Tlen, Oxygen (2021), reż. Alexandre Aja. Netflix.
Tlen, Oxygen (2021), reż. Alexandre Aja. Netflix.

Tlen. Recenzja filmu Oxygen aka O2. Netflix

Już w najbliższą środę 12 maja na Netfliksa wjedzie nowy film z Melanią Laurent (Bękarty wojny) i głosem klona młodego Romana Polańskiego, Mathieu Amalrica. Przedpremierowo niosę Wam dobre wieści – film jest całkiem w porządku. Nic, na co warto czekać z zapartym tchem, ale seans nie powinien przysporzyć żadnych bóli głowy i kolejnego narzekania na Netfliksa. Recenzja filmu Tlen. Netflix.

O czym jest film Tlen

Pewna kobieta (Melanie Laurent) budzi się w komorze kriogenicznej. Nie pamięta jak się nazywa, skąd się tu wzięła i generalnie jest w szoku, bo właśnie ledwo wydrapała się z elastycznego kokonu, będąc podłączona igłami do wszelkiego możliwego tałatajstwa. Poziom tlenu w komorze jest niebezpiecznie niski i jeśli nasza bohaterka spędzi tu za dużo czasu, udusi się. Szybko okazuje się, że nie będzie tak łatwo wydostać się na wolność. Żeby tego dokonać, kobieta będzie zmuszona przypomnieć sobie kim jest itd. Jedyną sztuczną inteligencją, na którą będzie mogła liczyć, staje się sztuczna inteligencja zawiadująca tą całą kriogeniczną maszynerią i przemawiającą głosem Amalrica.

Zwiastun filmu Tlen

Recenzja filmu Tlen. Netflix

Jeszcze kilkanaście lat temu wydawać by się mogło, że nakręcenie całego filmu w jednej właściwie lokacji z jednym właściwie aktorem/aktorką jest średnio możliwe. Potem Ryan Reynolds utknął w trumnie, Colin Farrell w budce telefonicznej, Tom Hardy, a potem Adrien Brody (a może na odwrót, nie chce mi się sprawdzać) w samochodzie, Blake Lively 183 metry od plaży, Jakob Cedergren przed telefonem, James Franco pod ciężkim kamieniem, a Emma Bell z kolegami na wyciągu narciarskim. No było tego trochę. Teraz do tego zacnego towarzystwa dołącza Melanie Laurent, która przez 90 minut starać się będzie wydostać z kriokomory.

Biorąc pod uwagę nazwiska twórców filmu Tlen, którymi są Alexandre Aja i Gregory Levasseur od Bladego strachu, ich najnowsza produkcja wyreżyserowana/wyprodukowana dla Netfliksa jest paradoksalna. Nie tylko dlatego, że próżno szukać tutaj litrów krwi i makabry, ale też dlatego, że w filmie właściwie brakuje jakiegoś wyraźnego przeciwnika, którego wprowadzenie do fabuły na pewno ułatwiłoby sprawę. Tym przeciwnikiem są tutaj czas i pamięć, ale nasza bohaterka nie będzie musiała się z grubsza martwić o nic innego. No poza tym, że umrze z uduszenia, wiadomka. To dość oryginalna koncepcja, nad którą nie ma się co więcej rozpisywać, bo Tlen i bez mojego gadania na pierwszy rzut oka wygląda na film, o którym lepiej wiedzieć jak najmniej.

A co za tym idzie również i pisać nie ma co za dużo. Także i dlatego, że nie ruszymy się przez cały film za daleko z ciasnej kriokomory i nie opuścimy Melanii w kłopocie. To ogranicza rozpisywanie się do niezbędnego minimum.

Tlen otrzymuje dostawę tlenu w drugiej połowie seansu. Główna bohaterka ma go coraz mniej, ale widzowie w końcu mogą odetchnąć głębiej, bo zaczyna się dziać ciekawie. Wcześniej francuska produkcja nie wyróżnia się absolutnie niczym i jakoś trudno za mocno przejmować się losami naszej bohaterki. Ta po kolei odhacza program obowiązkowy postaci, która znalazła się w niespodziewanie ciasnym miejscu i trochę popanikuje, trochę powyzywa sztuczną inteligencję, że jest taka sztywna (A.I. a nie bohaterka :P), trochę pogłówkuje, podejmie trochę trudnych decyzji itd.

A potem okaże się, że Alexandre Aja i jego debiutująca scenarzystka Christie LeBlanc mają ambicję na trochę więcej niż na thriller rozgrywający się w ciasnym pomieszczeniu. Chcą opowiedzieć o większej ilości spraw niż tylko pokazać, że przerąbane jest obudzić się w „trumnie”, a także mają pomysł na zaskoczenie widza. Choć biorąc pod uwagę miejsce rozgrywania się akcji, nie będzie to jakieś nie wiadomo jak wielkie zaskoczenie.

Finalnie wyszedł z tego sprawny film, którego nie musicie sobie zapisywać na pierwszym miejscu w kajeciku must-see, ale na który można się w wolnej chwili skusić.

(2478)

Już w najbliższą środę 12 maja na Netfliksa wjedzie nowy film z Melanią Laurent (Bękarty wojny) i głosem klona młodego Romana Polańskiego, Mathieu Amalrica. Przedpremierowo niosę Wam dobre wieści – film jest całkiem w porządku. Nic, na co warto czekać z zapartym tchem, ale seans nie powinien przysporzyć żadnych bóli głowy i kolejnego narzekania na Netfliksa. Recenzja filmu Tlen. Netflix. O czym jest film Tlen Pewna kobieta (Melanie Laurent) budzi się w komorze kriogenicznej. Nie pamięta jak się nazywa, skąd się tu wzięła i generalnie jest w szoku, bo właśnie ledwo wydrapała się z elastycznego kokonu, będąc podłączona igłami do…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Kobieta budzi się w komorze kriogenicznej. Nie wie co tu robi, kim jest i jak stąd zwiać, zanim skończy jej się tlen. Sprawnie zrealizowana francuska produkcja udanie wykorzystująca motyw zamknięcia w ciasnej przestrzeni i serwująca satysfakcjonujące zakończenie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.