Kraina scyzoryków (2018), reż. Łukasz Kaliński.
Kraina scyzoryków (2018), reż. Łukasz Kaliński.

Kraina scyzoryków. Recenzja komedii wyprodukowanej przez Roberta Lewandowskiego. Prima Aprilis

Kiedy gruchnęła wiadomość o tym, że Robert Lewandowski postanowił wyprodukować film, wszyscy niecierpliwie zaczęli czekać na efekty tego przedsięwzięcia. Oczekiwania sięgnęły zenitu, gdy główną rolę w filmie Kraina scyzoryków przyjął Jose Mourinho. Opłacało się wydać na niego równowartość kosztu powstania ekranizacji Ogniem i mieczem? Recenzja filmu Kraina scyzoryków.

O czym jest film Kraina scyzoryków

Dobiega końca trzeci z rzędu sezon, w którym klub prowadzony przez Josego Mourinho nie zdobywa ani jednego trofeum zarówno na krajowym jak i międzynarodowym podwórku. Włodarze klubu mają dosyć, ale kontrowersyjny trener uprzedza ich ruch i sam składa wypowiedzenie. Niemal natychmiast spływają do niego propozycje pracy w innych klubach, ale Portugalczyk postanawia wziąć roczny urlop od piłki. Wraca do Portugalii, gdzie cieszy się życiem. Cieszy za bardzo. Podczas jednej z szalonych imprez w domu Cristiano Ronaldo (CR7 wystąpił tu w małym epizodzie i na szczęście był na ekranie tylko kilka sekund, bo jest lepszym piłkarzem niż aktorem) pijany Jose zakłada się o to, że z trzydziestu metrów trafi piłką w skrzynkę na listy. Zamiast tego trafia w Cristiano, który ubrany jedynie w majtki Calvina Kleina nagrywa kolejny filmik na Instastory. Seria filmików nakręconych przez Cristiano szybko staje się viralem, choć piłkarz usuwa je kilka minut po wrzuceniu. Rano Mourinho widzi na telefonie setki powiadomień. Szybko trafia na link do filmów nakręconych przez Ronaldo. Wśród nich ten, na którym zarejestrowany został jego zakład. Cały świat już wie, że Mourinho w razie przegrania zakładu zobowiązał się do podjęcia pracy w… Koronie Kielce. Trener chce się z tego szybko wycofać, ale firma zajmująca się jego PR-em twierdzi, że to złe posunięcie, które tylko go pogrąży. Jeśli zdecyduje się pracować w Polsce, wszyscy szybko zapomną, że na feralnym nagraniu był mocno wstawiony. Chcąc nie chcąc Mourinho kontaktuje się z polskim klubem, a wkrótce prowadzi pierwszy trening w Koronie.

Recenzja filmu Kraina scyzoryków

Kiedy Barcelona wygrywa jakiś ważny puchar, a Legii Warszawa udaje się kupić zdolnego czterdziestoletniego Chorwata i dzięki niemu triumfuje w Ekstraklasie, często słyszy się, że z taką drużyną poradziłaby sobie nawet teściowa trenera. Równie często napotkać można na filozoficzne pytanie: czy Messi dałby sobie radę w chłodny wtorkowy wieczór w Stoke? Pytanie o to jak sir Alex Ferguson czy inny Fabio Capello poradziłby sobie z drużyną złożoną z polskich kopaczy biegających na boisku w Niecieczy nurtowało kibiców od dawna. Dziw bierze, że dopiero teraz ktoś zauważył w tym duży potencjał na film. „Przecież to samograj!” – pomyśli każdy, kto przeczyta streszczenie fabuły filmu Kraina scyzoryków.

Nie byłoby filmu Kraina scyzoryków, gdyby nie Robert Lewandowski. Inaczej, może byłaby, ale z pewnością nie z Jose Mourinho w roli głównej. A bez niego byłaby totalnie innym filmem. Czy gorszym? W zasadzie trudno powiedzieć. Mourinho jak to Mourinho. Trudno było się spodziewać, że dla roli w polskim filmie przestanie być sobą. A bycie Mourinho oznacza, że wszystko wie się najlepiej i pozjadało się wszystkie rozumy. W trakcie seansu da się więc wyraźnie odczuć, że trener jest ponad to wszystko i nie do końca pasuje mu bycie gwiazdą polskiej komedii piłkarskiej. Przez co stracona została szansa na lekki i niewymuszony humor. Do tego Mourinho też nie jest najlepszym aktorem.

Ale, ale. Pomimo tego marudzenia, filmowi Kraina scyzoryków udaje się w dużym stopniu wykorzystać potencjał filmowego pomysłu. Widziana w krzywym zwierciadle Ekstraklasa serdecznie bawi, choć z drugiej strony, jeśli pomyśleć, że w tej filmowej komedii jest cała fura realizmu, to znów niektórym może się tytułowy scyzoryk w kieszeni otworzyć na myśl o tym, ile te partacze zarabiają. Zabawa zaczyna się już od pierwszego telefonu głównego bohatera do Kielc, gdy okazuje się, że w całym klubie nie ma nikogo, kto znałby język angielski. A potem, gdy udaje się już odnaleźć tłumacza, ten jest przekonany, że ktoś robi sobie z klubu żarty. Dopiero interwencja tvn-owskiej Uwagi, której reporterzy jadą do Portugalii, by sprawdzić u źródła czy to wszystko jest prawdą wprowadza wszystkie koła w ruch.

Zderzenie trenera Mourinho z polską Ekstraklasą jest bolesne, ale i zabawne. Nie będę zdradzał szczegółów, żeby nie psuć zabawy, ale i bez tego każdy jest sobie w stanie wyobrazić jak to może wyglądać. Kraina scyzoryków, oprócz tego, że jest komedią, jest również udanym filmem sportowym z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dużo tu więc fajnie sfilmowanej piłki nożnej i tradycyjna historia z gatunku dostajemy w dupę, ale w przerwie trener wygłasza monolog z Bravehearta… Warto sprawdzić całość, bo myślę, że nie będziecie się nudzić.

(192653)

Kiedy gruchnęła wiadomość o tym, że Robert Lewandowski postanowił wyprodukować film, wszyscy niecierpliwie zaczęli czekać na efekty tego przedsięwzięcia. Oczekiwania sięgnęły zenitu, gdy główną rolę w filmie Kraina scyzoryków przyjął Jose Mourinho. Opłacało się wydać na niego równowartość kosztu powstania ekranizacji Ogniem i mieczem? Recenzja filmu Kraina scyzoryków. O czym jest film Kraina scyzoryków Dobiega końca trzeci z rzędu sezon, w którym klub prowadzony przez Josego Mourinho nie zdobywa ani jednego trofeum zarówno na krajowym jak i międzynarodowym podwórku. Włodarze klubu mają dosyć, ale kontrowersyjny trener uprzedza ich ruch i sam składa wypowiedzenie. Niemal natychmiast spływają do niego propozycje pracy…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: W wyniku przegranego zakładu Jose Mourinho zostaje zmuszony do trenowania Korony Kielce. Film dla tych, którzy zawsze zastanawiali się nad tym, jak wypadłby znany trener w polskiej Ekstraklasie. A przy okazji naprawdę niezła komedia sportowa.

Odpowiedź

  1. dobre prima aprilis, dobre :-)
    jak nakręcą taki film to spotkacie się w sądzie :-)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.