Serialowo, s12e04. Narcos Mexico, Escape at Dannemora.
Serialowo, s12e04. Narcos Mexico, Escape at Dannemora.

Serialowo, s12e04. Narcos Mexico, Escape from Dannemora. Netflix, HBO GO

To ja może zamiast wstępu powtórzę ważne pytanie. Czy warto oglądać czwarty sezon Sposobu na morderstwo? Na 4×01 usnąłem trzy razy i nie dotrwałem do końca. Męczące są te rodzinne pierdolety Annalise Keating. Dają sobie z nimi spokój, czy nie ma co na to liczyć?

A teraz do rzeczy

Serialowo, s12e04

Narcos Mexico, s1. Netflix

Liczyłem na to, że razem z Narcosami zawitamy do Meksyku już w trzecim sezonie, no ale jednak na to trzeba było poczekać trochę dłużej. Luz, fajny serial, ale nie umarłbym z żalu nie mogąc się doczekać. W końcu przyszedł czas i na Guadalajarę, a ja po obejrzeniu sezonu mogę napisać tyle, że nie jestem zawiedziony.

W sumie cieszę się, że wywalili Pedro Pascala (czy tam sam odszedł, nie wnikałem), bo nie jestem jego fanem i uważam, że jego kariera szybko się skończy (nie to, żebym mu tego życzył, aż taki zawistny nie jestem). No ale z drugiej strony wpadłem z deszczu pod rynnę, bo nielubianego Pascala wymienili na dwóch nielubianych przeze mnie Penę i Lunę. Jeszcze tylko Paula Dano mi zabrakło do (nie)szczęścia. Wygląda na to, że w Hollywoodzie nie mają innych meksykańskich aktorów, tak jak u nas nie ma innego aktora z Białegostoku oprócz Andrzeja Zaborskiego.

I w sumie trochę się dziwię takim castingiem (najsłabszy moim zdaniem element Narcos Mexico, przynajmniej w przypadku głównych bohaterów), szczególnie że seria przyzwyczaiła do tego, że biorą jakichś anonimowych widzom aktorów z Kolumbii czy Meksyku i oni grają jak starzy hollywoodzcy wymiatacze. W Narcos Mexico to samo. Drugi plan, z Donem Neto na czele, i plany dalsze bez zastrzeżeń. Tylko ci nieszczęśni Pena (mniej) i Luna (bardziej) kłują w oczy.

Drugim największym zarzutem pod adresem Narcos Mexico byłoby to, że jest trochę za bardzo rozwleczony. Spokojnie można to było opowiedzieć w 7-8 odcinkach i żadna krzywda by się nie stała.

Całą resztą jestem zadowolony. Realizacyjnie Narcos Mexico nie zawodzi podobnie jak i kolumbijskie Narcosy. Do grona narcosowych reżyserów dołączył twórca głośnego Heli – Amat Escalante. Narkohistoria tu opowiedziana jest ciekawa i interesująca, choć nie tak bardzo jak ta Escobara. No ale nie na darmo Escobar wszedł do kanonu popkultury i historii masowej, a Miguel Felix Gallardo jakby trochę mniej. W związku z powyższym seans Narcos Mexico jest rozrywką na poziomie, na którą warto poświęcić czas. I przygotować się na kolejne sezony, bo to ledwo było meksykańskie preludium.

A o co chodzi w sezonie? Ww. Miguel Felix Gallardo (Luna) wpada na pomysł połączenia działających w Meksyku narkotykowych plaz w jeden wielki kartel z Guadalajary, na którego czele staje. Ambicją Gallardo jest też zostać dopuszczonym do najwyższych meksykańskich sfer i to, aby wielcy traktowali go jak równego sobie. Jednak człowiek wyjdzie z Sinaloi, ale Sinaloa nie wyjdzie człowieka :P. Tymczasem do Meksyku przybywa agent DEA Kiki Camarena (Pena), który dołącza do miejscowego oddziału agencji. W owym czasie DEA to mało znaczące popierdółki, których pracę wszyscy mają w culo.

Ucieczka z Dannemory, Escape at Dannemora, s01e01. HBO GO

Do więzienia Dannemora w stanie Nowy Jork przybywa pani inspektor Catherine Leahy Scott (Bonnie Hunt, dawno jej nie widziałem!). Będzie tu badać ucieczkę więźniów, do której doszło zapewne przed kilkoma godzinami. Nie są znane żadne bliższe szczegóły poza tym, że zakuta w kajdanki i oskarżona o pomoc w ucieczce jest niejaka Tilly Mitchell (Patricia Arquette). Tilly to główna krawcowa w więzieniu odpowiedzialna za więźniów pracujących w więziennej szwalni. Tilly twierdzi, że nie miała żadnych bliższych stosunków z osadzonymi, ale szybko okazuje się to nieprawdą. Cofamy się z opowiadaną historią do stycznia, by poznać bliżej dwóch z podopiecznych Tilly: Richarda Matta (Benicio del Toro) i Davida Sweata (Paul Dano 😊 ).

Wyreżyserowany przez Bena Stillera (z tych Benów Stillerów) pierwszy odcinek miniserialu Ucieczka z Dannemory – w sumie będzie siedem odcinków – wzbudził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ma świetny klimat z gatunku takich jak lubię (na wzór postawiłbym North Country z Charlize Theron), z drugiej mam wrażenie, że robi wszystko, żeby mi się nie spodobać. Fajne fragmenty przeplatane są z dobrze zrealizowaną nudą, w której nie pozostaje nic innego jak tylko zastanawiać się, kiedy Patricia Arquette tak przybrała na wadze i czy fryzura Benicio del Toro to kiepska peruka czy jedynie nieudane farbowanie.

Intrygujący początek dał nadzieję na trochę więcej akcji, a tu w kolejnych minutach skupiliśmy się bardziej na bohaterach oraz na tytułowym więzieniu. Napisane jest w materiałach promocyjnych, że to jedno z najlepiej strzeżonych więzień w stanie Nowy Jork, ale na takie nie wygląda. Jeden więzień trzęsie całą placówką, główny strażnik chodzi u niego jak po sznurku, więźniowie mają dostęp do całej tony niebezpiecznych przedmiotów, a ich największym problemem jest to, że nie podłączą za jednym zamachem telewizora i kuchenki. Gdzie się podziały gangi aryjskich braci i latynoscy pendejo? 😛 Całość przypomina chaotyczny zakład pracy z hotelem zakładowym niż więzienie (aczkolwiek porównuję do innych filmowych więzień). W takiej sytuacji ucieczka nie powinna przysporzyć wielu kłopotów i być może będzie to bardziej miniserial o pościgu za uciekinierami. Pewnie zobaczę, bo tak całkiem mnie nie zniechęcił.

Ale żeby zachęcił do dalszego oglądania to też raczej nie. Dziwny, tak bym go określił, gdybym miał na to tylko jedno słowo.

PS. s01e02 nic nie zmienia w powyższej opinii. Serial wciąż się rozkręca. Całe bite dwa odcinki się rozkręca i jeszcze się nie rozkręcił.

2 odpowiedzi

  1. A czemu nie przepadasz za Burtem Reynoldsem? Sorki, za Pedro Pascalem :-)

    Ja go lubię. Pascal tak mi przypomina Burta, zwłaszcza jak zapuści wąsa, że jak kiedyś wpadną na pomysł nakręcić biografię Burta Reynoldsa to mają idealnego aktora.

    A co do Narcos to ciekaw jestem jak wypadnie kolejny sezon. Chociaż jak ktoś nie może się doczekać to może na Netlixie obejrzeć już nieoficjalny ciąg dalszy czyli El Chapo. Podobno serial dobry tylko 3 sezony. I tak się zastanawiam czy oglądać, czy poczekać na 5 sezon Narcos, ale jak obejrzę El Chapo to może kolejny sezon Narcosa zanudzi mnie.

    Chociaż oglądałem jakiś czas tem film Ridleya Scotta, a następnie serial Boyle’a gdzie dostaliśmy tą samą historię o porwaniu i nie przeszkadzało mi to w serialu, że oglądam historię, którą wcześniej widziałem w kinie. No i Trust wygrywa z filmem prawie pod każdym względem, dla mnie to jeden z najlepszych seriali roku, ale też dlatego, bo to zupełnie inna rzecz. A tutaj mam serial i za chwilę będzie kolejny na ten sam temat:-)

  2. Quentin

    Jak dla mnie Pascal jest wszędzie taki sam. Lubiłem go w „Grze o tron”, ale chyba trochę padł ofiarą sukcesu. Jest prawie wszędzie i chyba nie ma czasu, żeby przygotować się do roli. A coś mi podpowiada, że to taki aktor, co to idąc na żywioł – traci. Tak czy siak jestem ciekaw tego jego nowego „Prospect”.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.