Smok z Gry o tron.
Smok z Gry o tron.

Gra o tron s08e05 a kwestia spoilerów

Nie wiedzieć czemu, chyba przez zwykłą ludzką ciekawość, wziąłem i w końcu zajrzałem do tych spoilerów dotyczących ósmego sezonu Gry o tron. Wypisane punkt po punkcie: ten zrobi tamto, tamten zginie tu, a ta weźmie i zrobi to i owo. Zajrzałem po czwartym odcinku, gdy wszystko, co do pory jego emisji sprawdziło się jota w jotę. Po piątym odcinku sytuacja się nie zmienia, dalej wszystko to, co wyszczególnione w spoilerach leci jak po sznurku. A przynajmniej tak mi się zdaje, bo aż tak bardzo się w te spoilery nie wczytywałem. Wniosek z tego może być tylko jeden: spoilery odnośnie tego, co wydarzy się w szóstym odcinku też się sprawdzą. Wiadomo więc, wiem więc, jak to wszystko się skończy. Spokojnie, nie o tym chcę pisać.

Sprawa jest jasna, nikt mi nie kazał patrzeć do spoilerów i nie mam żadnych pretensji do świata, bo z premedytacją to zrobiłem. Jak piszę, z ciekawości, bo przecież nie po to, żeby teraz szpanować w ten czy inny sposób (np. wklejając screen ze spoilerami do komentarzy na fanpage’ach – tam przeczytałem ja – i, cholera wie, chyba czując się lepszym). Po co więc truję bułę? A po to, żeby poskarżyć się, że trochę tęsknię za światem, gdy kontakt między widzami, a twórcami był właściwie żaden. Listy do redakcji, może jakiś fanklub, wszystko.

Świat się zmienił. To już nie sześć stopni w skali Kevina Bacona, ale kogokolwiek tylko chcemy, mamy na wyciągnięcie ręki. Autorzy, chcąc nie chcąc, muszą grać w tę grę na Instagramach, Facebookach, niezliczonych spotkaniach z widzami, comiconach, tym i tamtym. Kontakt z widzami zaczyna się już od wrzucenia na insta pierwszej strony z właśnie napisanego scenariusza, a potem trwa nieprzerwanie do premiery filmu/serialu. Zanim trafi do kin/telewizji, wiadomo o nim o wiele za dużo. Trochę zdradzi reżyser, trochę aktor, resztę zrobią fani, którzy z aparatem zajrzą do koziej dupy.

Mnie tam nie przeszkadzał stary świat: autor tworzy, widz ogląda. Dwadzieścia lat temu szczegółowe spoilery do Gry o tron nie miałyby szans wyjść na światło dzienne. Nikt by nie podpisywał petycji sterujących przebiegiem dalszych sezonów seriali, każdy by spokojnie czekał na efekt finalny bez zadawania milionów pytań gdzie popadnie, żeby tylko dowiedzieć się jakiegoś szczególiku. A potem płacz, że serial nie zaskakuje. Że wszystko przewidywalne. Że nie tak to miało być. Zdarzają się oczywiście (i na szczęście) wyjątki, ale bywa pewnie tak, że autorzy danego filmu/serialu więcej energii muszą wkładać w sterowanie przepływem informacji niż w tworzenie. To pewnie również nie wpływa na efekt finalny. Nie mówiąc o producencie z excelem, który nad jakość przedkłada dokładnie wyliczoną grupę docelową. Filmu nie ma w kinach, prognozy, ile zarobi pojawiają się długo wcześniej.

Co się zaś tyczy piątego odcinka ósmego sezonu to po przeczytaniu spoilerów raczej tracę prawo do opinii o nim, bo nie miał szans mnie zaskoczyć. A co za tym idzie nie miał szans mnie zachwycić (bądź nie). Mogę się zastanawiać, ile taki jeden smok może nieprzerwanie ziać ogniem, bo jakoś nie sądzę, że w takim wymiarze jak tutaj (pytałem na Twitterze o opinię jakiegoś biologa, ale nie ma nikogo takiego od smoków), kręcić nosem, że już w drugim sezonie można było tak skończyć całą zabawę, czy ubolewać, że za szybko się to wszystko dzieje. Ciach ginie ten, ciach ginie tamten, ciach, ciach, ciach – siedem sezonów podbudowy, trzy odcinki rozwiązań. Ale nie wiem, czy by mi to przeszkadzało bądź nie, gdybym nie czytał spoilerów*.

*Wpis został napisany w warunkach chałupniczych, bez sprawdzania itp., sorry za ewentualne literówki i inne pierdy.

2 odpowiedzi

  1. Dla mnie bardzo dobry odcinek od pierwszej minuty do ostatniej. Cały czas trzyma w napięciu i pokazał też, że Sapochnik jest specjalistą NIE tylko od bitw, scen masowych, ale też z kilkoma bohaterami, sceny mniejsze są fajnie zainscenizowane, trzymają w napięciu.

    Co do zakończeń wątków to walka braci spoko, tak samo z piratem i Jamiego może być. Ale zaskoczyło mnie, że Arya nie zabiła nikogo, bo chyba takie były wycieki, że zabije siostrę Jamiego jako Jamie. Ale w sumie cieszę się, że nie każdy spoiler co wyciekł zgadza się, choć też nie czytałem dokładnie, tylko tak przeleciałem na szybko. No i cieszę się, bo chyba chcą pokazać przemianę dziewczyny, że liczy się coś więcej jak zabijanie.

    Fajne sceny interakcji między bohaterami, których mało, ale scena z łysym i Tyrionem oraz Tyriona i Jamiego jest super. Zaskoczyło mnie to że odcinek miał jeden bardzo subtelny i wzruszający moment , czyli właśnie scena z Jamie i Tyrionem, która miała więcej emocji, działała na mnie bardziej jak ostatnia scena z Cersei i Jamim.

    Poza tym niezła rozpierducha na skalę jakiej w telewizji się raczej nie widzi. I cieszy mnie że smoki są takie jak powinny być wcześniej, czyli nie tak łatwo da się ich zabić, a nie tak jak w poprzednim odcinku co bez sensu jeden zginął.

    I jedynie ma problem z zakończeniem wątku Jamiego, który wiadomo było że zginie, ale nie wiem co o tym myźleć biorąc pod uwagę jego przemianę. Bo z odcinka wynika, że jednak nie chciał zabić siostry, pojechał ocalić ją i swoje dziecko, co rozumiem bo JEGO dziecko, ale czy to nie wyklucza to całej jego przemiany jaka zaszła w tej postaci?

    Była to jedna z najciekawszych przemian w całym serialu, obok Sansy, i mam nadzieję, że będzie pokazana jakaś reakcja Brienne na to co się stało. Po poprzednim odcinku nie wierzyłem w to, że jest z powrotem łajdakiem. Moim zdaniem za szybko decyzję podejmował i zrzucam winę na to jak scenarzyści z fabułą się spieszyli, bo decyzje zmieniał kilka razy w ciągu jednego odcinka, ale teraz nie wiem czy ten Jamie to bohater z wykasowaną przemianą, czy jednak się zmienił. Bo nie chciałbym by całą jego przemianę wywalono do kosza, a po obejrzeniu zakończenia wątku Jamiego to szczerze nie wiem co mam myśleć, czy jego przemiana koniec końców miała sens, czy równie dobrze mogło jej w ogóle nie być.

    Co do Danki, którą lubię jako postać od 1 serii (i aktorkę też, choć grać za bardzo nie potrafi), to pomimo wszystko uważam, że już we wcześniejszych seriach pokazywano, że jej z lekka odbija od władzy, potrafi być okrutna. Można narzekać na zbyt szybkie przejście w ciemną stronę mocy, w sezonach 1-6 pewnie by trwało to dłużej, ale ja to kupuję, choć wiem że mocno po skrótach lęcą. Bo jednak były wcześniej sygnały, a po tym jak jej nic nie układa się jej w tej serii to jestem w stanie to kupić, że lasce całkiem odbiło w końcu, za dużo to dla niej . A muszę pochwalić Clarke, bo widać, że jej o wiele lepiej idzie granie złej jak dobrej, co zauważyłem już we wcześniejszym odcinku. Potrafi zagrać twarzą negatywne emocje, jakoś jej do twarzy z wkurzeniem mówiąc łagodnie, bo nie chcę kląć, a powinienem ostrzejszego słowa użyć określającego jej emocje. Też to kupuję bo to trochę takie zabawienie jak z Jamim, ale w drugą stronę.pokazywali ją jako prawie świetą, wyzwolicielką ludzi, choć delikatnie sugerowali, że wcale taka dobra nie jest, a koniec końców okazała się inna jak większość widzów sądziła.

    Ciekawe co teraz wszyscy rodzice zrobią, którzy dali dzieciom na imię Danka lub Khaleesi;)

  2. „Mogę się zastanawiać, ile taki jeden smok może nieprzerwanie ziać ogniem” – to samo mnie zastanowiło cały czas. W książkach Pratchetta było chyba wyjaśnione jak powstaje ogień w smoku, ale nie wiem czy to się przekłada na smoka z GoT.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.