Zaproszenie, The Invitation (2022), reż. Jessica M. Thompson.
Zaproszenie, The Invitation (2022), reż. Jessica M. Thompson.

Zaproszenie. Recenzja filmu The Invitation (2022)

W ostatnim czasie sporo osób zagląda tu z gugla, żeby sprawdzić, co sądzę o filmie Zaproszenie. I dowiaduje się. Tyle, że tego, co sądzę o filmie Zaproszenie z 2015 roku wyreżyserowanym przez Karyn Kusamę (Yellowjackets). Tymczasem w tym roku, A.D. 2022, wyszło jeszcze jedno zaproszenie wyreżyserowane, co ciekawe, też przez kobietę. Jessicę M. Thompson. Wychodząc więc naprzeciw Waszego zainteresowania, wybrałem się do kina na film Zaproszenie, The Invitation (2022), żeby powiedzieć Wam, co o nim sądzę. Recenzja filmu Zaproszenie.

O czym jest film Zaproszenie (2022)

Evie (Nathalie Emmanuel) to sympatyczna kelnerka, która w wolnej chwili zajmuje się garncarstwem (ceramiką jakąś tam, by mnie teraz poprawiła). Jest samotną dziewczyną, co dziwne, a jej samotność potęguje smutny fakt niedawnej śmierci jej matki (Evie, nie samotności :P). Matka była jej jedyną rodziną, a przynajmniej tak się Evie wydaje. Korzystając z możliwości współczesnej techniki, dziewczyna przeprowadza test DNA, którego wyniki są zaskakujące. Oto Evie ma w dalekiej Anglii członków rodziny. Wkrótce spotyka się z nią przesympatyczny Oliver (Hugh Skinner), który jest przeszczęśliwy, że odnalazł krewniaczkę. Namawia dziewczynę, by pojechała z nim do Anglii, by wziąć udział w ślubie, na którym będzie mogła spotkać wszystkich swoich bliskich. A co mi tam! – myśli Evie, pakuje na prezent wazon (myślałem, że z urną matki leci, przysięgam!) i wkrótce dociera do posiadłości jak ze snów należącej do przystojnego klona Michaela Fassbendera, niejakiego De Ville’a (Thomas Doherty). Kiedy Ewka wpada w oko miliardera, nadal nie podejrzewa, że coś tu nie jest tak w państwie duńskim.

Zwiastun filmu Zaproszenie (2022)

Recenzja filmu Zaproszenie (2022)

Klikam sobie po opiniach filmu Jessiki M. Thompson (fachu uczyła się na planie Opowieści podręcznej) i widzę, że nie są one dobre. I z jednej strony rozumiem to, a z drugiej to w sumie nie, bo ja tam się na seansie nie nudziłem. Nie wiedziałem o filmie zupełnie nic, co i tak na niewiele się zdało, bo twórcy filmu postanowili zaspoilerować go fontem tytułu. A być może podobałby mi się jeszcze bardziej niż posiadając tę wiedzę. (Tak teraz widzę po materiałach promocyjnych, że sedno filmu zostaje w nich zdradzone i trochę nie wiem, co o tym sądzić).

Choć zaznaczam, że termin „podobał się”, to takie określenie produkcji, która jest w porządku, czasu specjalnie nie straciłem, ale mógłbym żyć bez znajomości tego filmu. Ot solidny przeciętniaczek przy zaakceptowaniu kilku ważnych spraw.

Po pierwsze Zaproszenie (2022) nie próbuje być w żaden sposób odkrywcze. Nie udziwnia historii, nie stawia jej na głowie, nie trzyma w zanadrzu niesamowitych twistów, straszy jak należy jumpscare’ami i posiada vibe ekranizacji powieści grozy sprzed stu lat. Innymi słowy jest przestarzałe oraz jest filmem, jaki kręcono przed dziesięcioleciami. I może też stąd te słabe o nim opinie. No zasłużone, jakby nie patrzeć, mamy w końcu XXI wiek.

No ale twórcy Zaproszenia pozostali w wieku XX, a dokładniej rzecz biorąc, wystarczyło im do szczęścia, że do swojej produkcji przyłożą współczesną miarę ery przebudzenia, co dla większego zrozumienia należałoby określić z angielska słowem: woke. Wiadomo, showbiznesem żądzą od dziesięcioleci obleśne stare, białe dziady i trzeba za każdą cenę teraz to zmienić. Nie wystarczy o tym gadać, ale trzeba też koniecznie kręcić żeńskie wersje Pogromców duchów i biografie Anny Boleyn z Afroangielkami, by użyć najbardziej jaskrawych przykładów. Filmowi Zaproszenie (2022) wystarczy pokazanie tej stereotypowej historii grozy przez pryzmat girl power. I pewnie taki pitch wystarczył do tego, żeby przekonać producentów, że warto w taki film zainwestować.

I to pewnie drugi powód słabych opinii o filmie Zaproszenie, które staje się właśnie takim topornym w przekazie produktem współczesnych czasów. I znów mnie to nie dziwi. Rozumiem te złe opinie z tego powodu, ale z drugiej strony znów ich nie rozumiem. Bo tak po bandzie zaczyna być dopiero pod koniec. Wcześniej jest sympatycznie.

Sympatycznie do tego stopnia, że Zaproszenie (2022) chyba dużo fajniejsze byłoby jako komedia romantyczna, a nie horror. O wiele bardziej wciągnąłem się w tę romantyczną historię Kopciuszka przybywającego z wazonem do bogatego hrabiego niż na rzeczywistych komediach romantycznych kręconych w ostatnim czasie. Evie była sympatyczna, De Ville szarmancki i przystojny, na co komu te nocne straszenia, dziwne odgłosy z drugiego pokoju i tego typu rzeczy? Były tu więcej niż solidne podstawy do prowadzenia romkomu, a tymczasem, parafrazując Andrzeja Wajdę: ale zaraz przyjdzie horror i wszystko to spierdoli.

No i tak. Jest Zaproszenie (2022) nieodkrywczym filmem z przewidywalną fabułą, leniwymi zwrotami akcji i jej przestarzałym prowadzeniem. Takim horrorem dla starych dziadów, którzy mają za słabe serca i żołądki, żeby zaserwować im torture porn, ale chcieliby zobaczyć jakiś lżejszy horror. Z drugiej zaś strony Zaproszenie (2022) niczego nie udaje i nie próbuje na siłę się komukolwiek przypodobać (przez większość czasu trwania). Obiecali nam typowy horror sprzed pół wieku i dali typowy horror sprzed pół wieku.

(2555)

W ostatnim czasie sporo osób zagląda tu z gugla, żeby sprawdzić, co sądzę o filmie Zaproszenie. I dowiaduje się. Tyle, że tego, co sądzę o filmie Zaproszenie z 2015 roku wyreżyserowanym przez Karyn Kusamę (Yellowjackets). Tymczasem w tym roku, A.D. 2022, wyszło jeszcze jedno zaproszenie wyreżyserowane, co ciekawe, też przez kobietę. Jessicę M. Thompson. Wychodząc więc naprzeciw Waszego zainteresowania, wybrałem się do kina na film Zaproszenie, The Invitation (2022), żeby powiedzieć Wam, co o nim sądzę. Recenzja filmu Zaproszenie. O czym jest film Zaproszenie (2022) Evie (Nathalie Emmanuel) to sympatyczna kelnerka, która w wolnej chwili zajmuje się garncarstwem (ceramiką jakąś…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Samotna Amerykanka wyjeżdża do Anglii na spotkanie z właśnie odnalezioną rodziną milionerów. Nieodkrywczy film z przewidywalną fabułą i przestarzałym prowadzeniem akcji. Niczego jednak nie udaje i nikomu nie stara się przypodobać przez co jest sympatyczny. A byłby pewnie jeszcze bardziej, gdyby był komedią romantyczną.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl