Moon Hotel Kabul (2018), reż. Anca Damian.
Moon Hotel Kabul (2018), reż. Anca Damian.

Moon Hotel Kabul. Recenzja rumuńskiego dramatu. Obejrzane na 34. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Gdybym miał wybrać, z którego filmu 34. Warszawskiego Festiwalu Filmowego miałem ochotę wyjść w trakcie seansu, Moon Hotel Kabul byłby najsilniejszym kandydatem. Przetrwałem jednak i, ku swojemu zdziwieniu, na koniec usłyszałem brawa widowni (nie dla mnie, dla filmu :P). Recenzja filmu Moon Hotel Kabul.

O czym jest film Moon Hotel Kabul

Ivan Semciuc (Anil Kapoor) to wyrachowany, cyniczny i egoistyczny rumuński dziennikarz śledczy, który relacjonuje udział wojsk rumuńskich w Afganistanie. W domu czeka na niego dziewczyna, ale że w Kabulu jest przeważnie nudno, choć również niebezpiecznie, to Ivan nie poprzestaje na oglądaniu pornosów. Jedną z kobiet, z którą spędza upojną noc jest rumuńska tłumaczka Ioana Preda (Ofelia Popii). Następnego dnia Ivan wraca do kraju. Tam dowiaduje się, że Ioana popełniła samobójstwo. Sprawa robi się jeszcze bardziej tajemnicza, gdy w przyborach kosmetycznych Ivan odnajduje pendrive, który umieściła tam Ioana. Zawarte na nim informacje mogą sporo zamieszać. Zanim jednak Ivan zdecyduje się, co z nimi zrobić, postanawia wybrać się z ciałem tłumaczki do rodzinnej wsi, gdzie ma zostać pochowana.

Recenzja filmu Moon Hotel Kabul

Kurde. Tak czytam teraz ten opis fabuły i sobie myślę: fajny film!

Co na pewno jest fajnego w filmie Moon Hotel Kabul to kilka naprawdę świetnych scen, które zasługują na lepszy film. Cholera wie, jak to się stało, że reżyserka, w której filmie się znalazły, nie potrafiła zainteresować widza całą resztą. A przynajmniej nie zainteresował mnie i w trakcie długich momentów, w których nie działo się nic, dziękowałem sobie, że kupiłem dużą kawę i mogę się zająć jej piciem. Nie zmienia to faktu, że rozmowa bohatera z księdzem, czy spotkanie z wdową, która chce znać prawdę to naprawdę świetne filmowe sceny zasługujące na oklaski.

Poza nimi nie dzieje się w filmie Moon Hotel Kabul wiele. Bohater snuje się po ekranie i męczy się ze sobą, fabuła wbrew jej opisowi nie podąża ani na chwilę w sensacyjne tony, pozostając blisko obyczajowej warstwy filmu i blisko jego bohaterów. Na naszych oczach rozgrywa się przemiana głównego bohatera. Jesteśmy też świadkami tego,  jaki wpływ na życie bliskich i dalekich ma pozornie nic nie znacząca śmierć podrzędnej tłumaczki. Ivan zagłębia się w jej prosty świat, tak inny od wielkomiejskiego wyścigu szczurów, jaki zna, próbując lepiej ją zrozumieć i zdecydować, co dalej zrobić z posiadanymi informacjami.

Gwoździa do trumny filmu Moon Hotel Kabul dobija zaś zakończenie, którego rodzaj zwykłem nazywać „polskim”. To tego typu zakończenie, co to masz wrażenie, że dopiero w połowie filmu jesteś.

PS. No co? Florin Piersic Jr. wygląda zupełnie jak Anil Kapoor.

PS2. Tak czytam tę recenzję przed wrzuceniem i znów pojawia się refleksja, że Moon Hotel Kabul to dużo lepszy film niż mi się wydawało. A jednak, wynudziłem się.

(2216)

Gdybym miał wybrać, z którego filmu 34. Warszawskiego Festiwalu Filmowego miałem ochotę wyjść w trakcie seansu, Moon Hotel Kabul byłby najsilniejszym kandydatem. Przetrwałem jednak i, ku swojemu zdziwieniu, na koniec usłyszałem brawa widowni (nie dla mnie, dla filmu :P). Recenzja filmu Moon Hotel Kabul. O czym jest film Moon Hotel Kabul Ivan Semciuc (Anil Kapoor) to wyrachowany, cyniczny i egoistyczny rumuński dziennikarz śledczy, który relacjonuje udział wojsk rumuńskich w Afganistanie. W domu czeka na niego dziewczyna, ale że w Kabulu jest przeważnie nudno, choć również niebezpiecznie, to Ivan nie poprzestaje na oglądaniu pornosów. Jedną z kobiet, z którą spędza upojną…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Rumuński dziennikarz po powrocie z Afganistanu trafia na skandal związany z martwą tłumaczką. Kilka świetnych scen wplecionych w niekończącą się nudę.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.