Premiery kinowe weekendu 31.03-02.04.2017. Scarlett Johansson w filmie Ghost in the Shell (2017)
Scarlett Johansson w filmie Ghost in the Shell (2017).

Poszedłbym, odc. 169

Lubię takie weekendy, gdy do kin wchodzą tylko cztery filmy. Wolę je od weekendów, w których wchodzi dziesięć filmów – nawet, jeśli są wśród nich większe dla mnie hity niż tegotygodniowy zestaw.

Premiery kinowe weekendu 31.03-02.04.2017

Ghost in the Shell (2017) Poszedłbym 

Całkiem przyzwoity ten zwiastun, który wkleiłem niżej. Lepszy niż pierwszy, który do niczego mnie nie przekonał. Ten przynajmniej przekonał mnie do tego, żeby zmienić planowanego Nieposzedłbyma na Poszedłbyma.

Nie mam po Ghost in the Shell żadnych oczekiwań. Anime widziałem, nie porwało mnie, ale też może dlatego, że oglądałem je sto lat temu bez żadnej cyberpunkowej podbudowy i w ogóle niechęci do tego typu kina podsyconej kultowym Hardware, który dla mnie kultowy nie jest. No ale o czym tu gadać, kiedy nawet Matrix mi nie podszedł. Wobec tego nie boję się, że coś zepsują, bo nie ma czego zepsuć (w mojej opinii). Pierwsze recenzje wskazują na widowisko, więc to powinno mi w zupełności wystarczyć, nawet, jeśli nie przepadam za Scarlett Johansson.

American Honey (2016) Poszedłbym 

Dlaczego poszukujący wolności młodzi ludzie zawsze mają kolczyki w dziwnych miejscach?

Poszedłbym dla American Honey to wyraz tego, że mnie zaciekawił – zresztą krążę wokół niego już od dłuższego czasu. Ale tak naprawdę nie poszedłbym, bo nie jestem pewien czy wysiedziałbym te grubo ponad dwie godziny seansu, no i nie lubię obrazu w takim formacie. Nie dla kwadratowych filmów wymyślono szeroki ekran kinowy.

Jednakowoż lubię filmy o włóczeniu sie po Stanach i w ogóle o Stanach, co bez wątpienia czyni American Honey wartościową propozycją dla mnie.

Dalida. Skazana na miłość [Dalida] (2016) Nie poszedłbym 

W sumie nie mam wielkiego powodu dla wystawienia Dalidzie Nieposzedłbyma, ot ani jej nie znam, ani po zwiastunie nie mam wielkiej ochoty, by ją poznać. Ale lubię biopiki, dlatego pewnie kiedyś obejrzę, ale nie teraz i nie w kinie.

Świt [Ausma] (2015) Nie poszedłbym 

coletaral

He?

Nie cierpię tego rodzaju artystycznego kina i nie drży mi nic, gdy w jedną stronę biegnie koleś z flagą, a w drugą leci młody aniołek. Uważam takie metafory raczej za śmiechowe i próbujące na siłę przekonywać widza, że reżyser filmu wie więcej, rozumie więcej, jest wrażliwy więcej. A szkoda, bo sama fabuła ciekawa.

Film oparty na sowieckiej historii propagandowej o młodym pionierze Pawliku Morozowie, który zadenuncjował swego ojca tajnej milicji i w odwecie został zamordowany przez swoją rodzinę. (Opis dystr.)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl