Bohaterowie serialu Sposób na morderstwo. W środku Viola Davis.
Bohaterowie serialu Sposób na morderstwo. W środku Viola Davis.

Sposób na morderstwo. Recenzja serialu How to Get Away with Murder

Mam dzisiaj dla Was tylko chwilę, więc czas jedynie na notkę z gatunku: co by tu napisać w parę minut, gdy nie ma czasu? Seriale są bardzo wdzięcznym tematem do tego typu wpisów, a dobrze się składa, bo przez ostatnie dni trochę je ponadrabiałem. Między innymi padło na serial Sposób na morderstwo (głupi polski tytuł), który od dłuższego czasu miałem w planach, ale musiałem go zgrać czasowo z Aśkiem. Zgrałem, jesteśmy aktualnie w okolicach odcinka numer 2×09. Sposób na morderstwo ma swoje zalety i wady, ale ogląda się go dobrze, dlatego dotarcie do tego odcinka nie zajęło dużo czasu. To ważna informacja, bo gdybyśmy męczyli to przez dwa miesiące, byłoby jasne, że nie ma o czym pisać.

Tak jest, mam tylko chwilę, ale i tak jest czas, żeby sobie pokrążyć wokół konkretów.

O czym jest serial Sposób na morderstwo

Annabelle Keating (uświęcona ostatnio Oscarem Viola Davis) to postrach uczelni prawniczej. Zdolna pani adwokat, która na sali sądowej i w auli się nie szczypie i nie bierze jeńców. Właśnie przekonuje się o tym grupa nowych studentów, których od pierwszych zajęć bierze w obroty. Warto wpaść jej w oko, bo najlepsi ze studentów będą mieli okazję towarzyszyć Annabelle w prowadzonych przez nią sprawach i uczyć się na żywym (no często też martwym) organizmie. Więcej, najlepszy ze studentów dostanie specjalną statuetkę za wyniki w nauce, a to sława i honor na równi z Noblem co najmniej. Nie trzeba długo czekać, kiedy Annabelle kompletuje pięcioosobowy team studentów, z którego pomocą prowadzi swoje kolejne sprawy. Zespół dopełniają asystenci i wiele wskazywałoby na tradycyjny prawniczy procedural. Ale wcale nie. Sposób na morderstwo prowadzony jest na dwóch płaszczyznach czasowych. Część proceduralna na jednej, a reszta na drugiej w przyszłości, kiedy to nasi wybrańcy właśnie kogoś utłukli statuetką od Annabelle. Nie wiadomo kto jest ofiarą, nie wiadomo kto jest zabójcą (w zacieraniu śladów biorą udział wszyscy, co wskazuje na to, że każdy maczał w tym paluchy, ale nie wiadomo dlaczego), a żeby było ciekawiej, w płaszczyźnie proceduralnej też jest trup w postaci odnalezionej w zbiorniku na wodę studentki. Obie płaszczyzny na przestrzeni serialu zbliżają się do siebie, a choć na niektóre pytania dostajemy odpowiedzi, to przy okazji dostajemy kilka nowych pytań.

Recenzja serialu Sposób na morderstwo

Sposób na morderstwo to jeszcze jeden z seriali na obraz i podobieństwo Revenge i myślę, że komu podobał się Revenge, powinien spróbować także z tym. Taki rodzaj seriali zapewnia nieustanne zwroty akcji i zamoty fabuły, co z pewnością wpływa na atrakcyjność produkcji. Szczególnie końcówki odcinków serwują serie scen okraszonych muzyczką rodem z Piły i często jest tak, że w tych końcówkach więcej się dzieje niż w przeciągu całego odcinka. W przypadku serialu to oczywisty plus, bo od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny odcinek.

Jak wiadomo nie jestem fanem procedurali, dlatego akurat ten element serialu Sposób na morderstwo akurat nie przypadł mi do gustu. Rozwiązywane sprawy są odpowiednio skomplikowane, ale właściwie na ich rozwiązanie przeznaczonych zostało jedynie z grubsza pół odcinka, więc często ciężko się połapać, jakaż to wspaniała zagrywka Annabelle sprawiła, że znów wygrała proces (szczególnie gdy jednym okiem zerka się na mecze w komórce :) ). Ciach, ciach, ciach, wysoki sądzie, bo my zgłaszamy taki wniosek, ciach, ciach, niewinny! Bardzo dobrze, że w drugim sezonie element proceduralny został zredukowany i sprawa, która w s1 zostałaby rozwiązana w pół odcinka, tu na razie ciągnie się przez cały sezon.

Sposób na morderstwo jest raczej lekki i rozrywkowy, choć pewnym novum w stosunku do innych lekkich i rozrywkowych seriali jest to, że główną bohaterkę ciężko polubić. To osoba specyficzna, która wygrywa za wszelką cenę i za słuszne moralnie uznaje wszystko, dzięki czemu zwycięży. Manipuluje wszystkimi i w zależności od potrzeb wpływa na ich życie. Wymarzona to rola dla zdolnej aktorki, jaką bez wątpienia jest Viola Davis. Gorzej z teoretycznie drugim głównym bohaterem, czarnoskórym Wesem Gibbinsem. Grający go Alfie Enoch może pochwalić się jedną miną zbitego kota niezależnie od sytuacji. Zadowolony, zły, oburzony, figlarny – jedna mina. Reszta postaci jest po prostu w porządku i tu już od widzimisię widza zależy, którą polubi najbardziej (albo w ogóle). Zgodnie z regułami sztuki scenariuszopisarskiej różnią się oni od siebie pod wieloma względami i można do woli wybierać.

Łączy ich natomiast jedno: seks. Sposób na morderstwo jest serialem przesadnie erotycznym. Serio, na każdy odcinek przypada średnio kilka scen erotycznych w najprzeróżniejszych konfiguracjach płciowych i rasowych. Często można odnieść wrażenie, że seks to jedyna rzecz, która motywuje bohaterów serialu do jakichkolwiek działań. Dość szybko zaczyna to trochę przeszkadzać, no bo ileż można. Żeby to jeszcze choć był serial telewizji kablowej to dorzuciliby pewnie jakiegoś cycka bądź dwa, ale nie, nagości się tu nie spodziewajcie.

Sympatyczny to więc do oglądania serial, któremu nie grozi popularność Dextera czy innego Losta, ale warto docenić, że potrafi zaskoczyć, a jego autorzy mają jak na razie nieskończoną wyobraźnię w serwowaniu twistów. Ułatwia to dwupoziomowa narracja, dzięki której nawet jak coś wiesz, to nie wiesz czemu. A jak się dowiesz czemu, to za chwilę znowu nie wiesz czegoś nowego. Dwa sezony serialu Sezon na morderstwo do obejrzenia na Netfliksie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl