Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Morderstwa w Alcàsser, The Alcàsser Murders (2019). Netflix.
Morderstwa w Alcàsser, The Alcàsser Murders (2019). Netflix.

Morderstwa w Alcàsser. Recenzja serialu The Alcàsser Murders. Netflix

Nadeszły dobre czasy dla kilkuodcinkowych dokumentów kryminalnych. Tytuły kolejnych interesujących docu-crime’ow można powoli mnożyć, a każdy z nich przeważnie jest równie dobrze zrealizowany. Jedyny problem stojący przed twórcami takich produkcji: znaleźć sprawę, która zasługuje na kilka trzymających w napięciu odcinków. Taką, która zostawia więcej odpowiedzi niż pytań, a idealnie byłoby, gdyby rzucała na sprawę nowe światło. A może i znalazła wszystkie brakujące odpowiedzi. Przez długi czas można było odnieść wrażenie, że Morderstwa w Alcàsser to taki właśnie serial. Szkoda, że rozczarowująca końcówka trochę zniweczyła szanse na tytuł stojący na równej linii z The Jinx, Making a Murderer s1, seria Paradise Lost oraz Conversations with a Killer: The Ted Bundy Tapes. Recenzja serialu Morderstwa w Alcàsser. Netflix.

O czym jest serial Morderstwa w Alcàsser

Trzy koleżanki mieszkające w niewielkim hiszpańskim miasteczku Alcàsser – Miriam García Iborra, Antonia „Toñi” Gómez Rodríguez oraz Desirée Hernández Folch – wyruszają na dyskotekę. Nigdy tam nie docierają. Jest 13 listopada 1992 roku, a ślad po dziewczynach się urywa. Zaniepokojeni rodzice zgłaszają ich zaginięcie na policję. Szczególnie aktywny w kwestii odnalezienia dziewcząt jest ojciec jednej z nich, Fernando García. Policja początkowo bagatelizuje sprawę, ale szybko jest jasne, że nie była to ucieczka. Sprawa nabiera ogólnokrajowego rozgłosu. Poszukiwania poczynione na szeroką skalę przynoszą makabryczne odkrycie. Zakopane w jamie na totalnym bezludziu ciała zgwałconych i zamordowanych dziewczyn. Wciąż nie wiadomo, kto jest mordercą. Polowanie na sprawców zbrodni przyciąga największe hiszpańskie kanały telewizyjne bijące się o rekordy oglądalności.

Zwiastun serialu Morderstwa w Alcàsser

Recenzja serialu Morderstwa w Alcàsser

To, że nigdy nie słyszeliście o sprawie trzech dziewczyn z Alcàsser nic nie znaczy. Karmieni na co dzień amerykańskimi historiami możemy przypuszczać, że wszystkie ciekawe rzeczy dzieją się właśnie tam. A to oczywista nieprawda. Zapewne w każdym zakątku świata znajdzie się sprawa, którą żyły miliony, a reszta świata nawet o niej nie usłyszała. Dla Hiszpanii taką sprawą jest morderstwo dziewcząt z Alcàsser. Rozsławione dzięki przekazom telewizyjnym i relacjom na żywo z późniejszego procesu na skalę bez precedensu, podobnie jak w sprawie O.J. Simpsona w mniej więcej analogicznym czasie.

Wielka nieświadomość o szczegółach tej sprawy to oczywiście błogosławieństwo dla widza, dzięki któremu wciągnie się w serial Morderstwa w Alcàsser od pierwszych minut tego znakomitego serialu dokumentalnego (zapomnijmy na razie o jego końcówce). Autorzy Morderstw w Alcàsser postanowili raz jeszcze zgłębić wszystkie szczegóły sprawy, choć, jak dowiemy się z późniejszych minut serialu, w hiszpańskich mediach przez lata została ona przedstawiona lepiej niż dokładnie. A mimo to, pozostawiła po sobie kilka pytań i wątków, którym można przyjrzeć się bliżej.

Morderstwa w Alcàsser składają się z pięciu okołogodzinnych odcinków i stanowią dokładną kompilację tego, co wydarzyło się w sprawie przez lata. Pierwszy odcinek poświęcony został dokładnym szczegółom sprawy i zbadaniu wszystkich możliwych tropów. Szczególną uwagę zwracają tutaj świetne wizualizacje tego, co mogło wydarzyć się tuż po porwaniu trzech dziewcząt. Zrobione ze smakiem i pomysłem, dodają serialowi tajemniczości.

Morderstwa pojawiają się w tytule serialu, o procesie wspominałem trochę wcześniej w tej recenzji – nie ma co ukrywać, że policja wyselekcjonowała swoich podejrzanych i postawiła ich przed sądem. Im właśnie poświęcony jest odcinek numer dwa, w którym do równania wprowadzeni zostają domniemani zabójcy. Wtedy już stacje telewizyjne działają pełną parą, a ich udział w sprawie jest ogromny. Publiczność łaknie każdego nowego szczegółu, a Fernando García staje się gwiazdą i zaczyna to lubić. Choć ciągle powtarza, że po śmierci córki tylko to trzyma go przy życiu, szybko wszystkie granice zostają przekroczone.

I o przekraczaniu tych granic jest to również serial. Media pełnią w nim właściwie główną rolę, a autorzy serialu przyglądają się temu, jak dziennikarze i programy publicystyczne kształtują rzeczywistość. Szał medialny szybko zamienia się w medialny cyrk, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. W jednej minucie na ekranie można oglądać nagrania z sekcji zwłok (w dokumencie szczęśliwie zasłonięte), w drugiej na antenę wjeżdżają wesołe reklamy. Do Fernanda dołącza ostatni ważny element tej układanki, prywatny detektyw Juan Ignacio Blanco. Mijają lata i nie wiadomo już czy ich głównym celem zaczyna być odkrycie prawdy czy zrobienie makabrycznego show.

Wszystko za sprawą wątpliwości, jakie pojawiają się w całej sprawie. Podejrzeń w temacie sprawców jest o wiele więcej niż tylko pod adresem osób oskarżanych wprost o dokonanie tego czynu. Jak w wielu podobnych sprawach, zaczynają pojawiać się wątpliwości, czy za całym mordem nie stoi ktoś o wiele wyżej postawiony, kto zrobi wszystko, aby nie pozwolić na odnalezienie prawdy. Historia dziewczyn z Alcàsser zahaczy o wiele, nieraz zupełnie absurdalnych, terenów. Dzięki czemu trzyma w napięciu i ciekawości przez wszystkie pięć odcinków, osiągając apogeum zainteresowania na początku epizodu numer pięć.

A potem nadchodzi rozczarowująca końcówka, w której autorzy serialu próbują przekonać, że ich produkcja była o czym innym niż mogło się wydawać przez większość czasu jej trwania. Mimo to Morderstwa w Alcàsser pozostają o wiele ciekawszą propozycją niż np. The Keepers czy The Starcaise.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.