Filmowy listopad 2020 w ocenach. Belushi (2020), reż. R.J. Cutler.
Filmowy listopad 2020 w ocenach. Belushi (2020), reż. R.J. Cutler.

Filmowy listopad 2020 w ocenach

Czyli co Q-Słonko widziało w listopadzie. Uprzedzając pytania: przez dwa dni byłem chory :P. Ale też, w przeciwieństwie do poprzednich pandemicznych miesięcy – było co oglądać.

Filmowy listopad 2020 w ocenach

9

Belushi

Dokument podsumowujący życie, twórczość i upadek Johna Belushiego. Dla osób, które nie wychowały się na „Saturday Night Live”, Belushi to pewnie tylko komik jednego filmu, który przedawkował. Tym bardziej interesujący jest ten dokument przybliżający postać tego pędzącego ku samozagładzie artysty będącego najlepszym komikiem swojego pokolenia.

Let Him Go. Prawo krwi

Kiedy budzący wiele wątpliwości ojczym zabiera nie-wiadomo-gdzie swojego pasierba, dziadkowie chłopca ruszają jego tropem. Melancholijny neowestern zgłębiający piękno poświęcenia się czemuś, a przy okazji Montany. Z nieumiejętnie wmontowanym thrillerem, który jednak zupełnie w niczym nie przeszkadza.

You Don’t Nomi. Tajemnice Showgirls

Dokument rozkładający na czynniki pierwsze „Showgirls” Verhoevena z uwzględnieniem motywów wspólnych dla całej twórczości tego holenderskiego reżysera. Udowadnia to, co wiedziałem od zawsze – „Showgirls” to bardzo fajny film jest.

8

21 Years: Quentin Tarantino, Tarantino: Bękart kina

Bez dwóch zdań – nie ma w tym dokumencie żadnych nowych informacji związanych z twórczością Tarantino. Jak również jest to nieustająca laurka dla tegoż twórcy, która nie potrafi jednoznacznie wypowiedzieć się na temat jego przyjaźni z Harveyem Weinsteinem. Jednak, jako podobny fanboj do wszystkich wypowiadających się tu osób, mógłbym to oglądać i przez osiem godzin seansu.

Be Water. Jak woda

Prawdopodobnie najbardziej jak do tej pory intymny dokument zgłębiający życie Bruce’a Lee na podstawie jego zapisków, listów do żony itp. Interesujący, jak praktycznie każdy dokument o interesującym bohaterze, w którym wypowiadają się wszyscy jego żyjący najbliżsi.

Mank

Orson Welles decyduje się na radykalny krok mający na celu pomoc alkoholikowi-scenarzyście, Hermanowi J. Mankiewiczowi, w napisaniu scenariusza do debiutanckiego filmu Wellesa. Bez wątpienia najlepiej zrobiony, napisany, częściowo zagrany film tego roku. Jednak nie ma też wątpliwości, że przeznaczony dla widza zainteresowanego tym rozdziałem historii Hollywood. Stąd brak maksymalnej oceny, bo wolałbym, aby był ciut bardziej uniwersalny.

7

Boss Level

Komandos, który utknął w pętli czasowej kończącej się jego śmiercią, podejmuje próby wyrwania się z niej i przetrwania dłużej niż kilka godzin. Efektownie sfilmowane, pełne popisów kaskaderskich i emocjonujących scen akcji kino, które zaczyna tracić na wartości za każdym razem, gdy zaczynają w nim za dużo gadać.

Call, The

Po wprowadzeniu się do nowego domu młoda dziewczyna odbiera telefon, który wbrew jej przypuszczeniom, wcale nie jest pomyłką. Kino z gatunku „lepiej nie wiedzieć nic więcej przed jego obejrzeniem”. Umiejętnie gra odwróconym schematem pewnej amerykańskiej produkcji, dzięki czemu kryje w sobie kilka sympatycznych niespodzianek scenariuszowych.

Eight Hundred, The

Oparta na faktach opowieść o kilkuset bohaterach, którzy stanęli w obronie Szanghaju przed armią japońskich najeźdźców. Oszałamiająca scenograficzno-batalistycznie pierwsza połowa filmu ustępuje niestety miejsca typowemu patriotycznemu, chińskiemu kinu z patosem. Aczkolwiek nie aż tak bardzo propagandowo jak potrafią.

Executive Decision. Krytyczna decyzja

Terroryści porywają samolot pasażerski. Grupa komandosów wraz z konsultantem w garniaku niezauważona przedostaje się na pokład tegoż samolotu. Seans powtórkowy. Film Bairda przeszedł do historii kina za sprawą najbardziej szokującego twista lat 90. ubiegłego wieku. Poza tym to porządne kino akcji, choć trzeba przymknąć oko na to, że główny terrorysta jakieś sto razy powinien się przed czasem skapnąć, że coś jest nie tak.

Farewell, The. Kłamstewko

Wychowana w Stanach młoda Chinka wyrusza z rodziną do Chin, by pod pozorem wesela pożegnać się ze śmiertelnie chorą babcią, przed którą ukrywana jest choroba. Spodziewałem się chyba więcej komedii, a tej nie ma tu prawie wcale. Wydaje mi się też, że film robi większe wrażenie na tych, którzy nie mają do czynienia na co dzień z azjatyckim kinem (choć nie jest to azjatycki film).

Greenland

Zbliżająca się do Ziemi kometa grozi zagładą ludzkości. Architekt i jego rodzina ruszają w trudną drogę ku ratunkowi. Podobny tematycznie do „Strefy X” film Waughna zawiedzie tych, którzy oczekują po nim efektownej rozwałki. Cała reszta powinna być zadowolona z tej angażującej widza w kibicowanie bohaterom opowieści o tym, co by było, gdyby.

Hillbilly Elegy. Elegia dla bidoków

Wychowywany w klasycznym Redneckowie student prawa wraca na prowincję, by zająć się swoją matką narkomanką. Nie wiem, skąd to powszechne narzekanie na nowy film Rona Howarda. Mnie się podobał, bo lubię takie historie rozgrywające się na dwóch płaszczyznach czasowych. Nie przeszkadza mi utrwalające złe stereotypy traktowanie bohaterów opisanych przecież przez jednego z nich.

His House. Czyj to dom?

Afrykańscy uchodźcy znajdują schronienie od koszmaru wojny w domu, w którym mieszka zło. Ukryty pod płaszczem horroru dramat psychologiczny o koszmarze wojny i demonach, które wojna pozostawia po sobie w człowieku.

Ludo

Niczym w tytułowym Chińczyku (planszowa gra taka), cztery różne historie stale krzyżują się, by doprowadzić do spójnego finału. Niepowtarzalna szansa dana Wam przez Netflix do przeproszenia się w końcu z kinem indyjskim. Oto tamtejsze „Ciało”, w którym nie tańczą, ale mają problem m.in. z powodu seks-taśmy. Pół godziny za długie.

Mangrove

Prawdziwa historia karaibskiej restauracji z Londynu i skupionej wokół niej społeczności, która to społeczność pod koniec lat 70. trafiła na celownik rasistowskiej policji, a w konsekwencji na salę sądową. „Proces Siódemki z Chicago 2” dobrze sprawdza się na sali sądowej, mimo braku większego napięcia, ale poza nią niepotrzebnie idealizuje głównych bohaterów.

Marked for Death. Wybraniec śmierci

Agent superspecjalny odchodzi na emeryturę, by na rodzinnych przedmieściach stawić czoła gangowi diabolicznych jamajskich handlarzy narkotyków. Seans powtórkowy. Mój ulubiony film ze Stevenem Seagalem po latach dalej dostarcza solidnej porcji rozrywki. Po serii kilkuset gniotów z Seagalem, trudno uwierzyć, że kiedyś kręcił kino wyglądające jak kino.

Wolf of Snow Hollow, The

W tytułowym miasteczku zostaje odnalezione zmasakrowane ciało kobiety. Zastępca szeryfa nie chce przyjąć do wiadomości teorii o wilkołaku. Wielu nazywa ten film mianem „Fargo” o wilkołakach. Dla mnie to „Upadek” (z Douglasem) o wilkołakach. Fajne, zapadające w pamięć niezależne kino, które wymaga zaakceptowania specyficznego humoru.

6

Asymetria

Po przypadkowym zastrzeleniu gangstera, Piotr zaczyna mieć poważne kłopoty ze strony jego matki, ważnej pani prokurator. Kieślowski po sterydach. Przesadnie mroczne kino, któremu zabrakło luzu i odejścia, choćby na chwilę, od stereotypowego wizerunku gangstera-twardziela.

Córka trenera

Obiecująca tenisistka przemierza prowincjonalną Polskę od turnieju do turnieju razem z trenerem-ojcem. Zgrabny film obyczajowy umiejętnie poruszający się we wszystkich tematach, które porusza. Wymaganiach profesjonalnego sportu, wychowaniu, ojcostwie, dojrzewaniu, pierwszej miłości, siódmej miłości, samotności… Mimo to jakoś nie potrafiłem oddać się mu w całości.

Holidate. Randki od święta

Mając dość pytań o ukochanego, młoda dziewczyna proponuje nieznajomemu, by został jej multi-świąteczną randką. Jak na Netflix, to wyjątkowo sympatyczna komedia romantyczna. Jak na po prostu kom-romy – przeciętniak.

Jungleland

Umoczeni po uszy w długach bracia: bokser i jego menadżer, żyją ułudą bogactwa, które czeka na nich po kolejnej gali walk na gołe pięści. Przyzwoity, choć oczywisty dramat o braterskiej miłości, który pod płaszczykiem kina drogi opowiada o tym, że co cię nie zabije, to cię nie wzmocni.

Lovers Rock

Zachodni Londyn, lata 80. ubiegłego wieku. Członkowie miejscowej afroamerykańskiej społeczności urządzają imprezę. W dobie pandemii i zakazów zgromadzeń, taki film w całości poświęcony tanecznemu wieczorkowi i kontaktom międzyludzkim nawiązywanym w jego trakcie, wchodzi jeszcze ciekawiej. Jednak brakowało mi tu punków czy innych skinów, którzy z kamieniami wbiją na tę imprezę.

Mosul

Oddział specjalny bojowników z Mosulu wyrusza z tajną misją próbując przetrwać w mieście wciąż pustoszonym przez wycofujące się oddziały ISIS. Spodziewałem się więcej Extraction, a mniej gorzkiego komentarza odnośnie sytuacji panującej w Iraku. Zbyt przegadane to wszystko.

Mystery of D.B. Cooper, The

Dokument poświęcony legendarnemu D.B. Cooperowi. Kolesiowi, który porwał samolot, dostał okup za życie jego pasażerów, a potem wyskoczył ze spadochronem z tegoż samolotu razem z kasą i nigdy go nie odnaleziono. Ciekawa historia, która podsumowuje wszystkich podejrzanych o to, że to właśnie oni byli D.B. Cooperem. Mimo to całość wypada przeciętnie.

5

Broken Heart Gallery, The. Galeria złamanych serc

Po bolesnym rozstaniu, młoda dziewczyna otwiera galerię z pamiątkami po dawnych ukochanych. Kolejna produkcja z gatunku zupełnie nijakich komedii romantycznych, które niby są kom-romem, a ani nie są zabawne, ani romantyczne. PS. Dacre Montgomery w tym filmie to prawdopodobnie najgorszy amant w historii kina.

Fatman. Sposób na świętego

Płatny zabójca otrzymuje od niezadowolonego z rózgi dzieciaka zlecenie zabicia Świętego Mikołaja. Bardzo ładnie zrobiony, zupełnie niepotrzebny film, który próbuje opowiedzieć tę historię całkiem na serio.

Jallikattu

Doceniam piękny dźwięk i monumentalne sceny uzyskane wyłącznie dzięki wpuszczeniu tłumów do dżungli, ale ten indyjski „Pokot”, który będzie walczył o zagraniczne Oscary, to naprawdę film o tym jak dwustu chłopa gania po dżungli za bawołem.

Showdown in Little Tokyo. Ostry poker w Małym Tokio

Dwóch nieokrzesanych gliniarzy kontra yakuza, która zamierza przejąć kontrolę nad czarnym rynkiem narkotyków w Los Angeles. Seans powtórkowy. 30 lat temu oglądało się to znakomicie, ale film nie wytrzymał próby czasu. Idiotyczna fabuła, dublerzy w scenach walki i scenach nagości, kiepska choreografia walk wszelakich. I tylko kilka trafnych onelinerów trzyma poziom.

Skyfire. Góra w ogniu

Luksusowemu resortowi na rajskiej wyspie zagraża niespodziewany wybuch wulkanu. Chińczycy wzięli na warsztat katastroficzne kino o wulkanach, ale polegli z tematem, głównie za sprawą kiepskich efektów wizualnych psujących odbiór całej reszty.

4

Possessor

Niedaleka przyszłość. Technologia umożliwia wyszkolonym agentom przejąć świadomość innych ludzi, by zmusić ich do zabójstwa. Brandon Cronenberg jedzie na nazwisku swojego ojca Davida i nawet się z tym specjalnie nie kryje. Tak wyglądałaby „Mucha” (podobna tematyka: dwa w jednym), gdyby była nudna.

4 odpowiedzi

  1. O Krytycznej Decyzji można powiedzieć że ten szokujący twist, to była prorocza zapowiedź kariery Seagala, że poleci na łeb na szyję jak jego bohater, co nastąpiło praktycznie od razu po tym filmie :)

  2. Widziałem kilka filmów tych co Ty, więc po kolei.

    Fatman

    Pomysł na film jest szalony i genialny w swojej prostocie, ale wyszła nuda, której nie ratują Walton Goggins w roli mordercy i Mel Gibson jako Święty Mikołaj. Problemem filmu jest to, że nie da się przedstawić realistycznie Mikołaja. Film musiałby iść np. w camp, kicz. Nie kupiłem tego realistycznego Mikołaja ani przedstawionego świata. A poza tym jest nudno, akcja zaczyna się dopiero po 70 minutach. A co do aktorów to grają tak jakby im się nie chciało. Gibson ma dosłownie jedną dobrą scenę, w końcówce, gdy straszy dzieciaka, który wynajął mordercę. Dla mnie to produkcja na 2/10, góra 3/10.

    Co do Farewell to dobra obyczajówka, choć tak samo oceniam. Historia jaka miała miejsce po premierze też jest ciekawa, bo babcia się dowiedziała o „spisku” rodzinnym, jak mnie pamięć nie myli, z recenzji filmu w gazecie. Więc tajemnica wyszła na jaw w końcu.

    Elegia dla bidoków jest przyzwoita, stawiam 6 głównie za aktorów. Widziałem gorsze filmy.

    His House to najlepszy film Peele’a, którego Jordan Peele nie nakręcił. Ocena: 7.5/10.

    The Wolf of Snow Hollow jak pewnie wiesz to drugi film Jima Cummingsa po udanym debiucie Thunder Road, gdzie grał podobną postać. I nie mam na myśli tego, że znowu gra gliniarza, ale chodzi mi o charakter postaci, że to dokładnie taki sam bohater jak w Thunder Road. Ogląda się jak połączenie dramatu rodzinnego z komedią w stylu braci Coen i epizodami Archiwum X albo odcinkami Supernatural.

    Mnie pasuje humor jaki jest w tej produkcji, polubiłem głównego bohatera i ogólnie dobrze się bawiłem, ale nie zdziwię się jak nie do wszystkich film trafi (podobnie było z głównym bohaterem w TR), bo Cummings ma specyficzne poczucie humoru. No i w swojej ostatniej roli Robert Forster, jak zwykle zagrał z klasą.

    Wybraniec śmierci trzyma poziom, ale to żadne zaskoczenie, bo pierwsze cztery, pięć filmów Seagala to jedyne dobre filmy jakie zrobił (wyjątek to właśnie Krytyczna decyzja). Pamiętam, że cztery pierwsze filmy Stevena na kasetach pirackich miały tytuły Nico, Nico 2, Nico 3 i przez długi czas ja serio myślałem, że to historia Nico:) Ale najbardziej lubię chyba ten, w którym zapadł Seagal w śpiączkę i obudził się po latach. Nie powiem jaki tytuł, bo wszystkie mają tak podobne polskie tytuły do siebie, że mi się mieszają który jest który, choć fabułę mniej więcej pamiętam.

    Holidate to sympatyczny kom rom. Dużo dobrego dla tej produkcji robi główny duet, nieznany mi Australijczyk i Emma Roberts, która mnie zaskakuje ostatnio pozytywnie, bo w ostatnim czasie to kolejna rola, w której mi się podoba. W sensie, że znowu gra sympatyczną laskę, a nie dziewuchę, którą chciałoby się od razu utopić. Przez jakiś czas specjalizowała się w takich rolach, zimnych, niesympatycznych lasek, a ostatnio się to zmienia.

    Ja Ostry Poker wciaż lubię, powtarzałem nie raz i dalej się bawię dobrze, nie tylko dzięki dialogom.

    Film z Butlerem i Baccarin to dla mnie takie same miłe zaskoczenie jak dla Ciebie, bo dostałem najbardziej ambitne kino katastroficzne ostatnich lat, ale zgadzam się, że jeśli widz chciałby obejrzeć rozpierduchę jak u Emmericha albo Baya to nie ten adres. Butler i Baccarin grają nawet za dobrze w tej produkcji. Ocena: 6+/10.

    A co do Possessor to był dla mnie jeden z bardziej oczekiwanych filmów tego roku. Kilka lat temu w kinie zadebiutował syn Davida Cronenberga filmem Antiviral, który mi średnio podszedł, ale byłem ciekaw drugiego filmu Brandona, do którego zachęcił mnie świetny trailer.

    Reżyser ma swój styl, ale też widać w obu produkcjach wspólne cechy z kinem jego ojca. Odziedziczył po ojcu testowanie granic komfortu widzów oraz pokazywanie ludzkiego ciała w różnych okropnych i obrzydliwych sytuacjach. Trailery były intrygujące, obsada też obiecywała że to będzie coś interesującego, a mamy takie nazwiska jak Andrea Riseborough (ostatnio specjalistka od dziwnych, pojechanych filmów i horrorów), Jennifer Jason Leigh, Rossif Sutherland (z tych Sutherlandów, choć niezbyt podobny do ojca i brata, jedynie wzrost po tacie odziedziczył) i Sean Bean (Cronenberg nieźle zabawił się tym z czego znany jest aktor).

    Zapowiedź filmu sugerowała produkcję inspirowaną twórczością Philipa K. Dicka i nie wiem, czy reżyser przyznał się kto go inspirował, oprócz ojca, ale oglądając Possessor cały czas w głowie miałem myśl, że oglądam uwspółcześnioną adaptację któregoś z dzieł Dicka. Przecież fabuła brzmi jak typowy Dick.

    Wiele osób nazywa Possessor horrorem, a dla mnie to raczej thriller z elementami cielesnego thrillera i SF. Film wyróżnia się wolnym tempem, dopiero po godzinie akcja nabiera tempa, ale nie nudziłem się dzięki znakomitej obsadzie. Andrea to świetna aktorka, więc nie ma zaskoczenia jak gra, choć niektóre sceny z jej udziałem w ciele Colina musiały być dziwne do grania, jak np. scena erotyczna z Abbottem, a tak naprawdę w tej scenie mamy bohaterkę graną przez Andreę.

    A co do Abbotta to miło zaskoczył mnie, nie spodziewałem się aż tak dobrej roli. Moim zdaniem jest równie dobry co Riseborough i jest to też główna rola. Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze, tak samo efekty specjalne, które są zrobione starą metodą, czyli efekty praktyczne, a nie CGI.

    Ale mam mały problem z Possessor. Przez to jak zimny to jest film to nie wywołał we mnie emocji i nawet rewelacyjna gra aktorów nie pomogła bym się przejął losem bohaterów. Myślałem że dlatego, bo Andrea gra mordercę, ale Abbott gra zwykłego gościa i też było mi obojętne co z Colinem dzieje się. Choć jak zacznie się dziać to są szalone rzeczy, pokazane bardzo ciekawe, ale z ostatnich odjechanych filmów z Andreą podobał mi się bardziej Mandy.

    Possessor ma klimat, ale przez to jak długo się rozkręca, a bohaterowie nie budzą u mnie żadnych emocji, to miałem gdzieś co z nimi się dzieje. Film jest mocny, krew się leje, ale ostrych scen za dużo nie ma. Może dlatego jak już są brutalne sekwencje to działają i człowieka aż odpycha, przynajmniej mnie (a odporny jestem na mocne sceny, dużo oglądam horrów i pojechanych filmów od dzieciństwa), ale też nie odniosłem wrażenia, że syn Davida Cronenberga lubuje się w tych scenach, są to sekwencje które wynikają z fabuły. Ale jak już napisałem przez to jak zimny to film nie postawię więcej jak 6/10, ale czekam na kolejne projekty Brandona Cronenberga. Bo to jednak lepsza produkcja od debiutu Brandona.

  3. Wracając do Fatmana jeszcze, to byłem w szoku, że żonę Mikołaja gra czarnoskóra aktorka. Jjak to możliwe, że żonę Gibsona rasisty gra czarnoskóra aktorka, czarnoskórzy aktorzy chcą z nim grać? Oczywiście piszę to pół żartem pół serio, bo ja uwielbiam Gibsona od lat 80. Oglądam dosłownie każdy film w którym zagra, nawet chałę i jak gra epizod, i każdy który reżyseruje, a tego drugiego co omówiłeś to jeszcze nie widziałem. Tajemnicą nie jest, że Mel przyjaźni się chyba cały czas z Danny Gloverem, a najwięcej filmów nakręcił z Richardem Donnerem (nie tylko Zabójcze bronie, ale też Mavericka i Teorię spisku), który jest pochodzenia żydowskiego.

  4. Świetne zestawienie dla fanów filmów i telewizji, mnie osobiście przypadł do gustu najbardziej Greenland – trochę taki na czasie ..

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.