Cherry: Niewinność utracona, Cherry (2021), reż. Anthony & Joe Russo. Apple TV+.
Cherry: Niewinność utracona, Cherry (2021), reż. Anthony & Joe Russo. Apple TV+.

Cherry: Niewinność utracona. Recenzja filmu braci Russo. Apple TV+

Po nakręceniu filmu, który do ubiegłego tygodnia był najbardziej dochodowym filmem wszech czasów, bracia Russo postanowili upomnieć się również o miano filmowców poważnych. Sięgnęli za powieść Nico Walkera podejmującą zawsze chwytliwy temat – jeśli chodzi o filmowe nagrody – wojny i stresu pourazowego i nakręcili jej ekranizację. Recenzja filmu Cherry: Niewinność utracona. Apple TV+.

O czym jest film Cherry: Niewinność utracona

Tytułowy Cherry (jego imię bodaj nigdy w filmie nie pada, ale tak jest wylistowany na IMDb) (w tej roli Tom Holland) to zwyczajny amerykański chłopak, który nie ma żadnych większych celów na przyszłość. Uczy się w jakimś tam koledżu, ale bez większego zaangażowania. No chyba, że chodzi o dziewczyny. Szczególnie jedną z nich, Emily (Ciara Bravo). Oboje natychmiast się dogadują i widać, że łączą ich wspólne tematy. Szybko zostają parą, choć Emily jest zdecydowanie bardziej ambitna od swojego nowego chłopaka. Wkrótce jednak wygląda na to, że przejrzała na oczy. Rzuca go z zamiarem wyjechania na studia do Montrealu. Zrozpaczony chłopak jeszcze bardziej nie widzi sensu swojego istnienia i zapisuje się do wojska. Zanim pojedzie na unitarkę, Emily wraca z łamiącą wiadomością.

Zwiastun filmu Cherry: Niewinność utracona

Recenzja filmu Cherry: Niewinność utracona

Miał być film Cherry: Niewinność utracona dziełem podzielonym na rozdziały, z których każdy miał zostać nakręcony w innym klimacie, stylu, a nawet gatunku filmowym. Tak pisali i trzeba przyznać, że koncepcja ta była co najmniej intrygująca. Szkoda tylko, że w filmie tego zupełnie nie widać. Jeśli pokusić się o jakiekolwiek podziały, to najwyraźniej wybijają się dwa główne motywy. Realizm magiczny świata stresu pourazowego i narkotykowego nałogu oraz karykatura amerykańskiej armii, która momentami ociera się tutaj o slapstick.

Widać wyraźnie, że panom Anthony’emu i Joemu Russo zamarzyło się nakręcenie poważnego filmu. Ale nie takiego, że nie komiksowego, ale co najmniej średniej klasy Bergmana. Oglądając film Cherry: Niewinność utracona, widać to za wyraźnie. Na szczęście nie osiągnęło to efektu odwrotnego. Nie jest tak, że masz wrażenie obcowania z jakimś pastiszem wielkiego kina, dziełem, którego autorzy znaleźli książkę o tym, jak powinno wyglądać wielkie kino i zrealizowali ją rozdział po rozdziale. Jeśli już, to można odnieść wrażenie, że za bardzo się starali, przez co wyszedł film dobry na siłę. Jak gdyby wystarczyło podłożyć pod sceny w zwolnionym tempie operową muzykę i już klękajcie Kieślowskie. Jak gdyby o wielkości kina decydowała strona techniczna (przemyślane w Excelu ujęcia, czerwień przejść pomiędzy rozdziałami, nazwy banków) i maksymalna ocena takich komponentów wręczona przez sędziów z łyżwiarstwa figurowego. Warto jednak pamiętać, że ocena końcowa w łyżwiarstwie składa się z wartości technicznych i wrażenia artystycznego. Bracia Russo postawili na to pierwsze.

Z wrażeniem artystycznym jest nieźle. Cherry: Niewinność utracona jest porządnym filmem, który przez to przesadne staranie się o wielkość, traci, ale nie na tyle, żeby mówić o kinie nieudanym. Podejmowana przez film braci Russo tematyka jest z pewnością ważna, szczególnie w amerykańskim społeczeństwie pełnym weteranów cały czas trwających konfliktów zbrojnych, ale z drugiej strony nie sposób odczepić się od wrażenia pójścia po linii najmniejszego oporu. To jak z tymi aktorami, co to gdy chcą dostać Oscara, to grają kogoś chorego. Podobne wrażenie pozostawia po sobie Cherry: Niewinność utracona. Szczególnie że w ostatnich latach było zarówno wiele filmów siłujących się z PTSD, jak i krytykujących amerykańską armię.

Największym atutem filmu Cherry: Niewinność utracona jest więc kreacja Toma Hollanda, która nie powinna zaskakiwać, bo chłopak przecież nie grał przez całe życie Petera Parkera. Wciela się on w rolę sympatycznego przegrywa, który dostaje po dupie od zderzenia się z romantycznym mitem żołnierza. A potem jest już tylko gorzej.

(2466)

Po nakręceniu filmu, który do ubiegłego tygodnia był najbardziej dochodowym filmem wszech czasów, bracia Russo postanowili upomnieć się również o miano filmowców poważnych. Sięgnęli za powieść Nico Walkera podejmującą zawsze chwytliwy temat – jeśli chodzi o filmowe nagrody – wojny i stresu pourazowego i nakręcili jej ekranizację. Recenzja filmu Cherry: Niewinność utracona. Apple TV+. O czym jest film Cherry: Niewinność utracona Tytułowy Cherry (jego imię bodaj nigdy w filmie nie pada, ale tak jest wylistowany na IMDb) (w tej roli Tom Holland) to zwyczajny amerykański chłopak, który nie ma żadnych większych celów na przyszłość. Uczy się w jakimś tam koledżu, ale…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Rzucony przez dziewczynę chłopak wraca z wojny z zespołem stresu pourazowego i rosnącym nałogiem. Twórcy „Avengers: Koniec gry” postanowili udowodnić światu, że potrafią kręcić wielkie kino. Zrobili to trochę zbyt topornie, co nie zmienia faktu, że film jest niezły, a Tom Holland w roli głównej bardzo dobry.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.