1983. Recenzja serialu. Netflix
1983. Recenzja serialu. Netflix

1983. Recenzja serialu. Netflix

Dobra passa polskich seriali trwa. Po serialach Kruk. Szepty słychać po zmroku od Canal+, Rojst od Showmaksa i Ślepnąc od świateł HBO GO, polską propozycją zaatakuje już 30 listopada Netflix. Jak wypadł serial Rok 1983 wyreżyserowany przez Agnieszkę Holland, Kasię Adamik, Olgę Chajdas i Agnieszkę Smoczyńską, a napisany przez niejakiego Joshuę Longa? Rok 1983 – recenzja przedpremierowa. Netflix.

O czym jest serial Rok 1983

Jak sama nazwa wskazuje, akcja serialu rozgrywa się w roku… 2003 😊. Dwadzieścia lat po wydarzeniach, które na dobre powstrzymały upadek komunizmu. Właśnie wtedy, w 1983 roku miały miejsce trzy wybuchy w Warszawie, Krakowie i Gdańsku, których pokłosie do końca jest niewiadome. Wiadomo tyle, że Żelazna Kurtyna nie opadła, a Polska wciąż ukrywa się za nią w najlepsze. Wciąż trzyma się Związek Radziecki, ale nie tak dobrze jak kiedyś, a naszym najbliższym partnerem gospodarczym jest Wietnam. Kajetan Skowron (Maciej Musiał) właśnie ukończył studia prawnicze. Pełen ideałów i wierny zdobyczom socjalizmu chłopak świętuje ten sukces razem z ukochaną (Zofia Wichłacz). Mentorem Kajetana jest jego profesor (Wiktor Zborowski), od którego otrzymuje na pamiątkę pewną fotografię. Fotografia ta może być kluczem do rozwiązania zagadki morderstwa z przeszłości. Tymczasem ukryta w podziemiu grupa opozycjonistów znana pod nazwą Lekkiej Brygady szykuje się do ważnego zamachu. Najwięcej do powiedzenia w ich szeregach ma wojownicza Ofelia (Michalina Olszańska), która nie cofnie się przed niczym w osiągnięciu swoich celów. W kryminalnej i politycznej grze, która rozgrywa się na naszych oczach ważnych jest jeszcze kilka innych pionków. Wśród nich wywiady obcych mocarstw, a także oficer śledczy milicji obywatelskiej zdegradowany z wydziału zabójstw do służby w Biurze Bezpieczeństwa Informacji – Anatol Jaków (Robert Więckiewicz). W jego ręce trafia sprawa tajemniczego samobójstwa, które wkrótce postawi na jego drodze szukającego odpowiedzi Kajetana.

Recenzja serialu Rok 1983. Netflix

Ogłoszona na początku tej recenzji dobra passa nie jest w tym przypadku określeniem, które należałoby odczytywać na opak. Serial 1983 to kolejna dobra polska propozycja serialowa, która poziomem wznosi się ponad średnią krajową. Choć trzeba zauważyć, że ma troszkę pecha startując w tak silnej konkurencji wspomnianej na początku, na tle której nie robi już takiego wrażenia, jak pewnie by robiła będąc sama jedna na placu boju. Bezapelacyjnie z każdego z wymienionych tam seriali 1983 mógłby wziąć coś dla siebie, co sprawiłoby, że byłby lepszym. Nie zmienia to faktu, że 1983 jest bez wątpienia serialem interesującym i ciekawym, który dobrze wykorzystuje oryginalny jak na nasze warunki temat.

Dobrze zrealizowane bajanie na temat tego, co by było gdyby zawirowała historia współczesna, raczej nie kojarzy się z polskim serialem. Dla Agnieszki Holland, choć to nie ona jest pomysłodawczynią serialu i autorką scenariusza, nie jest to nic nowego, bo przed laty zaserwowała już świetną Ekipę. Tyle, że Ekipa korzystała z gatunku political-thillera trzymając się jak najbliżej się da współczesnej rzeczywistości. W 1983 rzeczywistość serialowa została wykreowana właściwie od podstaw, a alternatywna wersja historii socjalistycznej Polski udanie wpisuje się w klimaty dystopijnego, mniej skromnego w środkach kina science-fiction pokroju opowieści typu 451 stopni Fahrenheita. Państwo policyjne rządzi, radzi, nigdy cię nie zdradzi, czy jakoś tak.

Opowiadana w 1983 historia znów korzysta z naszego ulubionego ostatnio serialowego motywu łączącego w fabule dwie płaszczyzny czasowe: kiedyś i teraz. Rozciągnięta pomiędzy nimi intryga ma wystarczająco dużo pytań, by zapewnić jakościową serialową rozrywkę w oczekiwaniu na uzyskanie odpowiedzi. Nie są one może zbyt zaskakujące, nie do końca wiem tak od razu z marszu czy wszystkie kostki domina pasują, a i mnogość wątków sprawia, że można się łatwo pogubić. Najważniejsze karty przez długi czas nie zostają rozegrane, co umożliwia próby odpowiedzenia sobie samemu na wiszące w powietrzu pytania.

Realizacja serialu 1983 nie pozostawia wiele do życzenia, choć, bez zaskoczeń, właśnie tutaj tkwią jego największe rezerwy. Aby efektownie opowiadać o alternatywnej rzeczywistości trzeba mieć też efektowne środki finansowe. Nie jest tak, że z ekranu wieje biedą, ale oszczędności w kosztach są wyraźne. Nocnym klubom przyszłości brakuje poweru, a wietnamska dzielnica niczym nie przypomina tętniących życiem azjatyckich dzielnic, jakie znamy z choćby Łowcy androidów. Lepiej 1983 wygląda we wnętrzach niż na opustoszałych plenerach, ale to również nic dziwnego, bo do tego typu dystopii wystarczą duże, puste, betonowo-szklane gmachy. W serialu 1983 postawiono na wykorzystanie istniejącej zabudowy warszawskiej bez silenia się na „wow, ale ta alternatywna Warszawa wygląda”!

Jest w 1983 jeszcze trochę rzeczy, które zgrzytają. Wydaje się, że brakuje tu ręki kogoś młodego (Może jakiejś męskiej ręki? :P), kto nie bałby się zaryzykować i potrafił nadać serialowi bardziej nowoczesny wygląd. To, że serial wygląda lepiej niż standardowa polska produkcja nie oznacza, że nie mógłby wyglądać jeszcze lepiej. Rozumiem co miało na celu wykorzystanie w alternatywnej Polsce A.D. 2003 dostawczych Żuków i autobusów ogórków, ale do pokazanej tu rzeczywistości serialowej mi one nie pasują. Dialogom przydałoby się trochę wypolerowania, choć nie jest to serial, który dialogami robiłby różnicę.

Tę różnicę robi alternatywną historią, która z jednej strony została obmyślona bardzo sympatycznie (typowo polskie imiona bohaterów, efektowne i nieprzypadkowe błękitne polskie siły zbrojne i tego typu smaczki) z drugiej mam co do niej pewne wątpliwości. Nie chcę wchodzić w spoilery – choć widzę w innych recenzjach, że ich autorzy mają to w dupie i psują zabawę zdradzaniem zbyt dużej ilości szczegółów – ale właśnie część tej alternatywnej wersji historii zgrzyta mi w 1983 najbardziej. Ogólnie powiem tyle, że ta alternatywna Polska A.D. 2003 jest całkiem fajna i nie do końca kumam, dlaczego ktoś chciałby coś w niej aż tak diametralnie zmieniać. Nawet jeśli nową książkę o przygodach Harry’ego Pottera można tam kupić jedynie u piratów. Ten koszt wydaje się w serialu 1983 być akceptowalnym poświęceniem w kraju, który dawno wstał z kolan.

Serial 1983 obejrzeć więc warto, choć jest w nim trochę ale. Mimo to nie zauważyłem w ośmiu odcinkach żadnych większych zapychaczy, nawet jeśli trudno powiedzieć, żeby akcja gnała tu do przodu jak szalona. Kogo serial 1983 zawiedzie na pewno to tych, którzy spodziewali się w nim komentarzy do aktualnej sytuacji politycznej. To nie serial Holland tylko serial Longa, a on zdaje się nie stać po żadnej ze stron konfliktu PO-PiS, ani nie mieć złego zdania o wpływie kościoła na Polskę i Polaków. Co zawiedzie najbardziej to również zakończenie serialu 1983, ale dywagacje na jego temat zostawmy do premiery.

16 odpowiedzi

  1. Brak aluzji do aktualnej sytuacji politycznej w kraju to czysta zaleta tego serialu… Odetchnąłem z ulgą.

  2. Asiek

    Cały czas zastanawialam sie, po co nowe pokolenie, które ma dobrze, ma się buntiwac? A teraz myślę, że Ci co ich skrzywdzono i ich rodziny maja prawo wziąć odwet, ale jak w Matrixie młodzi musieli by wiedzieć, że żyją w pięknym śnie.
    Ja nie kumam w serialu ilości i znaczenia policji SB, BBi, Milicja nie wiem kto jakie ma prawa, co ściga? I wątku z Izraelem i wojskiem nic nie skumalam. Wygląda jakby nie był ważny dla całości.
    Brakowało mi wprowadzenia jakiegos. I kim byli Irlandcy sportowcy?

  3. Quentin

    Póki nie było premiery nie ma się co wdawać w dyskusje dotyczące szczegółów fabuły. SB to SB. BBI to wydział milicji taki sam jak wydział zabójstw czy obyczajówka. Odpowiedzialny z grubsza za cenzurę. Irlandczycy byli zapewne tymi, co myślałaś, że są.

  4. A tego Kruka z szeptami to warto obejrzeć? Bo wcześniej wypowiadałeś się o nim dość chłodno. Ja widziałem pół pierwszego odcinka i mi się odechciało.

    Za to na AXN lecą teraz Znaki. Bardzo fajny, wreszcie ktoś nad fabułą popracował, żeby jedno z drugiego logicznie wynikało. I dobrze dialogi napisał. Świetnie się ogląda.

  5. Quentin

    Warto. Coś nie mogę się zebrać, żeby dwa słowa więcej o nim napisać, tak jak nie mogłem się zebrać do dalszego oglądania. Pilot jest najsłabszym odcinkiem, potem im dalej tym lepiej.

  6. To nie jest wizja alternatywna tylko jakaś bezsensowna paranoja.

  7. Tak sobie myślę, że ten serial będzie lepiej odbierany na zachodzie niż u nas, gdzie dialogi po przetłumaczeniu może nie będą brzmieć aż tak drętwo a Musiał z niczym się kojarzyć nie będzie (pamiętacie coś takiego jak nakręcony w Polsce przez Japończyków „Avalon” z M. Foremniak? Dokładnie taki sam przypadek, no może nie ‚dokładnie’, bo „Avalon” miał przynajmniej zajebisty soundtrack, a tu jest jakieś rzępolenie na pianinie czy keyboardzie). Nie wiem jak w drugiej połowie odcinków, czy serial się rozkręca czy nie, na razie to takie antyutopijne standardziki, nic nowego, ino że wrzucili to do niby alternatywnej Polski. Brakuje jednak ciekawszej historii. W animowanym „Jin-Roh” była alternatywna Japonia, która też do końca sie nie trzymała kupy (staroświeckie auta i futurystyczne bronie) ale się miało to w d..ie, bo to było tylko tło, a historia była o czym innym (no i klimat był ekstra, brygada specjalna była megakozacka i w ogóle;)). Tutaj „tło” w zasadzie jest kluczowe w opowieści, stąd zgrzyty.

  8. Quentin

    Zgrzyty zgrzytami, ale skomasowana krytyka z niemal każdej strony coraz bardziej mnie dziwi. Jakby ktoś „spółdzielnię” założył przeciwko jak w „Piłkarskim pokerze” :). Mam wrażenie, że 1983 to nowy Kac Wawa, co jest kretynizmem, bo to porządny serial, w którym jasne, sporo można by poprawić.

    „Avalon” to już dla mnie na zawsze będzie siedmiogodzinna scena przygotowywania jedzenia dla basseta :)

  9. Spisek polityczny, panie. Ci z PiSu krytykują bo to Holland, czyli wróg. Ci z PO bo ich zawiodła pomijając Wałesę i nie krytykując PiSu. 😉 A sam serial przyzwoity, można obejrzeć, ale cudów ni ma.

    Co do Avalonu to wiesz, że ten film nawet dwóch godzin nie trwał? 😉

  10. Quentin

    Wtedy, gdy go oglądałem jakoś niedawno po premierze, gdy dotarł do mnie na VHS-ie w legendarnym Polen Transporcie, miałem wrażenie, że trwa z pięć godzin :).

  11. Ostatnio jest wiele dobrych polskich seriali, które nawet jak mają wady, a mają to są ciekawymi i dobrymi produkcjami jak Rojst, Kruk, Ślepnąc od Świateł, Nielegalni, i akurat na Netflixie trafiła się słaba/średnia produkcja i taka gównoburza jakby koniec świata nastąpił:-)

    A przecież ostatnio na Netflixie dominuje średniawka wśród ich oryginalnych produkcji. Produkują coraz więcej i coraz słabsze produkcje i mnie to jakoś nie dziwi, że powstał kolejny z seriali Netflixa do zapomnienia, zresztą mnie trailer też nie zachwycił. O wiele lepsze seriale kręcą obecnie np. FX i HBO. Gdybym 1983 obejrzał przed polskimi serialami co wymieniłem to bym się nim jarał bardziej pewnie. Spodziewałem się średniawki i taką dostałem, przynajmniej po pierwszych dwóch odcinkach co widziałem, którym dałbym z 5/10. Zwłaszcza drugi mnie strasznie wynudził i oprócz wad, którzy wymieniają wszyscy ma parę plusów, jak Więckiewicz, Chyra, Zbrojewicz, Zborowski oraz zdjęcia i stronę wizualną, zwłaszcza sceny w dzielnicach azjatyckich wyglądają niczego sobie. No i nie wiedziałem że za efekty wizualne odpowiada ILM za co szacunek.

    Ale trochę się dziwię jak Holland broni 1983 i nie chodzi mi o jej komentarze, które walą wiochą na kilometr i takich spodziewałem się, bo nie pierwsze w jej przypadku takie, że lepiej przemilczeć albo strzelić facepalma. Więc nie dziwię się tak ostremu tonowi wypowiedzi ala Sapkowski tylko dziwię się temu, że serialu w ogóle broni bo jest tylko reżyserem paru odcinków. A przecież za dialogi jest odpowiedzialny showrunner, a nie ona, który napisał całość po angielsku i przetłumaczono później na polski tekst. Nie jest głównym scenarzystą serialu, jego twórcą, tylko jedną z reżyserek, a reżyser w w większości seriali, oprócz paru wyjątków jest jak niewolnik czyli od tego by przyjść na plan i nie popsuć skryptu jaki ekranizuje, a później przychodzi następny. Za całość odpowiada amerykanin podobno bez doświadczenia w pisaniu scenariuszy i to on powinien serialu bronić, bo najwięcej zawinił jak wynika z recenzji co czytałem/oglądałem, to on napisał scenariusz całości. Wydaje mi się że tutaj nawet jakby za reżyserię odpowiadał Hitchcock, Spielberg to poziom byłby ten sam. Po prostu reżyserii nie ma co zarzucić, przynajmniej w dwóch odcinkach co widziałem, oprócz aktorstwa niektórych i strony wizualnej to jest plus serialu, bo porządnie nakręcony.

    Przeczytałem też w jednym z komentarzy na jednej z grup serialowych, że podobno przy tym serialu pracowała nie tylko jej córka co nie jest dziwne bo przy każdym filmie Holland pracuje Kasia Adamik, ale podobno też dziewczyna jej córki i zakładając, że to prawda to w sumie nie dziwne, że tak zażarcie broni serialu, bo z rodziną trzeba trzymać:-D

    Ja odpuszczam ale NIE przez recenzje na minus i gównoburzę jaką wywołała Holland swoimi komentarzami tylko dlatego, że średnio mi wszedły dwa pierwsze odcinki, a za dużo mam do oglądania dobrych by oglądać każdy serial polski i zagraniczny. Jeśli w 2 sezonie poprawi się poziom to wtedy nadrobię pozostałych 8 odcinków. Nieważne czy polskie czy zagraniczne seriale, dwa odcinki mnie nie wciągnęły, co dziwne, bo ja lubię takie alternatywne historie, i dlatego odpuszczam.

    A tak na marginesie to nie wiem o jakie zagraniczne recenzje chodzi Holland jak znalazłem dosłownie dwie i wcale amerykanie nie zachwycają się serialem jak twierdzi, raczej oceniają tak na 6, góra może 7/10. Coś cicho za granicą o tej produkcji, przynajmniej na razie.

  12. I to jest jedyne słuszne podejście. Nie leży, nie oglądam. A są tacy co oglądają do końca co by potem się skarżyć jak to się strasznie wynudzili. Po cholerę do końca oglądać – nie ogarniam.

    Holland wpisuje się w modny trend wrzucania do wora hejtu nie tylko hejtu, ale i zwykłej krytyki. To wszystko misterny plan stworzenia świata, w którym będzie się wolno wypowiedzieć tylko dobrze albo wcale. W którym wszyscy będą sobie tyłki lizali.

  13. Na jednej ze stron o serialach pojawił się artykuł z fragmentami recenzji zagranicznych. Wcześniej jak sam szukałem to znalazłem dosłownie jedną średnio pozytywną. Oczywiście nie jestem zdziwiony że w jednej z recek nawiązują do sytuacji politycznej w Polsce. Zdziwiłem się, że tylko w jednej, bo taki mają obraz Polski za granicą. Rozbawiło mnie, że w jednej recenzji dziennikarz narzeka na angielski dubbing, wolał polskie dialogi, które lepiej brzmią, a inny narzeka zaś, tak jak w Polsce na polskie dialogi. http://www.serialowa.pl/193946/1983-zagraniczne-recenzje/

  14. Po ostatnim odcinku ocena jednak w dół – nie trawię seriali, które nie mają zakończenia. 😛 Na dodatek wątek matki i Irlandczyków jest kuriozalny zaś wątek spisku generałów to jakieś WTF – jakby totalnie oderwany od reszty.

  15. Quentin

    Podziwiam Cię @michax, że Ci się chce tak wszystko czytać od forum KMF-u po zagraniczne recenzje :). Mignęło mi gdzieś na fejsie porównanie jednego polskiego dialogu i jego angielskiego odpowiednika. Rzeczywiście „po angielskiemu” było zupełnie co innego.

    @Koper
    Ano, finał niestety taki z gatunku: cały ten sezon był tylko podbudową pod właściwą historię, którą chcemy opowiedzieć.
    Spisek generałów mi się podoba. Znaczy jego wyobrażenie, bo oczywiście w s1 tylko go lekko zarysowali, a czekałem na więcej.

  16. Sam w sobie był ok, tylko: 1. Brak zakończenia 2. Brak powiązania tego z wątkami Musiała i Więckiewicza. Jakby z innego filmu.
    A co do tego „podwalina pod właściwą historię” to ja taki pewien nie jestem czy przekalkulują, że warto kręcić sezon 2. Zresztą i tak chyba by mi się już nie chciało oglądać. To już lepiej sobie Equilibrium odpalić.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.