24: Legacy 1x05/ Oglądam i komentuję na żywo
- Dobra, Q, wrzucaj myślniki. Jadę z piwem.

24: Legacy 1×05. Oglądamy na żywo

– Na razie w CTU mają zeroprocentową skuteczność w łapaniu kretów. Flesz z drugiej Ziemi – zonk; dziewczyna, która nocą wraca sama do domu – zonk. Nic dziwnego, że cała nadzieja CTU w rękach randżera.

– Inna sprawa, że najłatwiejszym sposobem na ukrycie w CTU kreta jest oskarżenie go o bycie kretem, a potem oczyszczenie z zarzutów.

– Warto zrehabilitować senatora za zeszłotygodniowe słowa, w końcu niesłusznie został oskarżony przeze mnie o niepoinformowanie Rebeki o ojcu. Nie miały zresztą większego sensu, senator jest tak strasznie uczciwy, że nie mógłby zataić takiej informacji i potem spokojnie spać w nocy. Choć do nocy to jeszcze kilka godzin.

– Śmiechowi są ci czarnoskórzy gangsterzy. Tacy… no śmiechowi. O, wiem, jak z polskiego serialu. Chcieliby poważnie, a wychodzi śmiechowo.

– Taaa, jasne, w dziesięć minut od zera ugotowała charczo. Czy co to tam gotuje.

– Rodzinna bójka level hard. Trochę akcji w tym nudnym jak na razie piątym odcinku.

– Tymi helikopterami to oni chcą się po cichu zaczaić nad kryjówką Gabriela?

Odcinek pod znakiem przemocy rodzinnej. Tym razem u gangsterów. Oprócz tego gadają, gadają, gadają, nuda i chce się z kina wyjść.

– Dzisiejszy odcinek sponsorują również gangsterzy z dziwnym okiem. Najpierw jeden u szwagra, a teraz jeden u Gabriela. Drugi wygląda na większego przechuja, prawie podobny do Jasona Stathama.

– A nie, ten drugi to Gabriel. Łotewer, kaprawe oko się zgadza.

– Sofciarz z tego Cartera. Bauer by zastrzelił kolegę.

– Ale w sumie brawo dla autorów za skuteczną dezinformację. Tzn. nie jestem pewien, a sprawdzać mi się nie chce, ale zdaje się, że gdy obczajałem na IMDb obsadę 24: Legacy aktor grający Bena miał wpisane więcej niż pięć odcinków.

– Ciekaw jestem, czy pierwsze sezony 24 rzeczywiście były takie dobre, czy tylko z perspektywy czasu wyglądają na takie dobre. Taki piąty np., wspominam go bardzo ciepło, ale tak naprawdę, to ostatni raz oglądałem go sto lat temu. Wytrzymałby upływ czasu, czy jednak sprawiałby wrażenie, że wszystko już było?

W roli Gabriela widziałbym Janusza Tracza. W sumie, widziałbym go w każdej roli.

– No dobra, czaili się helikopterami gdzie indziej. Niech będzie.

– A Rudy ciągle w laboratorium coś miesza :).

– Zwrot akcji, terroryści mają kreta! Było, wiem.

– Już nie mają.

– Tak sobie pomyślałem, że ciekawie by było, gdyby tego głównego agenta CTU zagrał Kefir. Nie dla budżetu serialu ani scenarzystów, bo przecież Bauer nagle nie zamieniłby się w przeciętnego agenta w kamizelce kuloodpornej. Ale byłoby ciekawie.

– Za nami kolejny odcinek, ani wiele gorszy ani lepszy od pozostałych. Nie wydarzy się już chyba nic, co by pozwoliło napisać, że reboot 24 się sprawdził, bo wniósł coś świeżego i ciekawego. Ale obejrzeć można, więc to zawsze coś.

2 odpowiedzi

  1. Mi tam się dobrze ogląda (jestem jeszcze przed obejrzeniem 5 odcinka). Wprawdzie brakuje mi Bauera, ale lepsze takie 24 niż żadne. Tak na moje oko to poziom ciut wyżej od takiego 6 sezonu właściwych „24” (najgorszy z serii). Czy taki 5 sezon wytrzymuje próbę czasu? Moim zdaniem tak – oglądałem drugi raz jakieś 1,5 roku temu (a pierwszy raz jakieś właśnie owe 100 lat wczesniej) i nadal robiło różnice, trzymało, zaskakiwało (no może nie tak do końca, bo przecież pamiętałem, że za wszystkim stoi Logan, ale frajdę miałem wielką widząc, że małżonka na to nie wpadła:P). Jak dla mnie to mogą te 24 w nowej odsłonie robić – konwencja jest zachowana, a to podstawa – przy takim Homelandzie kilka razy w trakcie seansu zasypiam, a tu nic;).
    Wypatruję nawiązań do dawnej serii i na razie poza Stilesem w 1 sezonie na nic nie wpadłem. Ktoś coś, wyłapał? Quentin?

  2. Quentin

    „lepsze takie 24 niż żadne” – no właśnie ;). Nie wypatruje specjalnie nawiązań, a z takich oczywistych to zdaje się też nic mi w oko nie wpadło. Wymyślnikowałbym zresztą pewnie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.