal wszędzie. Pasażer to typowe sensacyjne kino do zapomnienia, które zamiast rozrywki zapewnia frustrację z obrazy inteligencji widza.

(2349)

Gdzieś tam mignęło mi, że Liam Neeson rezygnuje z kreowania ról twardzieli w sensacyjnych filmach kryminalnych, które z regularnością szwajcarskiego zegarka co rok trafiają do kin. Szkoda by było, gdyby zakończył swoją badassową przygodę filmem takim jak Pasażer. Recenzja filmu Pasażer. O czym jest film Pasażer Michael MacCauley (Liam Neeson) to konkretny facet, którego dobrem nadrzędnym jest rodzina. To dla niej zrezygnował z pracy policjanta i zaczął sprzedawać ubezpieczenia. Nie jest to najbardziej intratne zajęcie na świecie, ale dzięki sumienności i pracowitości Michaela rodzinie niczego nie brakuje. Ale potrzeby są coraz większe - dorasta syn i trzeba go wysłać do…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Aby ratować rodzinę, pasażer podmiejskiej kolejki musi podjąć niebezpieczną grę nim pociąg dotrze do stacji końcowej. Bardzo przeciętny akcyjniak z Liamem Neesonem, który pod maską emocjonującego thrillera przemyca bzdurny i niedopracowany scenariusz.

3 odpowiedzi

  1. Film w sam raz na piątkowych chillout. Może i nie jest wymagający fabularnie, ale czy to zawsze jest wadą?

  2. Quentin

    Jako dozgonny fan „Żołnierzy kosmosu” jak najbardziej się zgadzam :). Kłopot z „Pasażerem” jest taki, że nie oferuje niczego, co by pozwoliło zapomnieć o głupotach fabularnych. Jedynie odgrzewane setki razy sensacyjne klisze.

  3. No może i masz rację, było trochę nieścisłości. W każdym razie ja podszedłem do filmu bez wielkich wymagań, nastawiony na relaks po ciężkim tygodniu i przyjemnie mi się to oglądało. Pozdro!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.