Who Is America? recenzja programu Sachy Barona Cohena. HBO GO.
Who Is America? recenzja programu Sachy Barona Cohena. HBO GO.

Who Is America? Recenzja programu Sachy Barona Cohena. HBO GO

Historia stara jak świat. Miał być kolejny odcinek Serialowa, ale tyle napisałem o Who Is America?, że zrobiła się z tego osobna recenzja.

Recenzja programu Who Is America?

Moje pierwsze spotkanie z Who Is America? nie było najlepsze. Wyłączyłem pilota po kilku minutach nie uśmiechnąwszy się ani razu. Niby już dawno zaakceptowałem humor prezentowany przez Sachę Barona Cohena, ale mimo to jakoś nie podsiadły mi jego kolejne wcielenia tu prezentowane. Być może dlatego, że zaczęło się od epizodu, który na milion kilometrów śmierdział ustawką. Kilka dni później przed snem postanowiłem dać mu szansę raz jeszcze i była to bardzo dobra decyzja.

Who Is America? to nic innego jak to, co przed laty zaprezentował Michael Moore w telewizyjnym programie The Awful Truth. Czyli wyśmiewanie absurdów współczesnej rzeczywistości, głównie politycznej – i tej politycznie poprawnej – poprzez a). przeciwstawienie zupełnie kontrastowej postawy oponenta; b). wręcz przeciwnie, przekonanie rozmówcy, że wierzy się w te same bzdury co on (Przecież z żoną to nie gwałt, hehehe, żółwik!); c). umiejętne przedstawienie danej sytuacji (np. charytatywne zaangażowanie gwiazd) w totalnie krzywym zwierciadle.

Nie byłoby powodzenia programu Who Is America?, gdyby nie talent komediowy Cohena. To świetny aktor i jeszcze lepszy parodysta, który wciela się tutaj w kilka nowych postaci. Byłego agenta Mossadu, fotografa gwiazd z Mediolanu, eks-więźnia, który chce zrobić karierę w szołbizie, zwolennika tych wszystkich współczesnych wynalazków z gatunku wychowujmy chłopca jak dziewczynkę, czy zatwardziałego zwolennika Donalda Trumpa – pochodzącego z samego serca południa łowcę spiskowych teorii dziejów. Ten ostatni powinien szczególnie zainteresować obserwatorów naszej polskiej dysputy politycznej.

Wszystkie te wcielenia Cohen odgrywa znakomicie, ale efekty jego łowów są różne. Najlepiej sprawdzają się te, których ofiarami są osoby znane. Mamy wtedy pewność, że nic nie zostało ustawione, co najwyżej sprytnie zmontowane. W wielu przypadkach pewnie padało sakramentalne „ale to wytnijmy”, tyle że nikt nie miał zamiaru wycinać niczego poza tą sugestią. Przez określenie „znane” mam na myśli osoby, które zaistniały kiedyś w mediach, a nie te, które znamy. Kilka z nich na pewno się kojarzy, zresztą o nich było po odcinkach najgłośniej, ale reszta to osoby pokroju konserwatywnego polityka z Georgii. Wiadomo jednak, że to nie aktor, kiedy możemy w CNN-ie oglądnąć dossier jego dokonań. Najgorzej zaś wypadają te łowy, których bohaterami są całkowite noname’y, bo tutaj od razu węszy się tu podstęp. Choć i te epizody dobrze pokazują pełen obłudy i hipokryzji świat A.D. 2018. No i są zabawne – poziom humoru przez całe Who Is America? jest równy. Bywają też sytuacje, w których Cohen wolałby pewnie złapać jakiegoś znanego celebrytę, ale musi zadowolić się laską z Kawalera do wzięcia.

Co wyszło, a co nie, najlepiej widać po częstotliwości pojawiania się danych postaci. Bez wątpliwości najlepsze są epizody z izraelskim agentem, a z kolei te z fotografem z Mediolanu można przewijać.

Pomysłowość Cohena nie zna granic. Dzięki temu w każdym odcinku dostajemy po kilka pranków. Jego umiejętności aktorskie i zdolność znalezienia się w każdej sytuacji pozwalają mu przekonywać zwolenników broni do tego, że należałoby szkolić już czterolatków, dostać autograf od Dicka Chenneya na sprzęcie do waterboardingu (- Która z wywołanych przez pana wojen była pańską ulubioną? Fantastycznie, fantastycznie!), uczyć polityków jak blowjobem bronić się przed odcięciem głowy czy próbować wytłumaczyć dumnym mieszkańcom Arizony, że w ich mieście powinien stanąć meczet. Nie cofa się też przed kontrowersją, w końcu to Sacha Baron Cohen. Aby obśmiać absurdy dzisiejszego świata wsadza sobie w sztuczny tyłek (mam nadzieję że sztuczny :) ) laleczkę noworodka, częstuje „ludzkim” mięsem i „udowadnia”, że wirus HIV to wymysł firm farmaceutycznych. I może byłoby to zbyt wielkim pójściem po bandzie i przesadą, gdyby nie służyło do celnego opisania naszej rzeczywistości.

Choć Who Is America? ma przede wszystkim zdemaskować współczesną Amerykę, to jednak jest przerażająco uniwersalny i z łatwością przekładalny na resztę świata.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.