Kiedyś w końcu trzeba było się zebrać z rozpoczęciem podsumowania tegorocznych seansów filmowych. Tak, wiem, jeszcze zeszłorocznych nie skończyłem… Czyli co Q-Słonko widziało w styczniu 2026
Filmowy styczeń 2026 w ocenach
9
– Confession Subscription. Spowiedź premium
Kościół wprowadza abonament na spowiedź – im wyższy pakiet, tym szybsze rozgrzeszenie i mniej pytań. Najdroższy plan gwarantuje „grzechy bez konsekwencji”. Obrazoburcza czarna komedia, która spotkała się z wyraźną krytyką ze strony władz kościelnych. Oczywiście sprawiło to jedynie tyle, że jeszcze więcej widzów wybrało się do kina.
– Third Family, The. Trzecia rodzina
Hrithik prowadzi podwójne życie z dwiema różnymi rodzinami w dwóch różnych miastach. Pewnego dnia kontaktuje się z nim kobieta z piątką dzieci, która robi mu awanturę o to, że zostawił ich samych bez środków do życia. Choć Hrithik twierdzi, że pierwszy raz widzi ją na oczy, kobieta pokazuje mu zdjęcia, na których widać, że tworzą szczęśliwą rodzinę. Wpisałem sobie w wyszukiwarkę „najlepsze bollywoodzkie filmy 2026 roku” i jestem bardzo zadowolony z tej podpowiedzi.
– Weather for the Wealthy. Pogoda dla bogaczy
W świecie, w którym zjawiska klimatyczne całkowicie wymykają się spod kontroli, prognoza pogody zaczyna być dostępna tylko dla najbogatszych, a reszta społeczeństwa żyje w ciągłej niepewności. Dopracowany nieomal do perfekcji mroczny thriller, w którym pomysłowa fabuła łączy się z efektownymi wizualiami. Katastrofy naturalne jeszcze nigdy nie wyglądały tak pięknie na dużym ekranie.
8
– Grandma.exe. Babcia.exe
Programista próbuje przywrócić do życia zmarłą babcię w formie sztucznej inteligencji, ale ta zaczyna ingerować w życie całej rodziny, wymuszając wspólne niedzielne obiady. Początkowo nic nie wskazuje na to, że nieobecność w ich trakcie może narazić na coraz poważniejsze reperkusje. To miło, że zamiast ze śmiertelną powagą snuć czarne scenariusze o tym jak AI odbierze wszystkim pracę i zdominuje wszystkie dziedziny życia, ktoś spojrzał na tę sprawę z humorem i przymrużeniem oka. Opłaciło się.
– Lost Weekends. Zaginione weekendy
Pewnego dnia znikają weekendy, a ludzie muszą pracować bez przerwy. Filmowe marzenie korporacyjnego CEO spodoba się nie tylko prezesom i dyrektorom, choć osobom na niższych stanowiskach śmiech momentami może utknąć tu w gardle. Niby satyra, niby gruba kreska, niby kpiący klimat, który trudno traktować na poważnie, a jednak wiele mówi o współczesnym świecie.
– Silence of the Lamps, The. Milczenie lamp
W świecie, w którym przedmioty martwe zyskują świadomość, detektyw próbuje rozwikłać zagadkę seryjnego mordercy AGD. Od początku wiadomo, że zabójcą jest inteligentny toster o skłonnościach socjopatycznych, ale w zupełności to nie przeszkadza. To thriller który nie dość, że wciąga jak bagno, to jeszcze zostawia widza z pytaniem: czy twój mikser naprawdę cię kocha?
7
– Divide, The. Linia podziału
W świecie, w którym granice państw wyznaczane są losowo co 10 lat, ludzie zmuszani są do ciągłego redefiniowania swojej tożsamości. Ambitne i analityczno chłodne kino, które pozostawia po sobie dużo pytań i przemyśleń, ale nie potrafi do końca wciągnąć bez utrzymywania stałego wrażenia, że to tylko filmowa rzeczywistość bez możliwości wydarzenia się poza ekranem.
– God’s Customer Service. Boskie Biuro Obsługi
Po śmierci mężczyzna trafia do nieba, gdzie odkrywa, że wszystkie modlitwy są obsługiwane przez przemęczony dział supportu. Kiedy składa reklamację na swoje życie, zostaje zatrudniony, by sam odpowiadać na modlitwy innych. Szybko odkrywa, że najłatwiej spełnia się te najgorsze. Od początku było wiadomo, że to wymarzona rola dla Jima Carreya i samą przyjemnością było już obserwowanie transmitowanych na żywo na specjalnym kanale YT starań reżysera filmu, by przekonać gwiazdora do udziału w nim. Potem było już z górki.
– Our Mother Is Silent. Nasza matka milczy
Po udarze matka traci mowę, a dzieci po raz pierwszy od lat muszą rozmawiać ze sobą bez jej pośrednictwa. Współczesny Bollywood na pełnej. Chwytający za serce dramat rodzinny mocno osadzony w indyjskiej rzeczywistości. Bez prób unowocześnienia na siłę i zerwania z bollywoodzkimi standardami broni się szczerą historią rozpisaną na bohaterów i niełatwe kontakty pomiędzy nimi.
– Queue. Kolejka
Ludzie stojący w niekończącej się kolejce do urzędu zaczynają podejrzewać, że nikomu nigdy nie udało się jeszcze dotrzeć do okienka. Ekranizacja odnalezionego niedawno nieznanego opowiadania Franza Kafki nie tylko robi wrażenie klaustrofobią i klimatem dusznej biurokracji, ale też tym, w jaki sposób autorom udało się wizualnie opakować tę opowieść przy niewielkim budżecie.
– User’s Guide to Yourself, A. Instrukcja obsługi
Mężczyzna znajduje instrukcję obsługi samego siebie i zaczyna żyć „zgodnie z zaleceniami producenta”. Absurdalnie i z humorem o kryzysie tożsamości. Wchodzi gładko i nie nudzi, więc nie ma co narzekać na pewne niedociągnięcia.
6
– Catering the Last Supper. Catering Ostatniej Wieczerzy
Firma cateringowa dostaje zlecenie na przygotowanie Ostatniej Wieczerzy. Na pewno nigdy nie zastanawialiście się nad tym, co by było, gdyby Judasz Iskariota dostał rozstroju żołądka i nie wydał Jezusa Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym, ale teraz już będziecie wiedzieć. Produkcja zapewnia solidną frajdę, ale do zabawy alternatywną wersją historii na poziomie „Pewnego razu… w Hollywood” – daleko.
– Heist. Skok
Grupa aktorów występujących w filmie o napadzie na bank postanawia przeprowadzić go w rzeczywistości, trzymając się filmowego scenariusza. Zbyt ambitny był to pomysł jak na możliwości debiutującego pełnym metrażem twórcy, ale warto dla kilku scen, które zdecydowanie się wyróżniają nie tylko na tle tego, co można zobaczyć w tym dziele.
– Known Number. Znany numer
Mężczyzna zaczyna dostawać wiadomości z własnego numeru telefonu – od siebie z przyszłości ostrzegającego przed popełnieniem zbrodni. Gdyby ów film tak często nie gubił się we własnej logice, byłoby więcej niż Sześć. To dla takich filmów wymyślono streaming.
– Probability of Survival. Prawdopodobieństwo przetrwania
Organizatorzy kolejnej edycji mistrzostw świata w rosyjskiej ruletce zaczynają mieć problem, gdy zawodnicy kolejno rezygnują ze startu wraz z pojawieniem się informacji o powrocie z emerytury czterokrotnego zwycięzcy sprzed lat. Zmarnowany pomysł. Zamiast epatowania sensacją, brutalnością i brnięcia w finalnie słaby twist odnośnie tajemnicy zwycięstw emeryta, aż prosiło się o zaangażowane kino opowiadające o tym, do czego zdolni są ludzie w czasie kryzysu. Coś wzorem „Czyż nie dobija się koni”.
5
– Inception: Radom. Incepcja: Radom
Grupa specjalistów od wnikania do snów próbuje zaszczepić w umyśle lokalnego dewelopera pomysł wybudowania lotniska, które naprawdę będzie działać. Polska została kolejnym krajem, do którego sprzedano format nolanowskiej „Incepcji”. Nikogo nie zdziwiło, że i u nas się to nie udało, ale scena, w której zamiast wirującego bączka bohaterowie używają starej złotówki kręcącej się na ceracie stołu w kuchni… No ja wstałem i klaskałem!
– Last Conversation, The. Ostatnia rozmowa
Psycholog prowadzi terapię z pacjentem, który twierdzi, że jest jego wyobrażeniem – i powoli zaczyna to udowadniać. Mocno przegadany dramat psychologiczny z elementami nadprzyrodzonymi. Gdybym miał ochotę na teatr, to bym sobie poszedł do teatru.
– Last Extra, The. Ostatni statysta
Podczas kręcenia filmu historycznego wszyscy aktorzy znikają, a statysta musi dokończyć sceny, odgrywając wszystkie role. Produkcja zadedykowana w napisach początkowych Cynthii Erivo, która zagrała niedawno wszystkie role w przedstawieniu „Dracula”. Rekordy postaci zagranych w jednym filmie przez Eddiego Murphy’ego czy Kamala Haasana pobite z przytupem, ale z czasem za bardzo zaczyna męczyć.
– Paper Skin. Papierowa skóra
W świecie, gdzie kolor skóry można zmieniać jak ubranie, młody aktywista postanawia żyć w każdym „kolorze”, by zrozumieć więcej. W filmach takich jak ten, autorom nie wystarczy udawać odważnych, ale muszą jeszcze takimi być. Ciekawy punkt wyjścia utonął więc we współczesnych ograniczeniach wynikających z tego, że niektórych rzeczy lepiej nie mówić, by przypadkiem nie zostać źle zrozumianym jako rasista.
4
– 404: Love Not Found. Błąd 404: Miłość nieodnaleziona
Algorytm randkowy zaczyna łączyć ze sobą ludzi, spośród których nie wszyscy istnieją w rzeczywistości, a są jedynie halucynacjami AI. Można się było spodziewać, że stworzony przez AI scenariusz – producent broni w wywiadach swojego wyboru arguentując, że scenariusz filmu o halucynacjach napisał najlepszy specjalista od halucynacji – będzie najsłabszym elementem tej produkcji, ale nie, że aż tak.
– Saints & Sinfluencers. Święci i sinfluencerzy
Kościół zatrudnia agencję marketingową, by „odświeżyć” wizerunek świętych i zwiększyć ich popularność wśród młodych. Każdy cud musi być teraz viralowy, a święci zaczynają konkurować o followersów. Szybko staje się jasne, że im mniej są święci, tym więcej osób ich obserwuje. Pomieszanie z poplątaniem. Trzymając się teologicznej terminologii: coś autorom filmu dzwoniło, ale nie wiedzieli, w którym kościele.
3
– Crown of Dust. Korona z pyłu
XVII wiek. Afrykańskie imperium kolonizuje Europę, a młody książę z Konga zostaje wysłany do zimnej i brutalnej Rzeczpospolitej Polski, by nauczyć się rządzić „dzikim krajem”. Jeden z największych zawodów tego roku, no ale tak się to kończy, gdy za film biorą się twórcy memów.
– Wedding List, The. Lista weselna
Tuż przed rozpoczęciem luksusowego wesela na wejściu wywieszona zostaje lista z dokładnym rozmieszczeniem gości przy stolikach. Niektóre z nazwisk są podkreślone. Każda z podkreślonych osób do północy jest już martwa. Chaos potęguje fakt, że listę gości przygotowała rodzina panny młodej. Pewnie by się to oglądało lepiej, gdyby w głównych rolach nie zagrali Rebel Wilson i Adam Divine. Ni to komedia, ni to horror, ni to dramat. Filmowi tez mówię: ni.
Podziel się tym artykułem:

Widziałem wszystkie, nic specjalnego, oceny zdecydowanie zawyżone 🤪
Czy na którymś z portali o filmach (filmweb, imdb, rotten tomatoes, …) można znaleźć Ciebie i Twoje oceny?
@Jarek
W miarę regularnie staram się dodawać oceny na Filmwebie:
https://www.filmweb.pl/user/Quentin_3