Co z tym Q-Blogiem?
Co z tym Q-Blogiem?

Garść kilku nieistotnych informacji

Zauważyliście bądź nie, od ubiegłego piątku rozpoczęło się EURO. Choć moja podjarka piłkarskimi mistrzostwami Europy nie jest nawet w połowie tak duża jak to bywało w poprzednich latach, mistrzostwa Europy to mistrzostwa Europy – fajnie popatrzeć na mecze. Co za tym idzie: patrzę. A co z kolei idzie za tym – nie patrzę na filmy. A to powoduje, że jeszcze przez jakiś czas na Q-Blogu będzie raczej martwo.

Powiecie, że i tak na Q-Blogu przez ostatnie miesiące było raczej martwo, no i będziecie mieć rację. Jednak skala martwoty Q-Bloga będzie/jest teraz jeszcze większa. Niewykluczone, że ograniczona tylko do Poszedłbymów. Zresztą i tak wchodzimy w czas wakacyjny, a ten nigdy nie należał do okresów, w których komukolwiek chciałoby się czytać. Nie mówiąc już w ogóle o czytaniu Q-Bloga.

Czytanie Q-Bloga, hmm. Oto temat rzeka. Zastój ostatnich miesięcy sprawił, że liczba odwiedzających Q-Blog spadła na łeb na szyję. A zastój ostatnich tygodni jeszcze pogłębił ten spadek oscylujący obecnie w okolicach dna. Nie pomogła próba zapełnienia bloga w miarę możliwości kontentem. Ożywiał go na chwilę, ale po upływie tej chwili, wszystko wracało do przygnębiającej normy. Dziwne w sumie, bo pisałem o nowościach, czyli o rzeczach, które powinny być klikalne i SEO-wyszukiwalne.

Z tym całym SEO na Q-Blogu to już w ogóle jest tragedia. Na chłopski rozum pomyślałbyś, że prowadzony regularnie od 17 lat blog, na którym naprawdę jest cała masa tekstów poświęconych konkretnemu tematowi (zostawmy na boku ich jakość), będzie się w guglach fajnie pozycjonował. No ale się nie pozycjonuje. Wina pewnie leży też od strony technicznej, w której to stronie jestem nogą i niewiele mogę zrobić. Warto by pewnie przeorać bebechy i zrobić je SEO-przyjacielskie, choć przecież powinny być po ostatnim zmianie layoutu (nawet Yoasta mam! :P). Ale nawet jeśli nie, to nie rozumiem dlaczego konkretny kontent na konkretny temat się nie pozycjonuje.

W efekcie całość wygląda przygnębiająco. Wiecie, jakie teksty nabijają zdychającą od miesięcy klikalność Q-Bloga? Ten o slangu więziennym i ten o imprezowej grze karcianej. Oba sprzed zyliona lat. Na blogu poświęconym filmowi i serialom… Zupełnie tego nie rozumiem, dlaczego te teksty się spozycjonowały, a inne spozycjonowanie się mają gdzieś. Jedna tylko recenzja zapewnia od dłuższego czasu to, że gdy wejdę do statystyk Q-Bloga to nie wpadam w depresję. Recenzja tureckiego Cudu w celi numer 7.

Gdyby nie te trzy wpisy, na filmowy blog po siedemnastu latach jego prowadzenia nie zaglądałby prawie nikt.

Rodzi to wszystko pytania o sensowność dalszego prowadzenia bloga. W sytuacji, kiedy praktycznie nic z niego nie mam w sensie wymiernym i kiedy – statystyki nie kłamią – prawie nikt na niego nie zagląda. Oraz w sytuacji, w której na to pisanie bloga czasu nie mam, bo żeby pisać, trzeba przecież oglądać, a dobry nie rozszerzę. Po co więc pisać coś, co przez siedemnaście lat zainteresowało z dziesięć osób? No dobra, niech będzie, że z pięćdziesiąt. Siedemnaście lat to wystarczająco dużo czasu do tego, żeby odnieść, nazwijmy to, sukces. A jeśli tego brak – wnioski powinny być raczej oczywiste. SEO przeciwko mnie, popularność przeciwko mnie, wszystko przeciwko mnie.

Piszę bloga, bo lubię. Wiadomo, chciałoby się, żeby był czytany, szerowany, wielbiony, zarabiający na patronajtach i dyskutowany w mediach, ale nadal wystarcza mi to, że po prostu lubię pisać o filmach. Kiedy przez dłuższy czas o czymś nie napiszę, gdzieś coś mnie uwiera. Oglądając filmy piszę już przyszłe recenzje w myślach. Nie zawsze, ale czasem. To wszystko sprawia, że blog żyje. I choć pojawiają się myśli, coraz częściej, o jego zamknięciu, nic takiego w najbliższych planach nie ma.

W powietrzu jednak cały czas wisi pytanie o to, czy nie trzeba by jednak podjąć jakichś radykalnych kroków. Z rozsądku, a nie z serca. Uciąć coś, co sprawia przyjemność, ale niewiele więcej. A przy okazji zabiera czas na inne rzeczy. Od lat myślę o tym, żeby napisać w końcu jakiś scenariusz, choćby i jednego z tych filmów, które co roku wymyślam na primaaprilisy, ale nic z tego nie wynika. Z jednej strony boję się, że nie potrafiłbym (tzn. myślę, że potrafiłbym, ale boję się, że okazałoby się jednak, że nie potrafię), a z drugiej może właśnie to kurczowe trzymanie się bloga, jako namiastki ogromnej chęci stworzenia czegoś, trzyma mnie w miejscu. Czas poświęcany filmom, serialom i pisaniu o nich, który mógłbym spożytkować na stworzenie czegoś innego. I pewnie obawa o to, że jeśli zamknę bloga, to nigdy więcej niczego już nie stworzę – jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Nie chodzi o nieśmiertelność swoimi dziełami, ale spełnienie czegoś (pisanego, nie czuję się dobrze w formacie wideo, nie umiem tego robić), co może i nie jest marzeniem, ale czegoś, co sprawiłoby, że czuję się spełniony jako „twórca”. Nie wiem, pierdolę od rzeczy?

A już o 15:00 Finlandia zmierzy się z Rosją.

25 odpowiedzi

  1. liczy się jakość nie ilość (odwiedzających) a my Cię tu kochamy i jesteśmy fajni (wszyscy czworo)! A jak lubisz pisać to rób to… czasu w życiu i tak jest na wszystko za mało. Ograniczysz pisanie i tak się rozejdzie i nie będzie go więcej.

  2. Quentin

    Wszystko TAK, tylko pytanie, czy to pisanie nie hamuje mnie przed zrobieniem czegoś, za co będziecie kochać mnie jeszcze bardziej? :)

  3. Nie pękaj jak jelito z kiszką!

    Dzięki Twoim recenzjom, ocaliłem wiele straconych godzin życia – straciłeś je za mnie – za co dziękuję.
    Co więcej – jesteś o!… Wielkim Sit(h)em, które osiewa plewy od wódki!

    Sukces? Sorry ale za 100 lat nikt o Tobie nie będzie pamiętał więc jeśli nie masz ochoty być Pol Potem/Stalinem etc – wiedz, że karma wróci.

    3maj poziom, pion i Siebie.

  4. Pomyślałem, że się odezwę tak żeby pojawiły się tutaj głosy aż 50% odbiorców bloga, może to pozwoli Twojemu rozsądkowi odejść na dalszy plan.
    Mam quentin.pl w bookmarkach w przeglądarce od lat, chociaż sam nie wiem od ilu, na pewno jeszcze od czasów blox.pl.
    Ilość pojawiającego się tutaj contentu czasem była większa, czasem mniejsza, ale jakoś zawsze mi to pasowało, a może i nawet cieszyło, bo jakość zawsze stoi na solidnym, wysokim poziomie.
    Nie ma tutaj daily vlogów za co Cthulhu niech będą dzięki!
    Scenariusz – piękna sprawa, ale jako egoistyczny egocentryk wolałbym żebyś napisał fajną reckę raz na jakiś czas :)

  5. Quentin

    Na pewno nie w głowie mi zamykanie bloga i nie jest to attention whore post, żeby mnie chwalić, bo zamknę! :). Bardziej zastanawiam się nad sensem jego prowadzenia, a jeśli go brak lub mało – to nad jego znalezieniem. Nie wiem, wykombinowania coś z SEO, żeby to samo hulało bez konieczności pisania codziennie i odsyłania na kontent z pińciuset sociali, o ile to w ogóle możliwe. Takie tam egzystencjalne rozkminy.

  6. Hejira Henry

    Byłoby szkoda gdybyś zarzucił pisanie, zwłaszcza jeśli nadal sprawia Ci to frajdę. Osobiście lubię poczytać twoje oceny czy recenzje choć zazwyczaj mam swoje przemyślenia niekoniecznie dokładnie takie same, to uśmiechnąć czytając zawsze jest dobrze.
    Olać statystyki – ci którzy lubią i tak będą zaglądać.
    A „mecz wódek” był wesołym chaosem 😂

  7. Dominik Herman

    Sam muszę przyznać, że z braku czasu mniej zaglądam na blogi, ograniczam się głównie do przewijania walla na FB i polajkowania postów od ulubionych blogerów. Dłuższe treści owszem ale jak jest chęć i coś ciekawego. Internet jest przeładowany treściami, głównie baitowymi. Ciężko się przebić, dotrzeć, uzyskać interakcję. Być może jakimś rozwiązaniem jest stawianie na specjalistyczne, mniej znane i opisane tematy. No nie wiem gdybym mialł receptę to bym jej użył, ale nie mam. Mimo to trzymam kciuki.

  8. Ciężki kawałek chleba. Jestem z tobą od 2008 i też muszę przyznać zaglądam rzadziej na bloga. Częście czytam w fb. Ale mimo to liczę że będą dalej nowe treści. Mocnego żółwika przybijam.

  9. W moim korpo blokują YT i podobne strony ze streamingiem. Używają do tego FortiGuard. Twój blog jest wycinany bo wpadł w kategorię Streaming Media and Download. Czy to jest główny powód małej liczby wejść? Pewnie nie. Ale może coś jest nie tak z kodem strony co np. rzutuje też na pozycjonowanie?

  10. Takie czasy, że wszystko się bardzo koncentruje i dąży do monopoli. Dotyczy to również ruchu w internetach. Pewnie są jakieś błędy w seo, zerkne kiedyś na kod bloga. A może kanał na YouTube, z recenzjami? Ja bym dał suba.

  11. Ja dalej będę czytał, nawet jak rzadko będą się pojawiać kolejne teksty:)

  12. Ja od siebie dodam, że zacząłem Cię czytać masę lat temu ze względu na jakość tekstów, easter eggi.
    Po czasie okazało się, że mój gust filmowy jest bardzo zbliżony do Twojego, co uchroniło mnie od wielu straconych godzin na filmy, które wydawało mi się, że powinny być fajne. Dodatkowo odkryłem wiele perełek, na które bym pewnie nawet nie spojrzał, albo nawet o ich istnieniu bym nie wiedział.

  13. Quentin

    Hmm, ciekawy trop z tym Streaming Media and Download, choć pewnie nawet jeśli, to jest to część jakiejś całości. Problem z SEO Q-Bloga może też wynikać z kwestii migracji z Bloksa i mnogości danych, które wleciały tu za jednym zamachem bez żadnego większego przygotowania nowego silnika pod SEO i zapełnianiu bloga wpis po wpisie, a nie kilka tysięcy na raz. No ale gdybam, specjalistą nie jestem.

  14. I pisz scenariusz i bloga. Za dużo kombinujesz. Na blogu może być jedna recka tygodniowo. A scenariusz możesz pisać codziennie. Po stronie.

  15. Ja mam bloga w RSSach, na stronę w zasadzie nie wchodzę, więc nie wiem czy się w ogóle liczę do statystyk. Ale czytam od deski do deski.
    No i to nie jest tak, że z prowadzenia bloga nic nie masz.
    Widziałem wiele przedpremierowych recenzji, więc w kwestii niematerialnej pewnie masz jakiś lepszy dostęp do nowości niż większość ludzi (nie mówię o torrentach, ale recenzowałeś przedpremierowo filmy z Netflixa chociażby). Poza tym piszesz (pisałeś?) recenzje do jednego z magazynów, zakładam, że nie wyłącznie hobbystycznie, więc jednak rozpoznawalność i jakość bloga pewnie też jakieś wymierne efekty przyniosła.
    Nie zaglądam do kieszeni czy starczyło na orzeszki solone czy tylko takie bez soli i czy większą czy mniejszą paczkę, ale coś jednak z tego było.

    Co do samego bloga, to także z racji tego, że jest w RSS, nie mam syndromu FOMO i nie muszę wchodzić codziennie na stronę i patrzeć czy jest coś nowego. Nie wiem jaki procent ludzi w ten sposób bloga czyta, nie da się ukryć, że codzienny ruch „sprawdzający” na pewno przez to maleje.

    Jak wyżej napisał jeden z czytających (edit: właśnie spojrzałem na nicka piszącego i wychodzi, że to mój brat 😀 ), jest to niesamowite, jak zbieżne gusta mamy i że podobają nam się podobne filmy. W dodatku wyszukujesz perełki, które inaczej by mnie pewnie ominęły, bo bym w ogóle nie wiedział o istnieniu danego filmu.

    Zdaję sobie sprawę, że prowadzenie jednoosobowo bloga o filmach to ogromny wysiłek, sam kiedyś prowadziłem to wiem. Nawet krótka recenzja potrafiła mi zająć pół dnia na napisanie i wypruć intelektualnie na wiele godzin, bo czasem ciężko było coś napisać, żeby było sprawiedliwie, ciekawie i żeby się nie powtarzało. Tym bardziej podziwiam.

    Co do tego pozycjonowania to ja się na tym nie znam, ale może któryś z czytających mógłby okiem rzucić, jak się zna, ku chwale kontynuacji znakomitych treści (nawet jeśli niekoniecznie super częstych)?

    Pamiętam taki wpis sprzed wielu lat, w którym miałeś jeszcze kalendarz wpisów na bloxie i pisałeś, że nie lubisz dziur, więc codziennie coś musiało się pojawić. Stare, dobre czasy :)

    Życzę dużo wytrwałości!

  16. Tłusty Michu

    Jeśli mógłbym coś doradzić, to może po prostu zacznij pisać, i zobacz co z tego będzie. Powiedz sobie, że na razie nie zmuszasz się do nowych recenzji – i tak na pewno coś machniesz jak Ci sie spodoba. No i fajnie by bylo jakby część pomysłów scenariuszowych lądowała na blogu 😉

    A juz na marginesie jeśli chodzi o popularność bloga to mi zawsze wydawało się że ludzie teraz masowo oglądają seriale, rzadziej filmy więc jakby zmienić proporcje recenzji to może więcej osób by wchodziło.

  17. Albo blog jest dla koneserów (dzień dobry!) albo dla popularności…
    Jak miałbym coś doradzać, to pewnie warto więcej miejsca i czasu poświęcać serialom, bo do kina to już chodzą chyba tylko burżuje. :)
    I nie ma co się nastawiać na pozycjonowanie strony, bo tak wpadają tu ci, co chcą sprawdzić opinię o konkretnym wyszukiwanym tytule (a i tak odpadają, bo za dużo czytania |:) ). Lepiej dalej hodować trzódkę wiernych czytelników, którzy chcą po prostu znać Twój pogląd.

    To pisałem ja, wierny czytelnik q-bloga od jego samego początku.

  18. Czytałem, czytam i czytać będę, howgh!

  19. U mnie ta sama sytuacja co u countersv – czytam przez RSS i też nie wiem jak to się zlicza po stronie statystyk. Dlatego zazwyczaj mimo wszystko klikam odnośnik, by choć na chwilę wejść i ewentualnie sprawdzić komentarze (chociaż je oddzielnie subskrybuję w RSS).
    Jakkolwiek byłoby smutno bez notek na blogu to przede wszystkim kibicuję stworzeniu scenariusza, tak na dobrą sprawę poświęcić możesz tylko czas :-)

  20. frank drebin

    Ja zawsze od maja do końca października mam sezon, zapierniczam od rana do nocy bez dnia wolnego więc i na bloga wchodzę rzadziej w tym okresie. Na dodatek w przeglądarce sprawdzam rss czy jest nowy wpis a jak jest to wchodzę na stronę i czytam. Ale są czasem wpisy które mnie nie interesują więc nie wchodzę na bloga. A trzeba było :(
    Teraz już zawsze będę 2chodził 😉

  21. Czytam od kilku lat, bardzo lubie Twoje recenzje. Zaglądam tu przynajmniej 2 razy w tygodniu.

  22. Czytam q-bloga od kiedy miał w adresie blox… miał? jeszcze internet był wdzwaniany, a tłumacze napisów lądowali w sądach dla piratów. Nie mamy tego samego gustu, ale Twoim ocenom można zawierzyć. Cieszę się, że lubisz tu pisać – ja lubię czytać – win win

  23. Quentin

    Miał, a jakże. Długo miał.

  24. Twojego bloga odkryłem dopiero kilka lat temu, ale Twoje posty na pl.rec.film pamiętam jeszcze z 2001 roku, tamten okres, to co polecaliście, to co było na film.warka.pl, to wszystko ukształtowało bardzo mój gust filmowy. Zawsze czekałem na TBS.
    Dzięki q-blogowi odkryłem kilka perełek i przekonałem się do obejrzenia wielu filmów, których bez Twoich recenzji bym nie obejrzał.

  25. Quentin

    Ostatnio sprawdziłem, że pl.rec.film dalej zipie. Ach, TBS, nawet swoją appkę miało, kiedy jeszcze nic nie miało appki :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.