Premiery kinowe weekendu 08-10.04.2016
Premiery kinowe weekendu 08-10.04.2016.

Poszedłbym, odc. 118

Kij w oko temu, kto zaplanował na ten weekend aż 11 (słownie: jedenaście) premier!!

Premiery kinowe weekendu 08-10.04.2016

 

Łowca i Królowa Lodu [The Huntsman: Winter’s War] (2016) Poszedłbym 

Sam nie wiem, ale nie mam przeczucia, że Łowcę i Królową Lodu trzeba omijać szerokim łukiem, bo wyszło byle co. Myślę, że wyjdzie takie standardowe 7/10, które na dużym ekranie z pewnością będzie wyglądać lepiej niż na mniejcalowym odbiorniku. No i standardowo – byłoby na pewno lepiej, gdyby zastąpiono PG-13 krwią i cyckami (szczególnie, że jest spory wybór – Charlize Theron, Emily Blunt, Jessica Chastain), a tak to efektowna sztampa (choć boję się trochę tego efektownego, bo niektóre efekty wyglądają takse).

Nie widziałem jeszcze pierwszej części i tym bardziej nie wiem, czemu bezpieczny Poszedłbym, ale jakoś nie potrafię inaczej. Poza tym tu nie ma niewiadomych – jakie wrażenia po trailerze, takie zapewne i po seansie.

Hardcore Henry [Hardcore] (2015) Poszedłbym 

Przyznam szczerze, że zwykle z ostrożnością podchodzę do takich projektów, które wyglądają na, mówiąc krótko, zajebiste. To zdrowe, bo człowiek tak bardzo nie nastawi się na nie wiadomo co i potem nie marudzi. Czasem się tak nie da, a czasem wręcz przeciwnie – i Hardcore Henry to zdecydowanie ten drugi przypadek. Wierzę, że będzie super, ale jak nie będzie to świat się nie zawali.

Czemu mogłoby nie być? No nie wiem, czy 90 minut z punktu widzenia głównego bohatera filmu to nie zbyt męczące i wymagające szczególnego rodzaju skupienia doświadczenie. Wierzę, że nie i że to krwawy spektakl na Dychę. Pierwszą w tym roku.

Pięćdziesiąt twarzy Blacka [Fifty Shades of Black] (2015) Nie poszedłbym 

(Drugie podejście do polskiej premiery) Dobrze, że Kino Świat w tytule polskiego zwiastuna wrzuconego na YT dopisał, że to parodia Pięćdziesięciu twarzy Greya, bo nikt by się nie domyślił! 😛

Sam pomysł na parodię, począwszy od zgrabnego tytułu, uważam za udany. Niestety za całość wziął się Marlon Wayans i już wiadomo, czego się spodziewać. Jazdy po bandzie bez żadnych zahamowań, co w tłumaczeniu na nasze oznacza bardzo obleśny i zły film z niewyszukanym humorem. A szkoda, bo parę grypsów w zwiastunie jest udanych.

Nie spodziewam się niczego dobrego, szczególnie że filmowe parodie dawno przestały być inteligentne (co pomaga), a zaczęły być prostackie. Coś jak polskie kabarety. Kiedyś śmieszyły, ale to było dawno temu.

Major [Mayor] (2013) Poszedłbym 

Major leciał już na polskich festiwalach, leciał w polskojęzycznych telewizjach, jego reżyser zdążył nakręcić kolejny film, który też już leciał w naszych telewizjach… Gdzie sens wpuszczania Majora teraz do kin? Nie wiem. Ale nie zmienia to faktu, że mówimy o bardzo solidnym kinie. Pisałem o nim trzy lata temu. O TUTAJ.

Najłatwiej byłoby napisać, że „Major” to taka rosyjska „Drogówka”, choć oba filmy wiele różni. A łączy temat – czy stróże prawa powinni być ponad nim i wykorzystywać swoją władzę? I duży mróz wiejący z ekranu, tu podsycany zimowymi krajobrazami bliżej nieokreślonego chyba miasta. (quentin.pl ;P)

Gejsza (2015) Nie poszedłbym 

Pomijając zupełnie niepotrzebną i raczej wyglądającą karykaturalnie Agnieszkę Więdłochę z karabinem maszynowym (dobra, sprawdziłem, to chyba nie Agnieszka Więdłocha #whocares) – zwiastun nie jest tak zły, żeby spokojnie można o nim napisać: ale to jest zły zwiastun! Nie ma czegoś takiego jak zły zwiastun w przypadku zwiastuna z gołą Martą Żmudą Trzebiatowską. #fakt

Mimo to potrzeba obdarzeniem ogromnym kredytem zaufania filmu, który pojawia się w sumie znikąd i zrobił go anonimowy reżyser, żeby wybrać się do kina. Szczególnie że wiele wskazuje na to, że film będzie zbyt mroczny, zbyt poważny (przez to niezamierzenie śmieszny) i zbyt skopiowany z Tarantinów i innych Refnów (przez to zbyt nieoryginalny).

Mustang (2015) Poszedłbym 

Tegoroczny francuski kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny wygląda na klasyczną propozycję z gatunku tych mądrzejszych filmów, które mimo to nie są przeznaczone tylko dla ąę filmowych snobów, ale i dla zwykłego widza, który czasem ma dość łomotu i chciałby obejrzeć coś normalnego. Stąd Poszedłbym.

I to właściwie tyle uzasadnienia. A nawet jeśli okaże się, że ta archetypiczna opowieść o starych, którzy nie pamiętają, że kiedyś byli młodzi i młodych, którzy nie chcą być swoimi starymi (w tym wypadku pięć młodych dziewcząt) jest jednak nudna, to zawsze można się pogapić na ww. pięć młodych dziewcząt.

Królowa pustyni [Queen of the Desert] (2015) Nie poszedłbym 

Myślę, że warto byłoby rozważyć nieobsadzanie Nicole Kidman w rolach postaci historycznych, które nie stosowały botoksu. Ot taka tam luźna myśl. A sam film może nęcić nazwiskiem jego reżysera Wernera Herzoga, ale raz, że to mocno spóźniona premiera, bo w cywilizowanych krajach Królowa pustyni pojawiła się już dawno na bardziej domowych nośnikach, a dwa, że wiele wskazuje na to, że jedyne, co ciekawe w tym filmie to pustynne widoczki. Nie ma co liczyć na drugiego Angielskiego pacjenta, no chyba, że mowa o nudzie (choć ja lubię Angielskiego pacjenta)

Gertrude Bell – podróżniczka, pisarka, archeolożka, kartografka i dyplomatka kształtuje politykę Imperium Brytyjskiego na Bliskim Wschodzie u schyłku XIX wieku. (Opis dystr.)

Bulwar [Boulevard] (2014) Nie poszedłbym 

Jeden z przynajmniej siedmiu „ostatnich filmów Robina Williamsa”, a zarazem kolejny przedstawiciel popularnego ostatnio na naszych ekranach kina LGBT. Nie wygląda to ani źle, ani dobrze, wygląda na mocno przeciętną Szóstkę. Tak czy siak do obejrzenia co najwyżej w domu.

Bóg nie umarł 2 [God’s Not Dead 2] (2016) Nie poszedłbym 

A skoro było kino LGBT, to czas na drugi z trzech niszowych gatunków (obok gównianego europejskiego kina dla młodzieży), jakie zadziwiająco często goszczą ostatnio w polskich kinach – kino prochrześcijańskie. Zamieniamy Kevina Sorbo na Melissę Joan Hart i jedziemy. Na naszej drodze stoi schematyczne kino i trochę zbyt łopatologiczne, by brać je na poważnie. Kto wierzy ten dalej będzie wierzył, kto nie ten nie uwierzy. Zbyt grubymi nićmi szyta jest ta, z niechęcią używam tego słowa, bo myślę, że twórcy filmu chcieli dobrze – propaganda.

Cień [Maryland] (2015) Nie poszedłbym 

Nie lubię takich zwiastunów jak ten poniżej i tylko z tego powodu wlepiam Nieposzedłbyma. Skoro to taki thriller na miarę Hitchcocka to dajcież mu normalny zwiastun, który coś opowiada, a nie impresję bez słów pełną scen, które wrzeszczą: przeartystyczne to wszystko jak na thriller. I to wycieranie sobie gęby Drive’em przy byle okazji.

Przeszkolony do zabijania z zimną krwią, były żołnierz, niespodziewanie dla samego siebie zakochuje się w żonie milionera (Diane Kruger), którą ma chronić. (Opis dystr.)

Bracia (2015) Nie poszedłbym 

Sorry, nie chodzę do kina na 70-minutowe filmy. Obejrzę go sobie na TVP Kultura. Poza tym co to za dokument, gdy wyraźnie widać i prawie słychać zza kadru głos reżysera: ty koś trawę tyłem do kamery, a głęboko na drugim planie ty stój z piwem i je popijaj jak robot. Bo to musi artystycznie przecież wyglądać, nie może być zwyczajnie opowiedzianą historią!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.