Premiery kinowe weekendu 20-22.05.2016
Premiery kinowe weekendu 20-22.05.2016.

Poszedłbym, odc. 124

Nadjeżdżają mutanci, przyjemniaczki, nienasyceni i Clooney zbawca świata. Przegląd premier kinowych nadchodzącego weekendu.

Premiery kinowe weekendu 20-22.05.2016

 

Nice Guys. Równi goście [The Nice Guys] (2016) – Hmmm… No chyba  Poszedłbym . Z naciskiem na chyba

Zaczynam od równych chłopaków, bo tych już widziałem i mam napisaną recenzję, do której Was za chwilę odniosę. To znaczy jak skończę pisać Poszedłbyma to napiszę recenzję. Bo wiecie, mamy środę, gdy to piszę.

Recenzję The Nice Guys znajdziecie TUTAJ.

Skąd moje wątpliwości przy decyzji o Poszedł bądź Nieposzedłbymie? Stąd, że The Nice Guys nie są złym filmem. Są filmem wybijającym się ponad przeciętność kinową, filmem z dawno zapomnianego fajnego gatunku buddy-movie, no i filmem zrealizowanym bardzo-bardzo w klimacie późnych lat 70. Ale przy tym wszystkim jednak trzeba powiedzieć głośno, że nawet połowa potencjału nie została tu wykorzystana.

X-Men: Apocalypse (2016) Poszedłbym 

Naprawdę ciężko mi pisać cokolwiek odkrywczego przy filmach superbohaterskich, bo zwyczajnie nie da się tego zrobić. Są superbohaterowie, jest ich dużo, grają ich znane twarze, a miliony dolarów zapewniają widowisko na najwyższym kinowym poziomie. I tak za każdym razem, film po filmie, uniwersum po uniwersum. Próby udawania, że czeka nas coś nowego spełzają na niczym. Bo to ciągle jest to samo. Zapewnić rozrywkę i zapewnić sobie drogę do kontynuacji. Najlepiej kilka dróg, póki widzowie łykają wszystko jak leci.

To nie krytyka, to opis stanu faktycznego i nie ma się co obruszać, póki widzowie mają podczas seansu fun. A zwykle mają. Ja lubię Iksmenów i choć do końca już się pogubiłem kto, kiedy i jak, to chętnie Apocalypse zobaczę z ciekawością tego, czy udało się stworzyć w końcu jakiegoś ciekawego czarnego charaktera. Choć skoro chce zniszczyć Ziemię (ziew) to chyba nie ma co liczyć na cuda.

Zakładnik z Wall Street [Money Monster] (2016) Nie poszedłbym 

Nie sądzę, aby była jakaś okropnie wielka potrzeba oglądania Zakładnika z Wall Street w kinie. Wygląda na solidny film z dobrymi aktorami, na który bez problemu można poczekać z seansem do bardziej domowych warunków. Nic nie wskazuje na wielkie kino, ale na po prostu niezły film – już tak. I jak sądzę, takim niezłym filmem Zakładnik z Wall Street będzie.

Pisałem przy Prevuesach, ale powtórzę raz jeszcze – Zakładnik z Wall Street wydaje się kopią Miejskiego obłędu [Mad City] z Travoltą porywającym Dustina Hoffmana. Ten sam społeczny background, to samo zawiązanie fabuły. Co z tego? W sumie to nie wiem :).

Nienasyceni [A Bigger Splash] (2015) Nie poszedłbym 

Mój Nieposzedłbym bardziej wynika z samego faktu, że trailer Nienasyconych po prostu zapowiada film, który mi nie podejdzie. Nie film zły czy coś w tę mańkę, ale taki, który do oglądania wybrałbym w ostateczności, pozbawiony innych filmów, które chcę obejrzeć. I pewnie skończyłoby się to jakimś 6 czy 7, bo cóż nowego w temacie miłości i namiętności można wymyślić. Dramat na cztery osoby rozegrany z włoskim wyczuciem kina i we włoskich krajobrazach. Dobrze, że trafiający do kin latem, bo zimą tylko by się człowiek wkurzył i nawet nie patrzył, o czym jest sam film. Moim zdaniem będzie OK i tyle. Murowana propozycja na TVP Kulturę.

Ślepowidzenie [Blind] (2014) Poszedłbym 

Niedawno na ekranach naszych kin gościliśmy Głośniej od bomb (nie mylić z tym z Dżefrejem miłośnikiem basketu), nie dziwi więc fakt, że dystrybutorzy postanowili iść za ciosem i podrzucić… poprzedni film Eskila Vogta. Nie będę się tu silił na udawanie, że znam koleżkę, ale wychodzi na to, że skoro grywają u niego już Gabriel Byrne, Isabelle Huppert czy Jesse Eisenberg, to chyba trzeba go poznać, zanim trzepnie coś oskarowego.

EDIT: W sumie na upartego mógłbym napisać, że „no przecież wiem, gdzie tam masz, że to reżyser Głosniej od bomb?”, ale niech będzie, że nie wiedziałem (bo nie wiedziałem :) znaczy źle sprawdziłem) i, cytując za magusem: Panie kolego Quentinie, głośniej od bomb to film Joachima Triera, Vogt napisał scenariusz (panowie ze sobą współpracują). KONIEC EDITA

Ślepowidzenie, mimo tytułu, który mi się nie podoba, wygląda na lepszego od Głośniej od bomb kandydata do rozpoczęcia przygody z Vogtem. A że ze zwiastuna fabuła do końca nie wynika, to:

Wskutek niespodziewanej utraty wzroku Ingrid wraca do domu, gdzie mierzy się ze swoimi demonami. (Opis dystr.)

No, ten opis na pewno Wam pomógł :).

Dziewczyna, która została królem [The Girl King] (2015) Poszedłbym 

Swego czasu nazwisko Mika Kaurismäki było u nas w kręgach snobowych równie popularne jak Jim Jarmush czy Kim Ki-Duk. Potem słuch o nim zaginął. A przynajmniej w moich uszach. Teraz powraca (dla mnie) filmem, po którym raczej nie powiedziałbym, że jest jego autorstwa. Dlatego zdziwiłem się widząc znajome nazwisko w napisach. Ale zdziwienie przeszło w zaciekawienie, a zwiastun ostatecznie mnie kupił.

Domyślam się, że drugi Kochanek Królowej toto nie będzie, opinie straszą nudą, ale to nie zmienia faktu, że zwiastun mnie zainteresował. Ten Poszedłbym to tak ponad miarę, bo wiadomo, że do kina na to nie pójdę, ale jakoś nie potrafiłem przewidzieć niżej, by nie gryzło się to z moim sumieniem.

Walser (2015) Nie poszedłbym 

Polskie sci-fi.

2 odpowiedzi

  1. Panie kolego Quentinie, głośniej od bomb to film Joachima Triera, Vogt napisał scenariusz (panowie ze sobą współpracują). Żeby nie było że wpadłem tylko poprawiać, blind niezależnie od wszystkiego warto obejrzeć, żeby zrozumieć choć w małym stopniu sposób postrzegania świata osoby niewidomej. Jeśli chodzi o Nice Guys to w zasadzie niewiele mi trzeba, jak będzie klimat zbliżony do tego w Inherent Vice to jestem kupiony.

  2. Quentin

    Nawet gdybyś wpadł tylko po to, żeby poprawić to i tak byłbym wdzięczny :). Nie wiem, jak z tym Inherent Vice, bo odpadłem po pięciu minutach :). Ale będę próbował raz jeszcze, bo wiele czynników złożyło się na to odpadnięcie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl