Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Scream sezon 2 recenzja serialu odcinki 2x01-02
Krzyk [Scream], sezon 2.

Scream sezon 2, czyli Krzyk 2

Jedno z największych, o ile nie największe, zaskoczeń poprzedniego sezonu serialowego powróciło. Miało się nie dać serialowej wersji słynnego Krzyku oglądać – no przynajmniej ja tak myślałem – a tu nie dość, że jest wręcz odwrotnie, to zapowiada się przygoda na dłużej. To dłużej ziściło się w zeszłym tygodniu wraz z pierwszym odcinkiem Scream sezon 2. Recenzja pierwszych dwóch odcinków Scream sezon 2.

Wzorem The 100 sezon 3 garść argumentów za oglądaniem serialu Scream, choć zdaje się, że ma trochę mniej takich atutów…: Willa Fitzgerald, Carlson Young, Bex Taylor-Klaus, Tracy Middendorf, Austin Highsmith, Karina Logue.

O czym są pierwsze dwa odcinki Scream sezon 2

Zgodnie z filmowym poprzednikiem, akcja Scream sezon 2 rozpoczyna się w kinie. Trwa seans młodzieżowego slashera (wiem, slashery są przeważnie młodzieżowe), podczas którego pracująca w kinie Audrey otrzymuje niepokojące wiadomości. Jak wiadomo z zakończenia sezonu pierwszego, to właśnie Audrey pozostawiła za sobą najwięcej tajemnic, mimo tego, że wydawało się, że zabójca nastolatków został ujęty i finito. Wkrótce przeszłość zeszłego lata materializuje się nie tylko w postaci sms-ów, ale i mordercy w masce, który ściga Audrey między kinowymi rzędami.

Tymczasem kończą się wakacje, czas wracać do szkoły. To również okres powrotu do Lakewood Emmy Duval, która wydarzenia poprzedniego lata przypłaciła załamaniem nerwowym i terapią. Z Emmą pozornie wszystko jest w porządku, ale nocami śni o farmie, na której zabijane są świnie. Czy zagadkę snów pomoże jej zgłębić nowa nauczycielka psychologii?

Recenzja pierwszych dwóch odcinków Scream sezon 2

Choć cieszę się z powrotu Scream, to jednak nie rzuciłem się na pierwsze dwa odcinki drugiego sezonu niczym wygłodniały serialu fan. To troszkę mówi o samym serialu, który jest bardzo dobry, ale nie na tyle, żeby dla niego wariować. Jeśli nie widzieliście pierwszego sezonu to zachęcam do obejrzenia go i przekonania się, że slasher w wersji telewizyjnej też może być udany, choć wątpili w to nawet bohaterowie serialu. A jeśli pierwszy sezon widzieliście, to w drugim od razu zostajemy wrzuceni z powrotem w krwawy świat Lakewood i nie odczuwamy żadnego niepotrzebnego dyskomfortu. Wręcz przeciwnie, serial, który w pierwszej odsłonie za bardzo pachniał produkującym go MTV, w drugim sezonie już MTV nie pachnie. Pachnie tylko i wyłącznie slasherem i wszystkimi jego wadami i zaletami.

Coś za coś – może i Scream sezon 2 nie pachnie MTV, ale trochę jednak padł ofiarą swojego sukcesu. Z tego co mi mignęło drugi sezon zostanie wydłużony do 14 odcinków (pierwszy miał tych odcinków 10) i to niestety trochę czuć (choćby w tym, że obydwa odcinki kończą się właściwie tym samym twistem) w tempie serialu. Z drugiej strony to dobrze, że mają czas, by wszystko poustawiać na swoim miejscu i się za bardzo nie spieszyć, nawet biorąc pod uwagę, że kilka jałowych dyskusji można by wyciąć (nomen omen). No i przekonać Noah, żeby przestał w kółko gadać o swoim podcaście. Jest tak samo nudny jak suitsowa Rachel z byciem paralegalem.

Zatem bez żadnych większych przewrotów majowych – Scream sezon 2 podejmuje temat tam, gdzie go zostawił i nie prezentuje żadnych większych wolt poza to, co już mogliśmy oglądać w poprzednim sezonie. Z nowości warto zwrócić uwagę na tytuły odcinków wyraźnie inspirowane słynnymi filmami – były już I Know What You Did Last Summer i Pscyho, a w przyszłym tygodniu czeka nas Vacancy.

PS. Strasznie się zawiodłem, bo myślałem, że dochodzący do obsady Santiago Segura to ulubiony koleżka Aleka de la Iglesii. Tymczasem to jakiś inny koleżka oznaczony na IMDb II.

2 odpowiedzi

  1. Czyli, czyli, czyli… Ty też nie potrafisz uniknąć tego słowa w nazwach recenzji? :)

  2. Quentin

    Przysięgam, że też mnie to wkurza! :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.