Premiery kinowe weekendu 19-21.08.2016
Premiery kinowe weekendu 19-21.08.2016

Poszedłbym, odc. 137

Uuu, ciekawy i różnorodny premierowy weekend przed nami (no dobra, może bardziej różnorodny niż ciekawy)! Dobrze, że igrzyska się kończą, może w końcu obejrzę jakiś film! (Pozdrowienia z 30 lipca :) ).

EDIT: Trochę się ten ciekawy i różnorodny weekend uszczuplił. W ciągu trzech dni od napisania pierwszego akapitu z planów dystrybutorskich na weekend 19-21.08 wypadła najciekawsza propozycja, która miała pojawić się w kinach: Aż do piekła [Hell or High Water]. (Pozdrowienia z 2 sierpnia).

Premiery kinowe weekendu 19-21.08.2016

 

Rekiny wojny [War Dogs] (2016) Nie poszedłbym 

Jakoś nie przekonują mnie zapowiedzi tego filmu. Mam wrażenie, że byłby ciekawszy już dzięki zamienieniu Jonaha Hilla i Milesa Tellera na jakichś innych aktorów. Zaproponowana dwójka wydaje mi się za słaba, żeby go uciągnąć, wybrana na zasadzie: o chłopakach jest głośno to dajmy im coś do zagrania.

Nie przeczuwam jakiejś ogromnie wielkiej kichy, ale raczej przeciętną Siódemkę, która wciąż ma nadzieję na to, że „oparte na nieprawdopodobnej prawdziwej historii” wystarczy do tego, żeby zachwycić widza.

Boska Florence [Florence Foster Jenkins] (2016) Nie poszedłbym 

Paradoksalna sytuacja z tą całą Meryl Streep, która bez żadnych wątpliwości jest aktorskim gigantem i w ogóle zachwyty ach i ech. I chyba właśnie też z tego powodu w takich błazenadach jak Boska Florence mam wrażenie, że to najgorsza aktorka na świecie. Tak bardzo się stara, żeby znów zachwycić, znów pokazać koleżankom aktorkom środkowy palec, że zamiast znakomitego występu widzę aktorkę, która dawno przekroczyła przerysowanie postaci, a podąża jeszcze dalej i dalej. A czasem więcej znaczy mniej.

I to mi najbardziej przeszkadza w zwiastunie Boskiej Florence, a podejrzewam, że w filmie może przeszkadzać jeszcze bardziej. Radość z lubianego przeze mnie Hugh Granta może tego nie przysłonić.

Ben-Hur (2016) Poszedłbym 

Mam jakąś trudną do opisania sympatię pod adresem tego filmu. Rozsądek podpowiada, żeby uważać, a tak poza tym to gdybym miał okazję obejrzeć nowego Ben-Hura w tej chwili to bym to z przyjemnością zrobił.

Zadziwia brnięcie w sandałowe klimaty, które od niedawna znów są modne (Exodus, Risen, Ave Cezar) i chyba jeszcze ani razu się nie sprawdziły, bo dla współczesnego widza sandały kojarzą się jedynie ze skarpetkami. A jednak Hollywood dalej próbuje. I kolejna ekranizacja Ben-Hura (BTW w młodości zaczytywałem się książką Lewa Wallace’a) czuję, że będzie najlepsza z nich wszystkich. Nawet jeśli nieznośnie unowocześniona w formie.

Jak zostać kotem [Nine Lives] (2016) Nie poszedłbym 

Doobra, to będzie dziwne… Co się dzieje z tym kinem, że Kevin Spacey musi grywać w serialu, kota albo szitach typu Elvis & Nixon? Wiadomo, pieniądz nie śmierdzi, ale naprawdę nie ma lepszych propozycji?

Pomysł na zdubbingowanie kota Tomaszem Kotem bez wątpienia jest zacny, a i sam film wygląda na przyjemną rodzinną pierdołę, jakich kino zna wiele. Powinienem być lepszym rodzicem, dopiero jak zostałem kotem zrozumiałem, że to nie pieniądze są najważniejsze (spróbuj, cwaniaczku, bez pieniędzy; ty i cała twoje nieszczęśliwa rodzina) itd., itp. Wstydu nie ma, ot masówka z ciut lepsza obsadą. Zresztą tego Spaceya za wiele tu nie będzie, bo wykastrują go do poziomu głosu.

PS. Za dużo animowanego kota, powinni to ograniczać do minimum!

Batman: Zabójczy żart [Batman: The Killing Joke] (2016) Nie poszedłbym 

Nie jestem fanem Batmana, animków nie lubię – nie mam tu czego szukać. I jeszcze ta dziecinna kreska, nie po to wymyślono duży ekran, żeby wyświetlać na nim filmy narysowane w Paint’cie.

Widzę, że to ekranizacja jakiegoś kultowego komiksu, zeszytu, łotewer. I nawet wciągnąłem się w filmwebową dyskusję o, cytuję, „Batmanie posuwającym Barbarę”. Still, Zabójczy żart na mnie nie zarobi. Nawet z kategorią R.

Co przynosi przyszłość [L’avenir] (2016) Nie poszedłbym 

…ale obejrzałbym w domu. Choć sam nie wiem dlaczego. Zwiastun wywarł na mnie pozytywne wrażenie, ale też nie wiem dlaczego. Obyczaj jak obyczaj, w dodatku francuski, a mimo to przeczuwam po prostu dobry, zwykły film.

Nathalie uczy filozofii w szkole średniej w Paryżu. Z pasją wykonuje swoją pracę, a szczególną przyjemność sprawia jej przekazywanie uczniom zamiłowania do myślenia. Jako zamężna kobieta z dwójką dzieci dzieli swój czas między rodzinę, byłych uczniów i zaborczą matkę. Pewnego dnia mąż oświadcza, że zostawia ją dla innej kobiety. Mierząc się z tą narzuconą jej wolnością, Nathalie musi na nowo ułożyć swoje życie. (Opis dystr.)

Komuna [Kollektivet] (2016) Poszedłbym 

Tak ostrożnie z tym Poszedłbymem, bo to Poszedłbym wyrażający większe niż średnie zainteresowanie filmem, a nie od razu chęć pójścia do kina. Tak czy siak wygląda ciekawie, ma dobrego reżysera i są #cycki. Nie widzę głosów przeciw.

Anna (Trine Dyrholm) ma dość mieszczańskiego życia. Namawia męża na eksperyment: zerwanie z nudnym, ustatkowanym życiem i konserwatyzmem epoki. Wspólnie postanawiają stworzyć hipisowską komunę w wielkiej willi, która nieoczekiwanie przypadła im w spadku. (Opis dystr.)

Braveheart – Waleczne Serce [Braveheart] (1995) Poszedłbym 

No co, jest w zapowiedziach repertuarowych to uwzględniam. Widziałem już Bravehearta w kinie i w sumie chętnie obejrzałbym jeszcze raz. Co kino to kino i choć zwykle nie ciągnie mnie na kinowe seansy powtórek starych hitów, to akurat Braveheart z tą batalistyką i z tą muzyką wydaje się bardzo ciekawą propozycją.

I tylko strach jak się okaże, że realizacyjnie 20 lat temu lepsze filmy robili niż teraz.

PS. Obejrzałem zwiastun. Miazga. Już nie robią takich filmów jak kiedyś #PotwierdzoneInfo

Odpowiedź

  1. O, Quentin żyje 😛
    „Zabójczy żart” jest całkiem ok (głównie dzięki temu co przeniesiono 1:1 z komiksu Moore’a) choć to taki raczej fajny seans w nudny wieczór w domu, bo do kina to też bym nie poszedł i w ogóle mnie dziwi, że to tam trafiło (pewnie na fali nośnej Suicide Squad, od którego jak sądzę jest ciekawszy).
    PS: Jak zobaczyłem tytuł „Komuna” to myślałem, że to jakaś komedia o PRLu 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.