Premiery kinowe weekendu 06.08-10.2017. Blade Runner 2049, reż. Denis Villeneuve.
Blade Runner 2049, reż. Denis Villeneuve.

Poszedłbym, odc. 196

Czas oczekiwania się skończył. Do kin wjeżdża chwalony z każdej strony Blade Runner 2049. Chciałbym się podniecać tą premierą, ale nigdy nie przepadałem za pierwszym Blade Runnerem. Obawiam się też, że bez dobrej znajomości jedynki, nie ma sensu oglądać dwójki. Dajcie znać, przynajmniej do niedzieli się nie wybieram. (Już nieważne, zdążyłem powtórzyć jedynkę, więc mam znajomość; w miarę dobrą, tylko dwa razy przysnąłem 😉 ).

Premiery kinowe weekendu 06.08-10.2017

Blade Runner 2049 (2017) –  Poszedłbym 

No poszedłbym, co miałbym nie iść. Niechęć do jedynki jeszcze o niczym nie świadczy. Filmy Denisa Villeneuve’a nie zawsze trafiają w punkt, ale trudno też powiedzieć o nich coś złego. Blade Runner 2049 wizualnie wygląda na oszałamiające dzieło, jakiego w kinie s-f dawno nie było. Bo i kino s-f wolało w ostatnich latach błyskotki, laserki i kolorowych kosmitów.

Nie sposób się jednak oprzeć wrażeniu, że Blade Runner 2049 to film raczej dla fanów Blade Runnera. No i w sumie tak powinno być, nie jest winą filmu, że ja do nich nie należę.

PS. Nie wierzę w Anę de Armas i cały czas zastanawiam się, co ona robi w tym filmie.

Twój Vincent, Loving Vincent (2017) –  Nie poszedłbym 

Nie lubię animków ;). Podejrzewam, że dla fanów twórczości Van Gogha to lektura obowiązkowa. A także doceniam formę filmu żywcem wyjętą z jego malarstwa. Jednak mam przekonanie graniczące z pewnością, że w kinie myślałbym tylko  o tym, jak słabo brzmi w nim głos Jerzego Stuhra. Dokładnie tak słabo jak polskie dubbingi gier komputerowych.

Wszyscy moi mężczyźni, Home Again (2017) –  Nie poszedłbym 

Nancy Meyers w kółko kręci te same filmy, oto kolejny z nich. Na dobrą sprawę nawet do końca nie wiem po obejrzeniu zwiastuna, o czym są Wszyscy moi mężczyźni. Ona jest z wszystkimi tymi chłopakami czy tylko z jednym?

Po rozstaniu z mężem, Alice (Witherspoon) wraz z córkami opuszcza Nowy Jork. W Los Angeles wraca do rodzinnego domu, znajduje pracę oraz szkołę dla dzieci. I tylko sprawy sercowe odkłada gdzieś na bok. Wszystko zmienia się, gdy w dniu urodzin poznaje trzech uroczych facetów, którzy – podobnie jako ona – przybyli do LA w pogoni za marzeniami. Cała trójka pozostaje bez dachu nad głową i Alice, wbrew rozsądkowi, pozwala im zamieszkać u siebie. (Opis dystr.)

Aha, dobra, kumam. No właśnie. Nie umieli zrobić dobrego zwiastuna to zrobią dobry film?

Photon (2017) –  Nie poszedłbym 

O rany, nie chciałbym byc kiedyś targetem takich filmów. To już wolę być targetem dla Rambo.

Film „Photon” jest swoistym podsumowaniem ludzkiej wiedzy na temat życia i ewolucji. Wizualizuje to, co wiemy dziś na temat procesu tworzenia się materii. Nie jest to jednak film stricte przyrodniczy ani naukowy, w formule znanej widzom choćby z Animal Planet, ale oryginalna, ciekawa w odbiorze forma fabularyzowanego, dynamicznego przedstawienia teorii naukowych dotyczących funkcjonowania wszechświata. (Opis dystr.)

Fantastyczna kobieta, Una mujer fantástica (2017) –  Poszedłbym 

Reżyserowi Glorii należy się kredyt zaufania. Poza tym temat na czasie, a i zwiastun zachęcający. Wszystko wskazuje więc na murowany domowy seans.

Orlando (Francisco Reyes) planuje urodzinową niespodziankę dla znacznie młodszej od niego partnerki, Mariny (Daniela Vega). Prezent wręcza jej podczas romantycznego wieczoru, który para spędza w Santiago na kolacji i tańcach. Po powrocie do mieszkania mężczyzna nieoczekiwanie słabnie. Marina zabiera go do szpitala, gdzie musi skonfrontować się z rodziną Orlanda, a także z wrogo nastawioną służbą zdrowia i policją. Wskutek tragicznych wydarzeń będzie musiała zawalczyć o prawo do swoich uczuć, godności, a nawet przeżywania żałoby. (Opis dystrr.)

My Little Pony. Film, My Little Pony: The Movie (2017) –  Nie poszedłbym 

Pozwólcie, że nie będę oglądał zwiastuna. Podejrzewam, że target moich malutkich kucyków tutaj nie zagląda.

Ciao Italia!, In guerra per amore (2016) –  Nie poszedłbym 

Kina bym jednak nie ryzykował, bo te wszystkie porównania do Życie jest piękne czy Forresta Gumpa z jednej strony są zachęcające, a z drugiej wiadomo, że to nie będzie ani Życie jest piękne ani Forrest Gump. Bezpieczniej będzie więc przekonać się za jakiś czas w domu odnośnie tego co i jak.

PS. O co chodzi z osłami we włoskich komediach?

Dziecko apokalipsy, Apocalypse Child (2015) –  Nie poszedłbym 

Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości pod adresem tego filmu, który zapewne jest i ładny i wartościowy. Na 5. Smakach go przegapiłem i nie dziwię się temu, bo jednak staram się wybierać bardziej rozrywkowo. Tylko stąd Nieposzedłbym z wyraźnym zaznaczeniem, że film nie jest winny takiego stanu rzeczy.

Krystaliczne fale, jasne plaże, skóra wystawiona na promienie słońca, senna atmosfera końca sezonu. To Baler, miejsce, w którym trzy dekady temu Francis Ford Coppola spędził kilka miesięcy podczas zdjęć do „Czasu apokalipsy”. Dziś jest oazą surferów. Jednym z nich jest Ford, o imieniu nie bez powodu kojarzącym się z postacią reżysera. Mężczyzna spędza beztrosko czas ze swoją energiczną, bezpośrednią dziewczyną; odwiedza ich jego dawny przyjaciel, przywożąc ze sobą narzeczoną o urodzie modelki. (Opis dystr.)

Jestem Rosa, Como Nossos Pais (2017) –  Nie poszedłbym 

Nigdy tego nie sprawdzałem, ale często odnoszę wrażenie, że na Berlinale wyświetlane są najnudniejsze filmy świata.

Odpowiedź

  1. Na pewno wybiorę się na Gogha, a co do reszty filmów to się zgadzam :) Pozdrawiam!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.