24: Legacy 1x07. Streszczenie siódmego odcinka serialu 24: Legacy.
Wirus napisany, można ruszać z misją samobójczą! 24: Legacy 1x07.

24: Legacy 1×07. Oglądamy na żywo

– Zdaje się, że dziś jest ten dzień, kiedy w 24: Legacy pojawi się jeszcze jedno nawiązanie do starego 24. Napisałbym, że jaram się jak flota Stanisa, ale się nie jaram, więc nie napiszę. Tak czy siak ciekawe, co tam zmalowali.

24: Legacy 1×07, czyli siódma godzina przygód Erika Cartera i śmiechowych badgajów

– Ejj! Być może przypadkiem rozwiązałem jedną z największych tajemnic serialowych, na którą do końca nie potrafiłem odpowiedzieć Aśkowi. Zastanawiała się więc nad tym, skąd policja i inne serialowe służby, zawsze mają takie zajebiste zdjęcia podejrzanych, wymarzone do powieszenia na ścianie z tajmlajnem przestępstwa. Jest sprawa, są podejrzani – kim by nie byli, nawet zwykłymi żuczkami – są też ich zdjęcia niemalże od ręki bez wypytywania rodziny czy mają może jakieś fotki. No więc całkiem możliwe, że biorą je po prostu z dowodów osobistych albo innych praw jazdy? Raczej mają bezproblemowy dostęp do takiej bazy danych „klientów”.

– Ohoho, żart w 24: Legacy 1×07! Taki z kolorem samochodu. No nic, rozpoczynamy misję oczywistą i porwanie slash pojedzie z dobrej woli okularnika.

– Spojrzenie okularnika jakby nigdy więcej miał już nie zobaczyć CTU. Jeszcze powinien zastępczyni zostawić list do swojego syna.

– Miałem pisać, że w takich momentach najbardziej brakuje Kefira – on by się nie bawił w wywożenie Major Dada gdzieś tam i wzmocnione techniki przesłuchań, tylko wzmocnił technikę przesłuchania na miejscu. No ale nie napiszę, bo Tony też może być!

– Swoją drogą nie pamiętam zupełnie, czy Almeida to dobry jest czy zły?

– Aha, Prison Breaka zrobił. Jak ci ludzie żyli bez Wikipedii?

– Uhuhu, samobójcza misja. Wszystko fajnie, ale granie kartą „niewielu ma szansę tak poświęcić się dla ojczyzny, bo Bóg wie co tam uśpione komórki planują”, to takie średnio motywujące. Równie dobrze przecież uśpione komórki nie planują niczego strasznego. Tak tylko mówię, wiem, że czepiam się na siłę.

– Jak to nic nie wiąże Tony’ego Almeidy z CTU? Pracował kiedyś dla CTU, to dość pokaźne powiązanie.

– Jacy oni wszyscy nieskazitelni. Hej, stary, jedź ze mną dać się zabić. Już lecę, tylko saszetkę wezmę. Generalnie strasznie niepodejrzanie się ten Andy w CTU zachowuje, na pewno nikt się nie domyśli, że coś knuje.

Fajoski ten wbijacz gazu do samochodu! Ciekawe, czy mają taki na Allegro.

– Jezusie, następny przeuczciwy Amerykanin. Bardzo dobrze wybrałaś, jesteś kobietą!

– Wszyscy po kolei się żegnają z serialem, zaczynam podejrzewać, że wszyscy przeżyją odcinek.

– Zacznę kibicować terrorystom, jeśli żona Cartera po prostu zaszyje Jadalli ranę.

– Najlepszy sposób na terrorystów to walczyć z nimi wirusem napisanym na parkingu #MałoZnanyFakt.

– Miał szansę Bauer bis na zyskanie mojego podziwu, ale niestety Carter mu nakopał. Nie mieści się w głowie, kogo oni teraz w tym CTU zatrudniają.

– A właśnie, zapomniałem o tym romansie okularnika. Totalnie niewykorzystany (albo niepotrzebny; niepotrzebne skreślić… yyy… no wiecie…) potencjał, można się zdziwić, co ten Bauer bis tak nie chce go stracić zanim sobie człowiek przypomni ococho.

– Ejno, buziaka mu daj! No i nie dał.

– I jeszcze jedno pożegnanie, tak jakby ktokolwiek wierzył w to, że Carter zginie.

– Strasznie długo trwają te ulepszone metody przesłuchania. Ciśnienie będą teraz Major Dadowi mierzyć, potem jeszcze USG jamy brzusznej i EKG i będzie można torturować.

– Potwierdzają się przypuszczenia, że śmiechowi terroryści Jadalli to leśne ciołki. Nawet nie sprawdzili Cartera, żeby go rozbroić itd. Oddali zakładników, stoją sobie i czekają aż ich ktoś wystrzela. Na dobrą sprawę koleś z karabinem maszynowym mógł się już w furgonetce schować i ich pozabijać po uwolnieniu jeńców. Raczej nic też nie stało na przeszkodzie, żeby puścić za Carterem jakiegoś dyskretnego drona (gdyby of koz Carter nie uparł się, że przeprowadzi tajną samobójczą misję we dwie osoby i nic nikomu o niej nie powie) i przyładować z powietrza małym pociskiem. Cokolwiek. Przyjechał koleżka z Pakistańskiego Ruchu Oporu, rzucił okiem i zadecydował, że all clear, Jadalla może przyjechać.

– Ktoś rozgryzł, jaki plan miał Carter, żeby wyglądało na to, że zmusza okularnika do współpracy?

– Już miałem pisać, że całkiem przyzwoity odcinek, ale zakończenie bez jakiegokolwiek rozwiązania czegokolwiek sprawiło, że nie napiszę. Słabe to takie nazadawać dość ciekawych pytań, nie odpowiedzieć na żadne i kazać czekać widzowi przez tydzień. PS. No i rzeczywiście nikt nie zginął.

3 odpowiedzi

  1. Dla mnie nie wiele lepszy odcinek od poprzedniego, a to chyba źle świadczy jak nawet Tony nie pomaga. Pomyślałem sobie w czasie oglądania, że jakby w roli tego kryminalisty jak nazwali Almeide pojawił się Jack Bauer to wcale odcinkowi by nie pomogło. Oczywiście cieszę się że wrócił, w końcu jeden z ulubieńców fanów(z tych żyjących jeszcze) i podobno Bernard pojawi się we wszystkich odcinkach, ale wolałbym go w roli istotniejszej a nie jako gość od czarnej roboty. Zabawna sprawa, bo pamiętam że w klasycznym 24 mieli ludzi specjalnie wyszkolonych do tortur a tutaj specjalnie wynajmują kogoś na umowę zlecenie:-) Dziwne to tak samo jak to że Tony nie ma nic wspólnego z CTU.

    A co do tego czy Almeida jest dobry/zły to rzeczywiście można się pogubić po jakiej stronie mocy jest. Z nim było to tak, iż wydawało się ze przeszedł na stronę bandziorów po wydarzeniach w 5 serii gdy okazało sie że żyje, ale na koniec okazało się, że chciał dostać się do niejakiego Alana Wilsona, jednego z konspiratorów odpowiedzialnych za śmierć żony Almeidy i innych co zgineli w 5 serii. Wszystko co robił i sugerowało że jest negatywną postacią (pamiętam że nawet agentów FBI i CTU zabijał) było po to by uwierzył Wilson że przeszedł na jego stronę Tony. Skończyło się że jak już miał zemścić się na Wilsonie i wpadł Bauer ratując życie Wilsonowi (Will Patton). No i Tony wkurzony i wściekły na (byłego) przyjaciela poszedł do kicia a później był krótki epizod więzienny.

    Ciekawa sprawa z tym Almeidą, bo ma wiele na sumieniu i poszedł siedzieć, a Bauer też robił rzeczy wątpliwe moralne podobne jak Tony i nie poszedł siedzieć a przynajmniej nie od razu (np. w 3 serii zabił agenta CTU jak pamiętam). Teraz co prawda siedzi w kiciu u Putina, skończył jak Tony co nawet chyba w ostatniej wspólnej scenie w serialu tak mu Almeida powiedział że skończy jak on i CTU się odwróci.

    Zastanawia mnie też kiedy Almeida niby romansował z Eowiną z Władcy Pierścieni jak odkąd niby zginął w 5 serii pracował pod przykrywką by dostać się do zamachowców z 5 serii. A jeszcze jedno – ciekawe czy aktor się postarzał czy włosy mu przefarbowali na siwe.

  2. Zapomniałem dodać że denerwuje mnie w tej serii, że tak naprawdę serial przynajmniej od kilku odcinków nie ma głównego bohatera. Chodzi mi o to, że nie raz za kadencji Sutherlanda zdarzało się że przez jeden, dwa odcinki Bauer gdzieś jechał, siedział, zamknięty był i nic nie robił przez cały odcinek i tak jest w epizodzie 7 gdzie Carter przez prawie cały odcinek nic nie robi tylko jedna bójka z agentem a tak to jedzie samochodem do celu. W poprzednich odcinkach też tak było że przemieszczał się z miejsca na miejsce i zawsze w końcówce gdzieś dojeżdża (to akurat tradycja 24 godzin). Cartera w każdym odcinku jest jak na lekarstwo, pare minut na ekranie i prawie nic nie robi.

    Pomyślałem sobie o jednym dzisiaj w czasie emisji, jak wszyscy zaczęli się żegnać i mówić o miłości, wpadłem na ciekawy pomysł co do fabuły. Ale wcześniej napiszę że nie pamiętam czy Bauer też tak często przy żonie i córce rzucał tekstem „kocham Cię.”, bo teraz nie tylko Carter, ale i jego brata wzięło na miłość (spodziewałem się tego). A wracając do pomysłu mojego to genialne byłoby jakby w kolejnym odcinku Carter zginąłby z rąk bandziorów (stąd te wszystkie pożegnania w dzisiejszym) i Almeida załatwiłby terrorystów (a w finale pojechał by do Putina po Jacka). Takie rozwiązanie by podniosło poziom odcinków wydaje mi się, bo jakieś emocje by pojawiły się w serialu. Nie wierzę oczywiście by FOX odważył się na taki krok i nie wierzę by nie wyciekł taki spoiler wcześniej, ale pomarzyć można:-)

  3. Quentin

    No tyle tego Tony’ego było co kot napłakał. Mogli dać nawet kogoś, kto umarł na dobre i jakby w odpowiednim momencie mrugnąć, to by się przegapiło :). W każdym razie z mojej strony szacunek, że trzyma formę mimo że „nigdzie” nie gra i nie musi. Teraz ruszył nowy „Survivor” z gwiazdami poprzednich sezonów i nawet Ozzy się roztył :).

    Dzięki za streszczenie losów Almeidy, przeglądnąłem po odcinku Wikipedię, ale za dużo czytania było i tylko wzrokiem przeleciałem. Czy naturalny siwy czy farbowany to by trzeba pooglądać te „Dallasy” i inne pierdy, gdzie czasem się pojawia.

    Co do zabijania Cartera to takie rozwiązania to raczej kojarzą się z desperacją scenarzystów (był kiedyś taki serial, cholera nie pamiętam jaki, sto lat temu, gdzie w połowie sezonu całkiem z dupy odstrzelili głównego bohatera, nie poprawiło ratingów) niż z dobrym ruchem, ale bez dwóch zdań byłoby o czym gadać i ożywiłoby to serial. Tyle, że brak emocji to wg mnie drugorzędny problem, właśnie brak krwistych bohaterów (nie takich, którzy cały odcinek gdzieś jadą) sprawia, że ma się w dupie, co tam się dzieje. Farbowane gangusy brata Cartera czy te wymuskane islamy przypominają przebierańców i z miejsca niepoważnie traktujesz fabułę, a co dopiero mówić o emocjach. Chyba żaden sąd nie uniewinniłby 24: Legacy przed zarzutem marnowania miejsca w ramówce tv. Strach się Prisona bać.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.