Miszmasz

Persona. Marilyn

Persona. Marilyn

Chyba jeszcze żaden spektakl Krystiana Lupy nie wywołał aż takich kontrowersji. Wstrząs budzi sama tematyka i drastyczna odwaga w jej zaprezentowaniu. Krakowski reżyser, który przez lata wędrował szlakami Dostojewskiego i Austriaków w poszukiwaniu prawdy o ludzkiej osobowości rozbiera mit gwiazdy, zatrzymuje czas, dając swojej bohaterce szansę dotarcia do wnętrza własnej jaźni. W przedstawieniu nakładają się na siebie wysiłek Sandry Korzeniak ...

Czytaj dalej »

Zszedłem do podziemia

Zszedłem do podziemia

Nie ma litości dla weteranów. Kolejny cios wyprowadzony w moją brodę przez UPC przyniósł skutek. Zmuszony zostałem do zejścia do internetowego podziemia i zamiast na własnych śmieciach, nadaję z kafejki internetowej. Mam nadzieję, że stan ten nie potrwa wiecznie, a UPC nie doczeka się drugiej Ody do samych siebie. Swoją drogą ciekawa sprawa taka kafejka internetowa. Jeden koleś obok ciupał ...

Czytaj dalej »

Do usłyszenia w przyszłym roku

Do usłyszenia w przyszłym roku

Napisałbym coś mądrzejszego, ale katuję „Friday Night Lights”. Idę katować dalej. Mam tylko nadzieję, że mnie Riggins nie przeleci… Do usłyszenia za rok. PS. Trochę półnagości na dobry koniec roku:

Czytaj dalej »

Raport z pola walki

Raport z pola walki

Tequila wypita, prezenty rozpakowane, pół Kevina obejrzane – pesymista powiedziałby, że święta, święta i po świętach. Ale że ja… tu nie prowadzę blogaska, to nie będę pierdół pisał. Filmowo dzieje się niewiele, ale to nie znaczy, że jest źle. Wręcz przeciwnie, odczuwam świąteczną ochotę na oglądanie filmów i zanim rok się skończy, znajdziecie tu jeszcze parę recek. Chyba najpierw będzie ...

Czytaj dalej »

No i mamy Święta

No i mamy Święta

Przyszły Święta, wybywam na południe (dalej niż Łódź, bliżej niż Neapol). W związku z tymi dwoma nakładającymi się na siebie wydarzeniami życie blogowe zamrze na parę dni. Nie oznacza to, że nie będzie tu żadnej notki, ale oznacza, że może tu nie być żadnej notki przez parę dni. A notka ta właśnie, niech Was nie zmyli, wcale nie jest po ...

Czytaj dalej »

Śladami filmowego mentolnięcia

Śladami filmowego mentolnięcia

Skoro już zostałem zmu zdecydowałem się 😉 wspomnieć na Q-Blogu o mentolnięciu (szczegóły TUTAJ), to oczywiście jedynym możliwym rozwiązaniem takiego wspomnięcia (no co, jak wymyślać nowe słowa to na całego!) było poszukanie filmowych konotacji mentolnięcia. Wszak blog to filmowy. Na pierwszy ogień poszła najsłynniejsza scena z gumą do żucia w historii kina, a na drugi ogień miało pójść zestawienie innych ...

Czytaj dalej »

Gumy do żucia w historii kina

Gumy do żucia w historii kina

Kiedy tak sobie myślę o najsłynniejszej scenie filmowej z gumą do żucia, to przychodzą mi do głowy dwie rzeczy. Pierwsza taka, że scen z gumą do żucia lub jej żuciem były zapewne tysiące, a druga w postaci konkretnej sceny, która zdaje mi się nie do pobicia. Ale zakładam, że może być inaczej, bo:1. pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy,2. ...

Czytaj dalej »

Absolutny hit dnia

Absolutny hit dnia

Sobotę spędziłem w połowie w Telewizji Polskiej, a w połowie w Złotych Tarasach, więc na blogu powieje raczej sezonem ogórkowym. W ogóle miałem dziś nic nie pisać, ale pewna rzecz, którą zobaczyłem w sklepie z zabawkami totalnie mnie zauroczyła: AAAAA! Byłem święcie przekonany, że to nocnik! Tymczasem nie, to zabawka do wtykania do niej klocków o różnych kształtach. Wg informacji ...

Czytaj dalej »

Uwaga! Bojkotujemy!

Uwaga! Bojkotujemy!

Uwaga, uwaga! Nie kupujcie w tym kiosku! Bojkotujemy! To znaczy ja bojkotuję, ale gdybyście mieli okazję coś tam kupować, to nie kupujcie. Niedaleko jest wystarczająco dużo kiosków, żeby ten olać.

Czytaj dalej »