Premiery kinowe weekendu 23-25.06.2017. Transformers: Ostatni Rycerz, Transformers: The Last Knight (2017).
Premiery kinowe weekendu 23-25.06.2017. Transformers: Ostatni Rycerz, Transformers: The Last Knight (2017).

Poszedłbym, odc. 181

Tak, wiem, że pierwsze recenzje są kiepskie, ale to nie zmienia faktu, że na Transformersy bym poszedł.

Premiery kinowe weekendu 23-25.06.2017

Transformers: Ostatni Rycerz, Transformers: The Last Knight (2017) Poszedłbym 

Nie ma tu wielkiej filozofii. Na rozpierduchę do kina iść warto, ale wiadomo jak to jest z Transformersami, raz lepiej, raz gorzej. Zwiastun, też wiadomo, nie pokaże, że będzie kiszka. I nie pokazuje. Rozpierducha jest, miasta się walą, helikoptery latają w zwolnionym tempie, wyjątkowo wszystko widać (największy ból Transformersów to to, że jak się dwa Transformersy nawalają to nigdy nie wiadomo, który jest który i kto wygrywa; no i „humor”, to też największy ból Transformersów), a Wahlberg na pewno jest lepszy od LeBeoufa. Czyli wyglądałoby na fajną rozrywkę, ale znów: to Transformersy.

Cudów w piątej (?) części nie wymyślą, ale jeśli już wtopić kasę na seans to lepiej na film, który na dużym ekranie powinien wyglądać jak należy, niż na dramat, który być może brzdąknie w nas jakąś tam strunę, ale niekoniecznie.

Ale ten Wardejn zamiast Hopkinsa… 😉

Czerwony żółw, La tortue rouge (2016) Nie poszedłbym 

Uprasza się o to, by nie traktować mojego Nieposzedłbyma jako kierunkowskazu, dziękuję. Nie lubię takiej kreski, nie ryzykowałbym w kinie filmu, w którym nic nie mówią (no poza krabami, które mówią najwięcej), wiem, wiem, Studio Ghibli itd., ale nie przekonują mnie zajawki z jakimiś ludźmi, którzy twierdzą, że podczas seansu zajrzę w głąb siebie. No i generalnie po prostu: nie dla mnie.

Co nie oznacza, że nie jest to piękny film, dzięki któremu zajrzysz w głąb siebie.

Tożsamość zdrajcy, Unlocked (2017) Poszedłbym 

Co za czasy, gdy za Bruce’a Willisa robi Noomi Rapace. Dziwne, pierwsze słyszę o tym filmie i jest to niepokojące. Często w takim przypadku nieprzypadkowe okazuje się, że wszyscy mają taką produkcję w dupie.

No ale ostatecznie wygląda na tyle rozrywkowo (nie mylić z oryginalnie czy coś w ten deseń), że chyba warto zaryzykować. Choć trzeba pamiętać, że Rapace raczej częściej nie ma szczęścia do filmów.

Jak dogryźć mafii, Once Upon a Time in Venice (2017) Nie poszedłbym 

Ech, spóźnili się z tym filmem o jakieś 25 lat. Będzie zjadliwy jak sądzę, może nawet przyjemny, ale żeby do kina to nie.

Miłość aż po ślub, Jour J (2017) Nie poszedłbym 

Widzę, że Francuzi podpatrzyli pomysł na Och, Karola. Pachnie standardową francuską komedyjką, którą na spokojnie można zaliczyć w domu.

Gleason (2016) Poszedłbym 

Nie jest to Poszedłbym z gatunku: rzucajcie wszystko i lećcie do kina (chyba muszę wymyślić jakieś skróty do najczęściej powtarzanych fraz w Poszedłbymach, żeby nie musieć ich powtarzać w całości; ten mógłby być np. SFP1), ale wyraz zainteresowania filmem, który z chęcią bym obejrzał.

Podarować życie, Réparer les vivants (2016) Nie poszedłbym 

Lubię takie historie opowiedziane bez przesadnego nadęcia psychologicznego. Wygląda na to, że z ciekawością obejrzę Podarować życie w domu.

Jonathan (2016) Nie poszedłbym 

W Poszedłbymach wolę filmy jednoznacznie wyglądające na złe, niż takie jak Jonathan, które nie wyglądają ani na złe, ani na przesadnie dobre. No bo co tu można wyrokować? Nic, będzie coś między 6-7 i tyle filozofii. W każdym razie za mało do kina.

Old Fashioned (2014) Nie poszedłbym 

Dziwne to, wygląda trochę jak na fake-trailer filmu, który nie istnieje. Tak czy siak spośród wielu prób przemycenia do kina w ostatnich miesiącach czegoś o wartościach chrześcijańskich, ta wydaje się najbardziej sensowna.

3 odpowiedzi

  1. „Czerwony żółw”, reszta jest milczeniem. 😛 Tak mi się napisało nie tylko a propos tego, że w filmie nie ma dialogów. 😉 Poza tym tytułem bowiem reszta to same popierdółki, a że „…żółwia” już widziałem, to nie ma na co iść.

  2. Quentin

    Pod względem kinowym tak, ale parę filmów można w domu sprawdzić przy jakiejś okazji.

  3. E tam, wiadomo że teraz tylko trza czekać na premierę „Okjy” na Netfliksie… 😛

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.