Sex Education. Recenzja pierwszego sezonu serialu Netfliksa.
Sex Education. Recenzja pierwszego sezonu serialu Netfliksa.

Sex Education. Recenzja pierwszego sezonu. Netflix

Miał być szósty odcinek Serialowa, ale skończyło się na recenzji serialu Sex Education od Netfliksa.

O czym jest Sex Education, s1. Netflix

Otis Milburn (Asa Butterfield) to 16-latek, którego matka jest seksterapeutką. Najlepszym przyjacielem Otisa jest, jakże by inaczej, czarnoskóry gej Eric (Ncuti Gatwa). Razem uczęszczają do liceum, w którym do najpopularniejszych uczniów należą m.in. syn dyrektora szkoły Adam (Connor Swindells), gwiazda pływania, syn, jakże by inaczej, mieszanej lesbijskiej pary, Jackson (Kedar Williams-Stirling) oraz dziewczyna Adama, Aimee (Aimee Lou Wood). Najgorszą reputacją w szkole cieszy się zaś niejaka Maeve (Emma Mackey), która ma opinię rozpustnicy. Niespodziewanie Otis i Maeve wpadają na pomysł biznesu, na którym mogą nieźle zarobić. Korzystając z wyniesionych z domu lekcji, Otis zaczyna udzielać swoim rówieśnikom seksporad.

Zwiastun Sex Education, s1

Recenzja pierwszego sezonu Sex Education

Sex Education to jeden z tych seriali, które mają opinię z gatunku „dla nich warto płacić abonament”. Poniekąd jest to opinia słuszna, bo Sex Education jest serialem udanym. Dobrze miesza się tu komizm sytuacyjny ze względnym obyczajowym dramatyzmem, a w warstwie erotycznej zabrakło żenady dowcipu American Pie. Trafiają się grubsze żarty/sceny, ale chyba bardziej by gryzły w serialu nieudanym. Tutaj dodają pieprzu.

Mimo wszystko nie uważam, żeby dla Sex Education można się było pociąć. To taki Adrian Mole XXI wieku, który celnie zwraca uwagę na erotyczne problemy dręczące dzisiejszą młodzież (choć często można dać się zwieść pozorom, że akcja dzieje się w latach 80. ubiegłego wieku i nie wiem czy tak nie byłoby lepiej). Nie zauważam w nim jednak żadnej wielkości, ot porządność. Kolejne odcinki oglądałem z chęcią, ale też gdyby ktoś mi wyłączył któryś odcinek w połowie, to spokojnie bym poczekał na ciąg dalszy.

Trzeba jednak docenić, że Sex Education nie wali tępym obuchem wulgarnego seksu w ryj, a umiejętnie porusza się po tym ciężkim przecież gruncie. Z humorem, ale i z refleksją i mądrym podsumowaniem. No i ma sympatycznych bohaterów z Lily (Tanya Reynolds) na czele.

Czego oczekuję po zamówionym już sezonie numer dwa (w Walentynki na Netflix trafi też odcinek specjalny)? Tego, że Gillian Anderson weźmie przykład z grającej seksterapeutkę w Sesjach Helen Hunt i wcieli się w podobną rolę z równie dużym zaangażowaniem.

Zapowiedź drugiego sezonu Sex Education

11 odpowiedzi

  1. Na takie sceny nie masz co liczyć, bo aktorka znana jest z tego, że się w filmach i serialach nie rozbiera. Jedyny film z nią gdzie pokazała trochę więcej niż zwykle to angielski film Straightheads z 2008 roku gdzie gra ofiarę gwałtu, która mści się na gwałcicielach razem z Danny Dyerem. Widać to w SE, bo jak inne aktorki nie mają problemy z mocniejszymi scenami to jak ma się pojawić jakaś scena erotyczna z nią to słychać tylko odgłosy albo po seksie pokazana jest z partnerem. Podobnie było np. w świetnym serialu BBC Fall gdzie jest jedna świetnie nakręcona scena erotyczną, bardzo klimatyczna, chyba w drugim odcinku 1 serii, ale aktorka nie poświęca się dla roli całkowicie. Napięcie erotyczne w tej scenie jest bardzo mocne i pokazali, że aktorka wcale nie musi wszystkiego pokazywać by scena wyszła dobrze. Choć to produkcja dla stacji ogólnodostępnej to może dlatego.

    Jest jeszcze film, bodaj jej debiut filmowy Turning o którym było głośno za czasów emisji XFiles oryginalnego, który nadrobiłem kilka lat temu bo to była jedyna produkcja jaką z nią nie widziałem. Tyle się mówiło o tym filmie jaki to mocny film, jakie mocne sceny z jej udziałem, a to jest po prostu kino obyczajowe, które można obejrzeć z rodzinką w wekend po południu. Jest dosłownie jedna scena, którą ciężko nazwać erotyczną, w której Anderson ściąga biustonosz i tyle.

    To już jej kolega z planu XFiles ma więcej takich produkcji w swojej filmografie, bo jedną z pierwszych produkcji Davida Duchovnego był serial Pamiętnik Czerwonego Pantofelka. Co prawda grał tam narratora i też się nie rozbierał (chyba), ale jednak serial erotyczny. Najlepsze że on w tym serialu grał jak XFiles biło rekordy popularności, czyli np. w czasie kręcenia 4 serii Archiwum X, a nawet po zakończeniu XF w 2002 roku wrócił do tego serialu. Ale to taka rola, że pewnie spędziił dzień na planie w jakimś ciepłym kraju:) Pojawił się też w thrillerze erotycznym Ekstaza z Mimi Rogers i wiadomo serial Californication gdzie grał pisarza seksoholika. A kilka lat temu przyznał się do seksoholizmu co skończyło się rozwodem z Tea Leoni, więc w sumie zagrał sam siebie w Californication:) Więc podsumowując mój zbyt długi wpis ja się mocno zdziwię jeśli będą jakiekolwiek tego typu sceny w SE z Anderson w których będzie widać jej zaangażowanie w pełni, takie jak Hunt w Sesjach, jedynie gdzie takie sceny masz to w Straightheads.

  2. Jest to serial po którym nie spodziewałem się nic specjalnego, czyli jednego z wielu średnich seriali Netflixa o którym zapomni się zaraz po seansie, a okazała się „Edukacja seksualna” jednym z fajniejszych komediodramatów jakie widziałem ostatnio. Co prawda i tak bym obejrzał SE z jednego powodu czyli Anderson z którą oglądam wszystko, a okazało się, że ona jest tylko dodatkiem do bardzo fajnej całości.

    Przyznam, że nie przepadam za komediami takimi jak np. „American Pie” i trochę takiego serialu spodziewałem się po trailerach, a jak się okazało mamy do czynienia z produkcją brytyjską gdzie pod płaszczykiem komedii poruszane są poważne problemy z jaką boryka się młodzież, nie tylko związane z seksem. Pierwsze dwa odcinki sugerują trochę taką właśnie komedię, ale wcale tych żartów niskich lotów tak dużo nie ma, a jak są to potrafiła showrunnerka, Laurie Nunn ze swoją ekipą, sprzedać je w taki sposób że nie wypadają żenująco i niesmacznie, ale można się uśmiać (jedyny dowcip co mi nie wszedł to z bananami).

    Jeśli miałbym porównywać z czymś tą produkcję to kojarzyła mi się z komediami, ale nie takimi jak „American Pie”, tylko z młodzieżowymi komediami z lat 80 jak „Wieczór Kawalerski” z Hanksem, czy z takim filmem Johna Hughesa jak kultowe w USA „The Breakfast Club”. Zresztą serial niby dzieje się współcześnie w Anglii, ale jest tak zrealizowany, że gdyby nie kilka dialogów sugerujących miejsce akcji to równie dobrze mógłby dziać się w USA, czy w innym kraju. Nie jest to zarzut, tylko stwierdzam fakt. Pewnie w Netflixie tak zdecydowali, żeby serial trafił do każdego widza na całym świecie, nie tylko do anglików. I chyba to zadziało bo Sex Education zbiera dobre opinie wśród widzów w USA i w innych krajach, tak samo ciepło serial przyjęła większość dziennikarzy i krytyków. Ale czym dalej to w serialu komedii jest coraz mniej, są nawet odcinki takie gdzie w ogóle nie ma humoru a dominują poważne tematy i wybory życiowe.

    Co do obsady to Asa Butterfield jest świetny. Chłopak od początku kupił mnie swoją rolą i od razu Otisa polubiłem co dotyczy wszystkich bohaterów. Cała obsada tworzy tak sympatyczną ekipę, że od początku serial mnie kupił. Świetna jest Meave z którą zakłada Otis biznes w szkole wyglądająca jak klon Margot Robbie. Bardzo sympatyczną i ciekawą postacią jest też przyjaciel Otisa, Eric, grany przez Ncuti Gatwa, czy syn dyrektora szkoły, Adam, czy Jackson , któremu podoba się klon Margot Robbie. Tutaj nawet drugo i trzecioplanowe postacie są fajne, których się od razu lubi, jak np. pan budowniczy i jego córka, Ola, oraz ojciec Erica. Podoba mi się też że każda z postaci jest jakaś, ma kilka warstw.

    Zacząłem oglądać dla Anderson, która świetnie bawi się rolą inną od tych jakie do tej pory grała, gra tak jakby spędzała wakacje życia, ale polubiłem wszystkich bohaterów i cały ten świat. Bardzo fajna rozrywka ze świetnymi piosenkami, muzyką i ciekawymi bohaterami. No i technicznie serial spoko wygląda, podoba mi się kolorystyka serialu.

    Serial oparty na schematach, ale przez to jak prawdziwe i sympatyczne postacie stworzono to w ogóle nie przeszkadza. Też dlatego, że czym dalej to widać, że był pomysł na każdą postać, która ma kilka warstw. Każdy z bohaterów jest odpowiednio rozwinięty, z odcinka na odcinek o wszystkich dowiadujemy się coraz więcej. Bardzo mi się spodobało też, że dzieciaki nie są idealne, zachowują się odpowiednio do wieku i podejmują też czasami głupie i wkurzające decyzje, ale pomimo tego nie tracą sympatii widza. Zresztą to samo dotyczy to też dorosłych, którzy też podejmują czasami wkurzające i dziecinne decyzje, ale rozumie się dlaczego zachowują się tak a nie inaczej.

    Nie spodziewałem się tak dobrej rozrywki, która bawi, wzrusza i uczy. Bardzo miłe zaskoczenie początku roku. Jak dla mnie to produkcja nie tylko dla młodzieży, nastolatków, ale też starsi widzowie, 30+,40+, rodzice będą się dobrze bawić na serialu czego jestem najlepszym przykładem.

  3. A co do roli Anderson to pomimo tego, że wymieniona jest jako druga w obsadzie, czyli niby jedna z głównych ról to jej w odcinkach jest mało, może na 10-20 minut pojawia się, ale jest rewelacyjna w roli mamy Otisa. Scen z GA mało, ale za to każda to złoto. Widać jaką miała zabawę na planie co mnie specjalnie nie dziwi, bo SE to serial idealny pod jej poczucie humoru. GA znana jest z wygłupów z Duchovnym i Pileggi (Skinner) na planie XFiles co można obejrzeć w blopersach z XF na youtube, gdzie sypią żartami mocnymi, tak samo jest na spotkaniach z fanami i w różnych talkshow czy wywiadach gdzie potrafi aktorka swoim mocnym żartem erotycznym każdego zawstydzić. Gdyby wydali na dvd i blu blopersy z XF to chyba z kategorią +18 i dziwne, że nikt nikogo nie oskarżył po latach o molestowanie seksualne na planie serialu, ale widocznie Mulder, Skinner i Scully mają podobne poczucie humoru. Odniosłem wrażenie, że Gillian Anderson tutaj nie tyle gra co jest po prostu sobą w podkręconej mocno i przerysowanej wersji. Miejscami miała Jane zupełne takie same gesty jak aktorka ma w wywiadach, talkshow, blopersach. Potrafi sprzedać nawet takie wątki jak np. przychodzi pan budowniczy, które brzmią jak z pornosa, a wypadają super (tak na marginesie fajnego aktora wzięli do tej roli). W ogóle każdą scenę głupią, komediową, dramatyczną świetnie zagrała, tak jak reszta obsady.

    Po obejrzeniu SE nie mam nic przeciwko temu by Anderson zaczęła więcej komediowych ról brać, bo już nacierpiała, napłakała i umierała w serialach, filmach i teatrze z milion raz. Jest świetną aktorką dramatyczną co pokazała w serialach XFiles, Hannibal, Amerykańscy Bogowie (tutaj akurat nie cierpi, ale dlatego bo gra boga:)), serialach BBC jak The Fall, Bleak House, Great Expectations, filmach jak House of Mirth czy w teatrze jak np. jej rola Blanche, którą wszystkich zachwyciła w Tramwaju zwanym pożądaniem, ale dla mnie od teraz może grać cały czas takie role, czyli gdzie może szarżować sobie na co wcześniej okazji za bardzo nie miała. Bo nawet jak w XFiles były komediowe odcinki (a jest ich bardzo dużo) to Scully zawsze była poważna (poza paroma odcinkami), a to Mulder zawsze się wygłupiał. Uwielbiam wszystkie sceny w SE gdy np. Anderson robi wstyd synowi, mam na myśli jej aktorstwo. Ale nawet jej wątek czym dalej staje się mniej komediowy, a bardziej poważniejszy – ładnie pokazano relacje Jane z jej synem.

    Więc nie jest tylko tak, że jedynie szarżuje i może się powygłupiać na planie, bo też ma kilka poważniejszych scen do zagrania. Jane to zupełnie inna rola jak wszystkie jej dotychczasowe, nawet jak grała w komediach np „Johny English” i „Szpieg który mnie rzucił” to miała role takie jak te poważniejsze, czyli gra twarde i zimne babki, a tutaj gra zwykłą mamę, która nie do końca radzi sobie z wychowywaniem syna.

  4. Nie miałbym nic przeciwko gdyby w 2 serii pojawili się Jamie Dornan, który grał w serialu BBC The Fall razem z Anderson i David Duchovny znany m.in. z XFiles jako para, która przychodzi do Gillian Anderson z powodu problemów łóżkowych. Byłby to doskonały dowcip na poziomie meta. Fani chyba by zwariowali ze szczęścia:-)

  5. Quentin

    Znam przebieg (nie)rozbieranej kariery Gillian Anderson i wiem, czego się (nie)spodziewać, ale 1. kto zabroni se pomarzyć :), 2. przed „Sesjami” o Helen Hunt mógłbyś dokładnie taki sam elaborat trzepnąć konkludując, że jedynie, czego można się spodziewać to gołych pleców i mokrej podkoszulki :)

  6. Przecież ona ma z 500 lat, nie lepiej o jakiejś młodszej pofantazjować? 😛 😉

  7. Quentin

    Tym młodszym wystarczy wleźć na Instagrama :)

  8. Panowie, przegapiliście Closure, gdzie akurat Gillian przestaje być nierozbieralna.

  9. To inny tytuł StraightHeads 😉

  10. Quentin z tym odcinkiem specjalnym na Walentynki to potwierdzony news? Bo sprawdzam na Netflixie i nie widzę, a jak szukam na stronach zajmujących się serialami to nigdzie o tym nie ma ani słowa. Z tego co wiem to ostatnio na Netflixie wyszedł specjalny odcinek innej produkcji o seksie i dorastaniu, tylko animowanej, której mi tytuł właśnie wyleciał z głowy:)

  11. Quentin

    Widać nie. Co ciekawe, nie pamiętam, skąd mi się to wzięło :). Musiałem gdzieś coś takiego widzieć, bo z nosa bym nie wziął, ale może czegoś nie doczytałem albo co.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.