Premiery kinowe weekendu 31.01-02.02.2020. Małe kobietki, Little Women (2019), reż. Greta Gerwig.
Premiery kinowe weekendu 31.01-02.02.2020. Małe kobietki, Little Women (2019), reż. Greta Gerwig.

Poszedłbym, odc. 317

A przed nami weekend odgrzewanych kotletów.

Premiery kinowe weekendu 31.01-02.02.2020

Małe kobietki, Little Women (2019) –  Poszedłbym 

Do końca nie wiem po co światu kolejna ekranizacja powieści Louisy May Alcott. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że co en lat pojawiają się kolejne ekranizacje klasyków literatury. Im dłużej będzie trwać kino, tym więcej ich będzie. Szczególnie w odpowiedzi na tzw. „czasy”. Aktualnie mamy „girl power” czasy, to i wjechały na salony „Małe kobietki”. Whatever.

Bardzo lubię poprzednią wersję z Winoną, Kirsten, Claire, Trini, Susan i Samanthą, ciekaw jestem czy i tę nową polubię. Choć wydaje mi się, że uznam ją za zbędną. To po prostu okazja do pokazania w klasycznych rolach nowej generacji aktorów i tyle.

Głębia strachu, Underwater (2020) –  Nie poszedłbym 

Historia w zasadzie podobna co w przypadku „Małych kobietek”. Kolejna wariacja na temat ogólnie znanego motywu. Głęboko pod wodą coś się przebudziło. „Powiedz A, skurwysynu!” © ”Lewiatan”, ale nie ten ruski o wódce. Nie wygląda na to, aby „Głębia strachu” oferowała coś więcej niż typową w takim przypadku opowieść.

Małgosia i Jaś, Gretel & Hansel (2020) –  Poszedłbym 

Pisałem już coś o wskrzeszaniu do życia dobrze znanych historii? Zapowiada się kinowy weekend będący po prostu metaforą aktualnego stanu kina. Wszystko już było? No to od nowa. „Małgosia i Jaś” wygląda na film Gore’a Verbinskiego, choć nie jest filmem Verbinskiego. Jest filmem Oza Perkinsa, co jest wystarczającą zachętą do odwiedzenia kina. Perkins, zaledwie dwoma filmami, zdążył sobie już wypracować swój horror-styl, który może nie wszystkich zachwyci (przenudny „I Am the Pretty Thing That Lives in the House”; wcześniej dużo mniej nudne „Zło we mnie”), ale jest wystarczająco oryginalny, by dać jego filmowi kolejną szansę. Szczególnie ze chyba wyłapał trochę większy budżet.

Poznajmy się jeszcze raz, La belle époque (2019) –  Poszedłbym 

Zdarzają się totalnie niewstrzelone w dobry okres premiery filmowe, ale o tej nie można tego powiedzieć. „Poznajmy się jeszcze raz” dostało wczoraj zylion nominacji do Cezarów, więc trudno było o premierę w bardziej dogodnym czasie. (Choć z drugiej strony nie ma już czasu na przygotowanie materiałów promocyjnych z hasłem „zylion nominacji do francuskich OSKARÓW!”).

Film zaś wygląda na bardzo sympatyczną produkcję z gatunku: Francuzi znowu wpadli na oryginalny pomysł na fabułę, który za chwilę podbiorą im w Hollywood.

PS. Nie wiem, o co chodzi z tym Wodeckim.

Kwas, Kislota (2018) –  Nie poszedłbym 

To typowo festiwalowe kino wygląda interesująco, ale z założenia nie chadzam do kina na filmy, które premierę światową miały dwa lata wcześniej.

Repertuar uzupełniają familijny „Chłopiec i wilk” oraz animowane „Szybcy i śnieżni” i „Superpies i Turbokot”.

3 odpowiedzi

  1. A gdzie hiperłącza przy Małych Kobietkach? :(

  2. Quentin

    O szit! Specjalnie je wszystkie wypisałem i zapomniałem! Przepraszam, możesz odsubskrybować mój blog :(

  3. frank drebin

    Kwas to chyba brał ten, kto robił zwiastun do tego filmu, mimo polskich napisów nie dałem rady obejrzeć do końca.
    Underwater mnie intryguje, obejrzę jak tylko wypłynie na wody zatoki 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.