Mahershala Ali i Stephen Dorff w trzecim sezonie serialu Detektyw.
Mahershala Ali i Stephen Dorff w trzecim sezonie serialu Detektyw.

Detektyw s3. Recenzja vel szybkie podsumowanie trzeciego sezonu True Detective

Od razu zaznaczmy, że to porządny sezon (jego fabułę zarysowałem TUTAJ i nie będę się powtarzał). Odbicie się od dna s2 (przy czym warto pamiętać, że dno Detektywa to sufit sporej liczby innych seriali) i wyprowadzenie serialu na oczekiwane tory. Kryminalna zagadka, nieszablonowi detektywi, śledztwo trwające na przestrzeni dekad.

Ale.

Trzeci sezon Detektywa to chyba również kolejna ofiara Oczekiwania Na Wielkiego Twista (określenie do dopracowania, bo ONWT jest kiepskim akronimem). Nikt go nie obiecuje, ale widz i tak ogląda, czekając na to aż na końcu dadzą mu młotkiem w ryło zakończeniem, którego się nie spodziewał. I gdy młotkiem nie dostaje, marudzi. Nawet jeśli zapytany odcinek wcześniej: no i jak się to skończy? nie umiałby poprawnie odpowiedzieć.

Zakończenie trzeciego sezonu Detektywa nie daje młotkiem po ryju. Jest solidne, no i przede wszystkim: jest. Żadnego tam: dowiemy się w przyszłym sezonie. Koniec sezonu to koniec historii i za to Detektywa trzeba szanować. A że chciałoby się czegoś więcej? No chciałoby się.

Osobiście zupełnie nie interesował mnie miłosny wątek Haysa (co za niedziela Mahershali Alego! drugi Oscar i finał Detektywa za jednym zamachem) i jego żony (Carmen Ejogo). Nauczycielka przez moment miała potencjał, gdy pod jej adresem rzucono parę sugestii mogących świadczyć, że TO ONA, ale przez resztę czasu była tylko irytująca. Dlatego zakończenie nie przekonało mnie, że była to opowieść o ludziach, a nie o śledztwie. Bo dla mnie była to opowieść o śledztwie i jej oczekiwałem.

Oczywiście to śledztwo dostałem, ale bez problemu i straty jakości dałoby się skrócić trzeci sezon Detektywa do pięciu odcinków. A to zawsze świadczy o tym, że serial był za bardzo rozwleczony. „Ale oni to cedzą” podsumowałaby Asiek. I miałaby rację. Dało się to odczuć w finale, kiedy tak naprawdę zaserwowano z pięć zakończeń, dając nadzieję, że jeśli nie w pierwszym, to w drugim zakończeniu wybuchnie jakaś bomba. Albo w trzecim. Albo w czwartym. No i gdzie ta bomba?

Nigdzie, ale sezon porządny.

9 odpowiedzi

  1. Jestem zadowolony z finału, że poszedł w tak nieoczywistą stronę, choć w sumie pierwszy sezon też skończył się happy endem (finałowy dialog Rusta). Choć też nie wiem czy tak nieoczywiste zakończenie, bo jak obejrzałem finał, a kumpel jeszcze nie, to napisał mi jak sądzi, że serial zakończy się i zgadł w 99.9%.

    Ale spotkałem się też z teorią, że ostatnie minuty odcinka to po prostu fantazja starego człowieka, który pragnie satysfakcjonującego finału, a tak naprawdę stało się to co opowiedział świadek i czego się dowiedzieli od zakonnicy. Zresztą nawet Dorff rzuca do Aliego tekst czy zadowolony jest z rozwiązania i później dzieje się to co się dzieje. Pytanie to można też potraktować na poziomie meta, że jest skierowane do widzów, czy zadowoleni jesteśmy z tak banalnego rozwiązania, które poznali detektywi od świadka. Można powiedzieć, że jesteśmy trochę jak bohater z demencją grany przez Aliego, jeśli chodzi o sprawę kryminalną. Teoria fajna, ale moim zdaniem to co widzimy na końcu to jednak prawda była, a nie marzenia bohatera granego przez Aliego.

    Ogólnie dobry sezon, tylko dla mnie to bardziej thriller i dramat psychologiczny, a nie typowy kryminał co zresztą pokazuje rozwiązanie i dlatego może tak mi się zakończenie spodobało. Ale ja ogólnie uważam od 1 serii Detektywa za po prostu dobry serial, to nigdy dla mnie nie było arcydzieło i dlatego też lubię 2 sezon, który doceniam za próbę zrobienia czegoś nowego – miał taki fajny klimacik trochę jak z filmów Michaela Manna i świetną rolę Farrella.

    Choć najlepszy element 3 serii to aktorstwo. Wiadomo Ali, ale Dorff nie jest gorszy (czy tylko mnie przypominał raz młodego Kiefera Sutherlanda a innym razem młodego Dennisa Quaida?), ale wszystkich skasował moim zdaniem Scoot McNairy,w roli ojca dzieci, zwłaszcza w jednym z ostatnich odcinków w scenie przesłuchania gdy go wszyscy podejrzewają. Lubię go za np. Halt and Cath Fire, uważam za świetnego aktora od dawna, i zawsze mnie cieszy jak pojawia się w filmach i serialach, ale w tej jednej scenie pozamiatał wszystkich aktorsko.

    A tak co do Oscara i Aliego to zdałem sobie sprawę, że większość tych co wygrali to są aktorki i aktorzy znani głównie z seriali – jeszcze bardziej zaciera się granica między aktorami telewizyjnymi/serialowymi a filmowymi.

  2. Moja niepopularna opinia: sezon drugi był lepszy od trzeciego.
    Czemu? Bo nie miał dłużyzn, a trzeci w kilku momentach był lekko nudnawy.
    Aktorstwo za to świetne i jak @michax napisał powyżej: Scoot McNairy błyszczy co dobrze wróży kolejnemu sezonowi… Narcos.

  3. Gdyby s3 był taki przekombinowany jak s2 to też by nie miał dłużyzn :). Na McNairy’ego mam oko od „Godless”.

  4. Ja chłopa kojarzę od ‚Monsters’ (polskie tłumaczenie ‚Strefa X’ hehe), potem gdzieniegdzie mi wyskakiwał, choćby w tym filmie co Liam Neeson leci samolotem (nie mylić z filmem gdzie jedzie pociągiem), ‚Argo’ itp. ale jak się nazywa to w sumie kojarzę od niedawna, a do wczoraj myślałem, że ma na imię Scott… Tak czy siak, jeden z ciekawszych aktorów obecnie.
    Swoją drogą ‚Monsters’ to jedno z najlepszych SF dekady (no może poprzedniej) i polecam każdemu kto nie widział.

  5. frank drebin

    Eh, boję się czytać recki i komentów bo jestem dopiero na 5 odcinku.
    Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony jestem zachwycony, a z drugiej strony wyczuwam czasem dłużyzny żeby dociągnąć ilość odcinków do typowych 8-9 dla sezonu.
    Denerwuje mnie też, że za każdym razem muszę się zastanawiać czy to lata 80te czy 90te, na minus brak muzyki, na plus główne postacie i ich aktorstwo.

    Ogromnym plusem są niesamowite zdjęcia, nie wiem w jaki sposób tak się kręci ale takie ogromne wrażenie zrobiły na mnie też zdjęcia z „Ballady o Busterze…”, całe „Penny Dreadful” i kilka odcinków 2 sezonu Fargo. Majstersztyk normalnie.

  6. Mnie się muzyka bardzo podobała, tzn w tych momentach co była, świetnie budowała klimat. A co do lat 80 i 90-ych (i roku 2015) to nie miałem problemu z rozróżnieniem kiedy akcja się dzieje w danym momencie.

  7. Quentin

    Zdjęcia pewnie zależą od kamery najbardziej, ale też się na tym nie znam. Potrafię rozpoznać, które zdjęcia robiła kamera, którą lubię, ale nie wiem, co to za kamera 😀
    Co do rozróżniania dziesięcioleci też czasem się łapałem na tym, że myślę, że jest jedno, a jest drugie :). Głównie po fryzurach Dorffa trzeba rozpoznawać, gorzej jak go nie ma na ekranie :)

  8. A ja niepopularnie powiem, że wszystkie 3 sezony stawiam na równi. „Dłużyzny” z 3 sezonu sa podobne do tych z 1 sezonu, bo tam też były spore zwolnienia akcji. Po prostu dawno sie to oglądało i nie pamięta.
    Tutaj akcent położony jest na zakończeniu tez na relacji Haysa z żoną.
    True detective robi rzeczy niemożliwe – pozwala aktorom którzy wielokrotnie udowadniali, że są najwyżej średni (Vought) albo słabi (Dorff), albo nie dający sie lubić (Colin) aktorzy w tym serialu błyszczą.

  9. Najbardziej niepopularną opinią, jaką tu widzę jest to, że Vaughn w TD2 błyszczał :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.