Premiery kinowe weekendu 08-11.12.2017. Wojna płci, Battle of the Sexes (2017).
Premiery kinowe weekendu 08-11.12.2017. Wojna płci, Battle of the Sexes (2017).

Poszedłbym, odc. 205

Przed nami przeciętny weekend premierowo-kinowy, spokojnie można się zająć robieniem pierwszych zakupów świątecznych.

Premiery kinowe weekendu 08-11.12.2017

Wojna płci, Battle of the Sexes (2017) –  Poszedłbym 

Choć nie spodziewam się po Wojnie płci żadnego arcydzieła, to Poszedłbym dziwić nie może, bo film Wojna płci został skrojony dokładnie pod mój gust. Prawdziwa historia ze sportem w tle zawsze znajdzie się w centrum mojego zainteresowania. Tym razem rozgrywki sportowe zepchnięte zostały na dalszy plan, ale nic nie szkodzi, bo i tak zapowiada się interesująco. Dobra obsada i realizacja dokładnie taka, jaką lubię (ten klimat epoki, w jakiej rozgrywa się akcja filmu) powinny dopełnić mojego zadowolenia po seansie.

A co do kwestii zasadniczej to kiedyś spytano bodaj Dawida Celta, wtedy sparingpartnera czołowej tenisistki świata Agnieszki Radwańskiej, obecnie jej męża, jak to jest grać w tenisa z kobietą. Odparł, że aby pojedynek nie był jednostronny i stanowił dla Radwańskiej wartość treningową, to gra z nią na 70% swoich możliwości. Celt najwyżej w swojej karierze był sklasyfikowany na 852. miejscu listy ATP.

Redwood (2017) –  Nie poszedłbym 

Strasznie bidnie to wygląda i nie trzeba jasnowidza, żeby orzec wizytę w kinie jako stratę czasu. Białaczka (jeden z bohaterów jest chory) i wampiry to intrygujący punkt wyjścia, ale zwiastun nie robi nic, żeby przekonać widza do sprawdzenia na własne oczy czy rzeczywiście tak jest.

Zamiast tego dwie osoby pójdą do lasu i przez pół filmu będą uciekać przed stworami. Jak już wielokrotnie pisałem, taka liczba bohaterów zniechęca od razu na starcie. No bo, jeśli tych bohaterów byłoby z dziesięcioro, to powiedzmy, że mogliby przynajmniej ginąć co dziesięć minut i dzięki temu coś by się działo. A tak to dwie osoby będą przez cały film uciekać, chować się pod kamieniami, krzyczeć i chować się tym razem za drzewem. Ziew.

Reakcja łańcuchowa (2017) –  Nie poszedłbym 

Szanuję przewijający się w zwiastunie serwis pizdzielec.com :), ale całość, choć nie odpycha, to jednak sprawia wrażenie przeciętnego kina, jakie w Hollywoodach powstaje średnio trzy dziennie. Dostają potem te filmy jakieś Czwórki do Szóstek i szybko o nich zapominamy. Tu różnica taka, że to film polski i jednak trudno znaleźć wiele przykładów podobnych produkcji. Przez co może się wydawać, że mamy do czynienia z czymś oryginalnym. A zdaje się, że jedyne, z czym będziemy mieli do czynienia to nieudany debiut reżyserski Jakuba Pączka.

24 godziny po śmierci, 24 Hours to Live (2017) –  Nie poszedłbym 

Ethan Hawke ewidentnie pozazdrościł Keanu Reevesowi i postanowił zostać drugim Johnem Wickiem, ale nie wyszło. Nie jest 24 godziny po śmierci katastrofą, bo broni się dobrymi scenami akcji i krwawiącymi soon-to-be-trupami. Niestety ugina się 24 godziny po śmierci pod standardowym ciężarem, jaki wiele podobnych filmów stara się bezsensownie udźwignąć. Chce być traktowany poważnie. Ale nie sposób tego zrobić, co za tym idzie te wszystkie wypełniacze, które mają się złożyć w poważny film przyjąć należy z przewracaniem oczami. I krzyknąć do ekranu: weźcie i się zabijajcie zamiast gadać!

Na spokojnie w domu wystarczy.

Przy Planty 7/9 (2016) –  Poszedłbym 

Klasyczny Poszedłbym wyrażający moje zainteresowanie filmem. Do wizyty w kinie jak dla mnie to zbyt amatorsko wygląda. Tematyka jednak ciekawa i postaram się ten film obejrzeć na jakimś Planete+ gdy kiedyś poleci. Bo chyba w TVP Kultura to nie ma się go co spodziewać.

4 lipca 1946 roku, rok po drugiej wojnie światowej, milicja, żołnierze i zwykli Kielczanie zabijają ponad 40 ocalałych z Holocaustu Żydów, mieszkających w komitecie żydowskim w centrum miasta. Ranią około 80 osób w całych Kielcach. Pogrom kielecki staje się symbolem polskiego powojennego antysemityzmu w świecie żydowskim. W Polsce jest tematem zakazanym przez władze ludowe. Z upadkiem komunizmu, Bogdan Białek, polski katolik, z wykształcenia psycholog, otwiera puszkę Pandory: zaczyna publicznie mówić o tym, co wydarzyło się w 1946 roku. (Opis dystr.)

Mikołaj i spółka, Santa & Cie (2016) –  Nie poszedłbym 

A to lata już w kinach od wczoraj. Wygląda dobrze i dzieci powinny być zadowolone. Ode mnie Nieposzedłbym, bo jednak jestem ostrożny z francuskimi komediami, a jeszcze ostrożniejszy z kinem familijnym. Ale ze dwa razy się na zwiastunie zaśmiałem, a to więcej niż ostatnio na większości komedii. I choć kina bym nie ryzykował, to Wam nie będę zabraniał ani zniechęcał.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.