Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Serialowo, s13e06. WandaVision, s01e01-02. Disney+.
Serialowo, s13e06. WandaVision, s01e01-02. Disney+.

Serialowo, s13e06. WandaVision, Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę

Klasyka. Miało być w dwóch słowach o kilku serialach, jest kilka słów o dwóch serialach.

Serialowo, s13e06

WandaVision, s01e01-02. Disney+

Po miesiącach szumnych zapowiedzi, finalnej liczbie zapowiedzianych nowych seriali Marvela, która stanęła na dziesięciu, w końcu na niedostępnej w Polsce platformie streamingowej Disney+ (dlaczego nie chcą naszych pieniędzy? nie ogarniam) wylądował pierwszy z tych seriali, WandaVision. Kto nic o nim nie wiedział, z pewnością przeżyje niewielki szok.

Zgodnie z tytułem, bohaterami serialu WandaVision są Wanda (Maximoff aka Scarlet Witch) oraz Vision (aka Vision). W ich rolach, ponownie jak w filmach z serii okołoAvengers, występują Elizabeth Olsen i Paul Bettany. Choć Vision wyzionął (visionął?) ducha w Avengersach, tutaj trzyma się dobrze i razem ze swoją ukochaną Wandą wprowadzają się do wymarzonego domku na przedmieściach. Nie przeszkadza im, że jest czarno-biały, a przedmieścia przypominają do złudzenia te z lat 50. ubiegłego wieku. I również są czarno-białe, bo pierwsze dwa odcinki WandaVision to produkcja ubrana w formę sit-comu z tychże właśnie lat. Kocham Lucy feat. The Dick Van Dyke Show. Nawiasem mówiąc, Dick Van Dyke podrzucił parę swoich patentów na to, by WandaVision wyglądała niczym serial sprzed siedemdziesięciu lat. I tak wygląda.

Kto spodziewa się kinowego filmu Marvela skrojonego pod streamingowy format, ten przetrze oczy ze zdumienia i na widok dwóch pierwszych odcinków powie: WTF. W uproszczeniu: wszystko wygląda tam jak klasyczny sitcom. Uśmiechnięci do bólu szczęki bohaterowie, sytuacyjne żarty, śmiech widowni, scenografia, kostiumy – wszystko. Jednym z niewielu motywów sprawiających, że w sit-comowym przekazie pojawia się zgrzyt, jest metalowy łeb Visiona, który pasuje do klasycznego sit-comu jak świnia na Wielką Pardubicką. To on przypomina o tym, że coś tu nie gra w państwie przedmieściowym. Próby wtopienia się Visiona w all-american-dream-tło stanowią tu zaś źródło sporej liczby dowcipów. Łohoho, guma do żucia zaplątała mu się w trybiki. Obok Visiona, Elizabeth Olsen pasuje tu niczym wycięta ze starego sit-comu i wygląda rewelacyjnie,

Ani nie jestem fanem takiej konwencji, ani przeciwnikiem. Ot, ciekawy eksperyment, którego starczy na jeszcze jakieś dwa, trzy odcinki. Potem trzeba będzie odejść od stylistyki sit-comu, bo całego serialu w niej osadzonego, nikt normalny nie wytrzyma. Są w pierwszych dwóch odcinkach tropy, które mocno sugerują, że wkrótce WandaVision bardziej przypominać będzie komiksową produkcję Marvela, więc nie będzie żadnym zaskoczeniem, gdy tak właśnie się stanie.

Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę, Night Stalker: The Hunt for a Serial Killer. Netflix

Po czteroodcinkowym serialu o Tedzie Bundym, Netflix kontynuuje swoją podróż po seryjnych mordercach, bo temat to popularny i chwytliwy. Kolejnym na celowniku giganta został Richard Ramirez, a produkcja o Jeffreyu Dahmerze już się szykuje.

Lato 1985 roku było gorące. Nie tylko ze względu na panujące w Los Angeles temperatury, ale też z powodu seryjnego mordercy grasującego w mieście. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Nazwany Nocnym Prześladowcą Ramirez wślizgiwał się nocą do domów i zabijał. Mężczyzn, kobiety, dzieci, białych, żółtych, młodych, starych – kogo popadnie. Rosnąca liczba ofiar sprawiała, że presja na ścigającej go policji była ogromna. A najogromniejsza na prowadzących śledztwo detektywach: Gilu Carrillo i Franku Salerno. (Prawdziwi detektywi w ogóle nie wyglądają jak filmowe wersje detektywów #notsofunnyfact).

I to właśnie Gil Carrillo i Frank Salerno są głównymi bohaterami serialu Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę. Podobnie do swojej poprzedniej produkcji dokumentalnej, serialu Amazona Wojna z narkotykami, ich reżyser Tiller Russell postanowił zrzucić na swoich bohaterów ciężar nie tylko opowiadania o wszystkim, ale też występowania w „fabularyzowanych” przebitkach. Przesadzam z tym fabularyzowaniem, ale tak to wygląda, gdy widzi się dwóch starych detektywów wożących się po mieście autem. Generalnie pomysł na serial dokumentalny Russella jest taki, że obarcza bohaterów zadaniami aktorskimi, a i ci często wczuwają się w rolę i chcą bardziej niż trzeba.

Lepiej podobały mi się zarówno Wojna z narkotykami, jak i serial o Tedzie Bundym.

Polowanie na Ramireza to ciekawa i interesująca produkcja. Krótka, choć i trzy zamiast czterech odcinków by wystarczyły. Opowiadana tu historia jest na tyle interesująca, że wystarczyłaby bez żadnych udziwnień. Dlatego trochę szkoda, że zamiast zagłębić się w klimat miasta latem 1985 roku, reżyser postanowił iść w artistiko zbliżenia na szczury i wszystko, co się da zbliżyć, zwolnione tempa i dramatyczną muzykę. Panie, to nie thriller tylko serial dokumentalny. Dokumentuj pan, a nie twórz!

Tak czy siak, obejrzeć można w wolnej chwili.

2 odpowiedzi

  1. Największe zaskoczenie w przypadku WandaVision – brak oficjalnych napisów polskich i dubbingu. Wielu było zaskoczonych brakiem polskiej wersji. Choć też pojawiają się po jakimś czasie polskie wersje np dubbing do filmu lego ze świata star wars pojawił się dość niedwno:)

    Pojawiły się napisy od jednej z grup napisowych, ale trochę później, bo pewnie spodziewali się, że będzie polskie tłumaczenie. Nie chodzi nawet o to, że jak do Mandalorianina było oficjalne polskie napisy od razu, to byłem pewien, że do seriali ze świata MCU też będzie dubbing i napisy, tylko o to, że przed premierą WV pojawiły się dwie krótkometrażówki „Marvel Studios Legends” o Wandzie i Visionie, skrót ich historii z filmów, które miały oficjalne polskie tłumaczenie, a przynajmniej tak zakładam, bo raczej w napisach fanowskich tłumacze nie piszą swojego imienia i nazwiska, a napisy dostępne na opensub są autorstwa niejakiej Małgorzaty Fularczyk.

    Z tego co słyszałem to każdy odcinek to ma być kolejna epoka tv, więc jak 1 i 2 odcinek to były lata 50 i 60, więc kolejne pewnie będą lata 70, 80, itd. I tak teraz na to wpadłem, gdyby zrobili odcinek w którym Vision gra Ala Bundy’ego, a Wanda jego żonę z serialu Świat wg Bundy. Wiem, to Disney, więc raczej na to szans nie ma, ale chciałbym coś takiego zobaczyć.

    Jak się spodziewałem wielu widzów się odbija, zwłaszcza tych co oczekiwali normalnego MCU, ale to chyba tylko ci, ktorzy trailerów nie widzieli, a pojawiało się ich tyle przed premierą, że ciężko było je ominąć i nie oszukiwały widzów, czym ta produkcja będzie. Falcon i Winter Soldier miał być pierwszy serial z MCU, ale nie wyrobili się przez epidemię i dlatego WV poleciała jako pierwsza.

    Nie jestem ani po stronie widzów, którzy odpadli, bo trochę takich osób jest, ani po stronie zachwyconych, odcinki są po prost fajne. Doceniam za nawiązania do poprzednich filmów Marvela i do starych sitcomów, choć pewnie wiele rzeczy mi umknęło. Największym plusem są Bettany i Olsenka. Ktoś miał głowę dawno temu, jak obsadzał w rolach drugoplanowych w MCU dobrych aktorów, bo jak byli w cieniu aktorów grających Iron Mana, Thora, Kapitana Ameryki to teraz mogą pokazać w MCU się z jak najlepszej strony. Zresztą Wanda to jedna z moich ulubionych postaci z drugiego planu, choć jej początki w tej telenoweli MCU nie były najlepsze.

    Wiadomo że humor w WVjest niedzisiejszy, suchary, mało który bawi, ale tak miało być. A najlepsze sceny to te niby komediowe, a tak naprawdę widać, że jest coś nie tak, jak z dławieniem się gościa, co wygląda prawie jak u Lyncha.

    Akcja powoli się rozkręca, ale mnie to nie przeszkadza, zresztą to nawet nie jest cały akt I. Szacunek za próbę zrobienia czegoś nowego w MCU, nawet jak niektórym nie pasuje ten eksperyment. Jeśli chcą fani MCU tradycyjnego to pewnie jeszcze kilka odcinków muszą poczekać, albo w marcu czeka ich Falcon i Zimowy Żołnierz, który zapowiada sie jak typowy blockbuster MCU. Wydaje mi się że Loki to też nie będzie typowe marvelowe kino.

  2. A tak ogólnie do całego MCU to mnie ciekawi, jak uda się twórcom WV i kolejnych seriali wyjść do widzów z poza MCU, którzy nie znają ponad 20 filmów MCU, czy w ogóle będą próbować, czy to będą hermetyczne produkcje. W sumie to można odnieść to pytanie do każdego serialu z bohaterami znanymi z trzech faz MCU, co innego z nowymi postaciami, które dopiero zadebiutują w filmach i serialach.

    Zwłaszcza że WandaVision dzieje się po Endgame, czyli trzeba znać przynajmniej ten film, który jest częścią drugą Infinity War, a obie te produkcje są podsumowaniem wszystkich dotychczasowych filmów, więc wcześniejsze też lepiej znać. Ciekaw jestem jak podejdzie serial widzom, którzy nie oglądają MCU, a tacy widzowie też są. Spotkałem się z opiniami kilku osób, że chętnie by sprawdzili WV, zapowiada się bardzo oryginalnie, ale co z tego jak to przecież kontynuacja kinowego serialu, którego nie widzieli. A nawet jak parę osób doczytało, co się działo z bohaterami serialu w filmach, to wcale sprawy im nie ułatwiło, bo się pogubili.

    Wiadomo, że MCU to jest wielki kinowy serial, który składa się na tą chwilę z 23 odcinków , a czym dalej to próg wejścia był coraz większy i jestem zaintrygowany jak to będzie w serialach. Zresztą zakończył się (nie licząc epilogu, czyli drugiego Spidermana) finałem sezonu, takim jak w serialach, czyli podzielonym na dwa odcinki, z czego pierwszy zakończył się zgodnie z tradycją seriali clifhangerem.

    Jestem ciekaw też, czy rzeczywiście mocno będą powiązane filmy z serialami a seriale z filmami, jak w przypadku WandyVision, która ma być wprowadzeiem do Doktora Strange 2, czy na tyle subtelnie, że nie będzie konieczna znajomość każdego filmu lub serialu. Przecież te wszystkie seriale to miały być naczynia połączone z kinowym MCU, czyli serial wprowadza do filmu, film do serialu, serial do filmu, ale epidemia pokrzyżowała plany Disneyowi i zdecydowali się wypuścić seriale. Choć filmy MCU są chyba w zawieszeniu, nie kręcą, a kolejne seriale to nie wiem.

    Drugim najbardziej oczekiwanym serialem z MCU, po WandaVision jest She Hulk, który miałem olać, ale gdy okazało się, że zagra Tatiana Maslany, która pokazała klasę w Orphan Black, grając z 10 ról, a jednocześnie to ma być zabawa w dramat sądowy połączony z kinem komiksowym, to nie mogę się doczekać. Już wyobrażam sobie scenę, jak np. Thor w sądzie walczy z ziemskim prawem, którego nie rozumie. Zapowiada się na serial, którego nie da się popsuć.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.