Czarna pantera, Black Panther (2018), reż. Ryan Coogler.
Czarna pantera, Black Panther (2018), reż. Ryan Coogler.

Poszedłbym, odc. 215

W tym tygodniu kinowy weekend rozpoczął się ciut wcześniej, bo już w środę, ale nie rozdrabniajmy się aż tak.

Premiery kinowe weekendu 16-18.02.2018

 

Czarna Pantera, Black Panther (2018) –  Poszedłbym 

Iść trzeba, bo potem człowiek nie w temacie przy kolejnych Marvelach (choć sam Marvel ma to jakby w nosie skoro pozwala kinom puszczać najpierw zwiastun Avengers: Wojna bez granic, a potem zwiastun Czarnej Pantery), ale jakoś specjalnie przekonany nie jestem. Pierwsze recenzje były entuzjastyczne, ale które pierwsze recenzje nie są entuzjastyczne. Spodziewam się więc widowiska przesiąkniętego polityczną poprawnością, podobnego treściowo do tych wszystkich dzieł z nurtu blaxpoitation, tyle, że w otoczce komiksowej. Ciekaw jednak jestem, czy rzeczywiście filmowy badguy będzie tak dobry jak ćwierkają. Bo badgaje w Marvelach to słaba sprawa.

Tak czy siak obsada fajna. Lupita Nyong’o, Danai Gurira, Angela Bassett i chłopaki.

Kształt wody, The Shape of Water (2017) –  Poszedłbym 

Ale tylko po to, żeby przekonać się na własne oczy, że to jakiś oskarowy żart jest :P. Film del Toro zaliczyłem już na pokazie przedpremierowym i o ile przez większość czasu trwania mi się podobał – taka Amelia dla dorosłych – to gdy w końcu ujawniło się jego sedno zaliczyłem głośnego łotefaka. Ponad dziesięć nominacji do Oscara to z pewnością jakiś dowcip Akademii, tak samo jak i powszechne uznanie dla filmu Kształt wody. Ostrzegałem.

Ale Sally Hawkins dalej lubię.

Czwarta władza, The Post (2017) –  Poszedłbym 

Kolejny zaliczony przedpremierowo tytuł – być może nawet już recka jest, ale nie wiem, czy mi się chciało ją napisać (RECENZJA FILMU) – to kino udane, dokładnie takie, jakiego można by się spodziewać po Spielbergu reżyserującemu taką obsadę. Wyjątkowo sprawnie wyreżyserowana i zrealizowana Czwarta władza nie ma jednak tego błysku, który sprawiłby, że miałaby szansę w tym roku z innymi oskarowymi filmami. Bardzo porządne rzemiosło, ciekawa historia, tyle.

A i uważam, że nominacja do Oscara dla Streep to spora przesada. Typowe wyróżnienie za nazwisko. Jasne, to kolejna jej bardzo dobra rola, ale starczy już tych nominacji za cokolwiek nie zagra.

Pomiędzy słowami (2017) –  Nie poszedłbym 

A tutaj przed seansem przedpremierowym powstrzymał mnie depresyjny plakat. Z jego powodu seans zwiastuna, który za chwilę nastąpi, będzie moim pierwszym spotkaniem z tym filmem Urszuli Antoniak.

No więc zwiastun filmu Pomiędzy słowami to typowy zwiastun, po którym nie można powiedzieć nic więcej i w ocenie można kierować się jedynie swoim gustem. Stąd Nieposzedłbym, ale sprawdzić kiedyś przy okazji wypada.

Jeszcze nie koniec, Jusqu’a la garde (2017) –  Poszedłbym 

Luty to nie jest dobry miesiąc dla dzieci z rozbitych rodzin. Po rosyjskiej Niemiłości wjeżdża francuskie Jeszcze nie koniec i z opisów – bo ze zwiastuna mniej – zapowiada się na przedstawiciela „rumuńskiego” kina społeczno-obyczajowego. A że ja takie szanuję, to chętnie zobaczę owo dzieło, które zostawia widza w milczeniu po seansie. Mam tylko nadzieję, że nie tak jak polski Plac zabaw.

Słudzy diabła, Pengabdi Setan (2017) –  Nie poszedłbym 

Za dużo już horrorów widziałem, żeby po Sługach diabła spodziewać się Czegoś Innego. Takie produkcje zwykle mają punkt więcej za wrażenie artystyczne, bo pochodzą z egzotycznych rejonów (w tym przypadku Indonezji) i ludzi wciąż dziwi, że w takiej egzotyce też są w stanie nakręcić coś spełniającego zachodnie standardy. Rzadko jednak jest to coś wybitnego, wybijającego się ponad sztampę. Ale zwykle tego typu produkcje są szczere i nieprzekombinowane, a to zawsze plus.

Szron, Šerkšnas (2017) –  Nie poszedłbym 

W porównaniu do konkurencji nie ma się co nawet zastanawiać w kwestii: co wybrać. A i bez konkurencji chyba trzeba by powiedzieć pass i ewentualnie sprawdzić całość w domu. Tematyka ciekawa, na wykonanie Internet narzeka, ale wiadomo, jak się samemu nie sprawdzi to niczego nie będzie się wiedzieć. Choć jakoś wątpię, abym kiedykolwiek sprawdził.

Żona czy mąż?, Moglie e marito (2017) –  Nie poszedłbym 

Filmów o zamianie ciał/umysłów/łotewer było już ciut ciut i trochę. Ten nie wygląda na nic wyjątkowego w tym temacie. Właściwie, jeśli iść, to po linii patriotycznej dla Kasi Smutniak.

Mąż, czy nie mąż?, Épouse moi mon pote (2017) –  Nie poszedłbym 

Cóż za ciekawy tytułowy zbieg okolicznościowy wśród premier weekendu. No ale w duchu Walentynek nie dziwi wysyp filmów o tematyce małżeńsko-miłosnej.

O co chodzi z tymi gośćmi i dowcipami ze zwierzętami? To samo w bardzo fajnym Alibi.com, razi w oczy i głównie to zostaje w pamięci. Tak się zastanawiam… Poza tym mam wrażenie, że Mąż, czy nie mąż będzie klasycznym filmem z gatunku: zrobiliśmy hita, nie mamy pomysłu na następny, ale nie ma na co czekać, bo o nas zapomną.

Miód dla dakini, Honeygiver Among the Dogs (2016) –  Nie poszedłbym 

Nie znoszę zwiastunów, z których niczego nie można się dowiedzieć o filmie. Nie bardzo lubię też kryminały noir, którym Miód dla dakini zdaje się jest. Ale zakamarki Bhutanu chętnie bym pooglądał. Co pozostaje? Poczekać i dorwać na jakimś VOD itepe, o ile już gdzieś tego nie ma.

5 odpowiedzi

  1. „Słudzy diabła” Joko Anwara będą w polskich kinach??????!!!!!! 😮 Jacyś dystrybutorzy się pomylili bo myśleli, że to kolejna część The Conjuring? 😀

    Na „Black Panther” jestem nie wiem czy za stary, czy za biały, ale nawet za dopłatą bym nie poszedł. 😛

  2. Gdybym miał iść na Panterę to musiałbym wziąć ze sobą popcorn, wysypać zawartość i trzymać torbę w pogotowiu, bo istnieje duże prawdopodobieństwo że bym się pożygał od ideolog zawartego w filmie i całej tej neomarksistowskiej propagandy o opresyjnej rasie wychodzącej z cienia.

  3. *porzygał

  4. Quentin

    Paradoksalnie jakoś nie odczułem tej propagandy albo przysłonił mi ją ten cały afrykański folklor i standardowe rozwiązanie wszystkich problemów stosowane przez mieszkańców Afryki: pozabijanie się między sobą. Spodziewałem się dużo większego ładunku ideologii i black poweru, a tymczasem miałem momentami wrażenie, że gdyby to wyreżyserował biały reżyser, to by mu się dostało po łbie.

    No ale co z tego skoro film nudny.

  5. Czarni jak to czarni nawet Marvela potrafią spie***lić 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.