Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Droga bez powrotu. Geneza. Wrong Turn (2021), reż. Mike P. Nelson.
Droga bez powrotu. Geneza. Wrong Turn (2021), reż. Mike P. Nelson.

Droga bez powrotu. Geneza. Recenzja filmu Wrong Turn (2021)

Zagadką pozostaje, dlaczego oryginalny tytuł tego filmu to Wrong Turn, a polski podtytuł tego filmu to Geneza. Nie ma on bowiem nic wspólnego z oryginalnym Wrong Turnem aka Drogą bez powrotu z 2003 roku, nie opowiada też żadnej genezy. A przynajmniej nie taką, jakiej można by się spodziewać po filmie mającym być rebootem popularnej franczyzy. Recenzja filmu Droga bez powrotu. Geneza

O czym jest film Droga bez powrotu. Geneza

Do niewielkiego miasteczka w Redneckowie u stóp Appalachów przyjeżdża Scott (Matthew Modine). To ojciec niejakiej Jen Shaw (Charlotte Vega), która wybrała się z przyjaciółmi na włóczęgę Szlakiem Appalachów i zaginęła. Teraz Scott jej szuka, bo jest przekonany, że córka żyje i czeka na ratunek. Czy tak jest w rzeczy samej? Dowiemy się tego cofając się w czasie do przybycia do Redneckowa Jen z przyjaciółmi. Noc przed wyjściem na szlak spędzają na podpadaniu miejscowym i słuchaniu rad, żeby nie zbaczać z wytyczonego szlaku. Kiedy jednak następnego dnia ruszają w drogę, postanawiają zboczyć ze szlaku. Niedługo potem gubią się w leśnej głuszy, a na domiar złego dochodzi do tragedii.

Zwiastun filmu Droga bez powrotu. Geneza

Recenzja filmu Droga bez powrotu. Geneza

Nie mam żadnego sentymentu do oryginalnej Drogi bez powrotu. Film jak każdy inny podobny film o młodych ludziach, którzy postanawiają ruszyć na skróty. Z tego względu nie będę lamentował, że po co ten reboot, że gwałt na oryginale itd. itp. Mam to w nosie. Szczerze mówiąc już większe wrażenie zrobiły na mnie kontynuacje Drogi bez powrotu kręcone prosto na DVD. Dostarczyły mi zupełnie niespodziewanej, mocno krwawej, kanibalistycznej rozrywki w złym smaku.

Na początek olejcie w ogóle tę „genezę” w pl-tytule, bo nie mam pojęcia, skąd się ona wzięła. Ktoś to zatytułował, zanim zobaczył film czy coś? Żadnej genezy tu nie uświadczycie. Film z oryginałami ma wspólny tylko i wyłącznie tytuł. Co za tym idzie, trudno nie traktować zatytułowania tej produkcji z 2021 roku niech-będzie-że klasycznym tytułem z przeszłości, jako najtańszego sposobu na reklamę i rozgłos. Łatwiej wprowadzić na rynek coś, o uznanej marce niż coś, co by się nazywało zupełnie neutralnie. To proste. Trudno powiedzieć, jakie zamiary przyświecały twórcom, ale ciężko im będzie udowodnić, że jest inaczej. Tak samo jak trudno to bronić, wskazując na to, że i tu, i tu w lesie zabłądzili młodzi ludzie. Podobnie jak w milionie innych różnych filmów. Case dismissed.

Film Droga bez powrotu. Geneza należy więc oglądać jako zupełnie neutralne dzieło nie posiadające żadnego połączenia z niczym. Wiele to nie zmieni, bo nadal pozostanie standardową produkcją, która niczym nie różni się od podobnych filmów, ale przynajmniej nie zirytujecie się na zwrot akcji, który serwują tu twórcy w trakcie seansu. Zwrot, który jedynie mnoży niepotrzebnie i tak istniejące już uproszczenia tej produkcji, których szczegółów roztrząsał nie będę, bo trzeba by to i owo zaspoilerować.

A zresztą, jakie uproszczenia może serwować film o młodzieży, która błądzi? Wiadomo, że jak coś mogą spieprzyć to to spieprzą, choć wszystko będzie im mówić, żeby tego nie robić. Luz, nie mam z tym problemu. Bardziej męczy mnie ta maniera, o której myślałem, że kino już zapomniało. Znów mamy do czynienia z bohaterami, którzy zachowują się jak gdyby nigdy w życiu nie widzieli ani jednego horroru. Co dla mnie jest największym bezsensem takich produkcji. A że ktoś lezie w nocy w krzaki, w których coś usłyszał – to mnie nie rusza.

Jako że film ten miał być filmem o niezbyt sympatycznych bohaterach zbaczających ze ścieżki i takim właśnie filmem jest; jak również warsztatowo jest to produkcja porządna – trudno, żeby jakoś wyjątkowo na niego narzekać. Nie potrafię podać jednak żadnego powodu, dla którego warto go zobaczyć, więc nie będę się wysilał. Jedyne, czego żałuję to tego, że była szansa na coś fajniejszego. Udowodnili to sami twórcy Drogi bez powrotu. Genezy, serwując świetną końcówkę. Głupią, to na pewno, ale pokazującą drogę, w jaką powinna była podążać reszta filmu. Przynajmniej widz miałby trochę głupawki i funu, a tak to dostał śmiertelnie poważnego przeciętniaka.

(2461)

Zagadką pozostaje, dlaczego oryginalny tytuł tego filmu to Wrong Turn, a polski podtytuł tego filmu to Geneza. Nie ma on bowiem nic wspólnego z oryginalnym Wrong Turnem aka Drogą bez powrotu z 2003 roku, nie opowiada też żadnej genezy. A przynajmniej nie taką, jakiej można by się spodziewać po filmie mającym być rebootem popularnej franczyzy. Recenzja filmu Droga bez powrotu. Geneza O czym jest film Droga bez powrotu. Geneza Do niewielkiego miasteczka w Redneckowie u stóp Appalachów przyjeżdża Scott (Matthew Modine). To ojciec niejakiej Jen Shaw (Charlotte Vega), która wybrała się z przyjaciółmi na włóczęgę Szlakiem Appalachów i zaginęła. Teraz…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa młodych ludzi gubi się w dziczy po zboczeniu z wytyczonego Szlaku Appalachów. Produkcja, która ani nie ma nic wspólnego z „Drogą bez powrotu”, ani nie jest jej genezą. Jest zupełnym przeciętniakiem, który dopiero w ostatnich pięciu minutach nabiera właściwego blasku.

2 odpowiedzi

  1. Bardzo dobry film, ostatnio go oglądałem więc mega dla mnie :)

  2. A mnie się nawet podobało, postawię 6/10. Do połowy to klasyczny film o dzieciakach, którzy idą tam gdzie im zakazano, gubią się w lesie, ale w drugiej połowie, od sceny sądu jest dość zaskakujący. Mam na myśli to, że jeśli nie licząc pułapek, jak spadające drzewo, itd (no kazali im tam nie iść, więc ich wina), to w sumie mieli rację, jakoś im uwierzyłem, że nieśli chłopaka, a nie chcieli zabić, a dzieciaków poniosło bo myśleli, że to mordercy przez to jak wyglądali. Może trochę naciągane, ale da sie to zaakceptować. No i pomysł z dzieciakami, które przystępują do społeczności, to może nic nowego, ale też mało spotykane. I zakończenie świetne. A co do tytułu, to można uznać że ci niewidomi, których mijała bohaterka to są psychole z wcześniejszych filmów? Widać jak ciało zjadają w jednej scenie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.