Brudny Henryk, totalnie niezależny serial internetowy o milicjancie z lat 80-ych.
Brudny Henryk, premiera wiosna 1989.

Brudny Henryk, czyli o serialu made in PRL

Zawsze chciałem napisać jakiś film. Nie wyreżyserować, bo uważam, że nie potrafiłbym wyreżyserować filmu (za to byłbym świetnym asystentem jak sądzę, pod warunkiem, że główny reżyser by się nie wkurzał, że cały czas coś się przypieprzam w jego koncepcję), ale napisać. Jak na razie nic z tego nie wyszło. Było parę podchodów, które nie wyszły poza „a może byśmy zrobili film!”, a tak poza tym to lata lecą, a kartka z moim scenariuszem filmowym leży pusta. Wina bez dwóch zdań leży po mojej stronie i chyba nawet wiem, w czym dokładnie rzecz. Boję się.

Quentin się boi

Póki jestem przekonany, że na pewno dałbym radę, póki znajomi mędzą mi za uchem „ech, Q, ty to powinieneś napisać jakiś film”, póty jest nadzieja na to, że kiedyś to zrobię. Jestem pewny, że to tylko i wyłącznie kwestia zabrania się do roboty i… na tym się kończy. Bo co by było, gdybym zaczął pisać i nagle okazało się, że nie potrafię? Wychodziłby jakiś banał, bzdura, albo co gorsza nie wiadomo co, a z pewnością gówno? Wtedy byłoby jasne, że nigdy nie napiszę żadnego filmu, a bez tej próby cały czas jest nadzieja, że kiedyś się w końcu zabiorę do roboty i potem to już tylko chwała, sukcesy i festiwale. O ile oczywiście nie spieprzy mi tego scenariusza producent, co bardzo możliwe. Tak, mam siebie dokładnie zanalizowanego – wiem, że się boję i wiem, czego się boję. Nie wiem tylko, jak zrobić, żeby przestać się bać.

Piszę o tym nie bez przyczyny. Od dłuższego czasu obserwuję u siebie zmniejszoną radykalizację poglądów ;). Kiedyś, gdy coś mi się nie podobało, to mi się nie podobało po całości. Autor idiota, po co w ogóle marnuje ludziom czas, powinien się zając szydełkowaniem et cerata. Niczego innego nie przyjmowałem do wiadomości. A teraz coraz częściej obija mi się po łbie myśl, że autor chociaż spróbował. Może i nie wyszło, ale przynajmniej nie bał się spróbować i sprawdzić, czy się do tego nadaje. Nie to co ty, wystrachany przed spróbowaniem swoich sił ze scenariuszem Q. I głupio mi wtedy krytykować aż tak bardzo i przez chwilę rozumiem te bzdurne przecież reakcje wielu: „a ty potrafiłbyś lepiej? to pokaż”, bo dokładnie tak jest w moim przypadku. Oczywista sprawa, że nie każdy krytyk (piszę ogólnie, nie o sobie – ja nie jestem krytykiem tylko stukam o filmach) musi być z marszu dobrym filmowcem (krytyk i eunuch z jednej są parafii – obaj wiedzą jak, ale żaden nie potrafi) i taka reakcja nie ma sensu, ale może jednak trochę ma. Przynajmniej w moim przypadku Q żyjącego z przekonaniem, że gdyby tylko chciał, to napisałby drugiego Ojca chrzestnego. Żartuję, bardziej Martwicę mózgu jeśli już.

Brudny Henryk pisze maila (list właściwie Pocztą Polską, Internet jeszcze nie był powszechny)

Piszę o tym nie bez przyczyny :). Napisał dzisiaj do mnie na maila autor Brudnego Henryka, totalnie niezależnego serialu internetowego o… nie, wcale nie o lipcowym pasażerze komunikacji miejskiej, a o milicjancie z lat 80-ych; z pytaniem o to, czy można by na Q-Blogu wspomnieć o tej produkcji. Nie widziałem problemu i notka, którą właśnie czytacie jest reakcją na tę prośbę. Nie widziałem też jeszcze zwiastuna, który obejrzę za chwilę razem z Wami, bo w tym, co mam do napisania nie jest to istotne. Cholera wie, może Brudnego Henryka nie da się oglądać (jak się da, to na pewno o tym napiszę po obejrzeniu :) ), ale co z tego, jego autorzy przynajmniej spróbowali. Czyli zrobili więcej niż ja.

Zwiastun serialu internetowego Brudny Henryk

Ej, nie jest źle! Obiecałem napisać, jeśli Brudnego Henryka będzie się dało oglądać i piszę – Brudnego Henryka da się oglądać. Tak naprawdę sieknąłem ten przydługi wstęp w strachu o to, że ktoś mi jakąś totalną kichę podesłał i będę musiał się dwoić i troić, żeby wprost o tym nie napisać, bo to zawsze tak trochę głupio. Walnę dwa akapity wyzewnętrznień i z głowy, potem już tylko dodanie zwiastuna i dobry uczynek zaksięgowany. Ale na szczęście jest dużo lepiej. Mnie się podoba.

Ciekaw jestem zatem jak będzie wyglądać całość i już czekam na wiosnę 1989. A póki co więcej o filmie znajdziecie na oficjalnym fanpage’u Brudnego Henryka.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl