Archiwum tagów krrreew

Maczeta zabija [Machete Kills]

Maczeta zabija [Machete Kills]

Z Robertem Rodriguezem jest przynajmniej kilka problemów, a podstawowy to taki, że kręci marne filmy. Nie ma w tym nic dziwnego ani złego, bo ostatecznie świat pełen jest reżyserów kręcących marne filmy. Tyle tylko, że przeważnie żaden z nich nie podskoczył ponad poziom średniej przyzwoitości. Inaczej Rodriguez. Jeszcze w Meksyku wziął odważny rozbieg i filmem za garść dolarów przeskoczył mur ...

Czytaj dalej »

Projekt PPTR, odc. 3

Projekt PPTR, odc. 3

Jak na świeżo upieczonego dziewięciolatka mam dzisiaj tak mało energii i chęci do czegokolwiek poza spaniem, że aż strach. Pięć minut temu zadałem sobie „zajebiście ważne pytanie”: Co dzisiaj zrobiłeś?, a odpowiedź nie nadaje się do cytowania. STOP marazmowi! Pisz! Na przełamanie – Projekt Przecież Pisałem Tę Recenzję, odcinek numer 3. 50 pierwszych randek [50 First Dates] To jeden z ...

Czytaj dalej »

Lesson of the Evil aka Aku no Kyoten

Lesson of the Evil aka Aku no Kyoten

Przyznam szczerze, że przez pierwszą godzinę przysypiałem. Może dlatego, że było już późno, a może była to wina samego filmu. Wiedziałem co ma się w nim wydarzyć i czekałem i czekałem i nic. Jeszcze pięć minut, jeszcze pięć minut aż w końcu odpuściłem i zostawiłem sobie końcówkę na dzień następny. Jak to w japońskich filmach – nie wszystko było zupełnie ...

Czytaj dalej »

Projekt PPTR, odc. 2

Projekt PPTR, odc. 2

Czytając recki przynajmniej kilka razy natknęliście się już na pewno na wstawki, w których wkurzam się, że nie mam na Q-Blogu recenzji jakiegoś filmu, o której jestem przekonany, że ją pisałem. Piszę reckę, powołuję się na jakiś film, kukam w zakładki, żeby zalinkować do niego, a tu głośny DAFAK!? Cicho, głucho, ciemno wszędzie… No i koncepcja jest taka, żeby zamiast ...

Czytaj dalej »

V/H/S/2 (i trochę o V/H/S też)

V/H/S/2 (i trochę o V/H/S też)

Troszkę krzywdę zrobiłem pierwszej części „V/H/S”, bo nie znalazłem chwili, by miło tu o niej skrobnąć kilku zdań zachęcając Was do seansu. Moja wina, moja wina. Zaglądacze na Q-Fejsa mogli przynajmniej zapoznać się z moją dla niej oceną: 8/10, która wskazywała na to, że było dobrze. Ale to dobrze rodziło się w prawdziwych bólach i dojrzewało wraz z seansem. Zrealizowana ...

Czytaj dalej »