smutny pies

Można mi współczuć

 

Damn. Miałem bilety na jutrzejszy seans „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy” na 00:01 w Złotych w zacnym miejscu. Jedno wyjście po zakupy w sobotę, zapalenie oskrzeli i tyle ze Star Warsów. Co za tym idzie recenzja na święty nigdy.

Piszę o tym z dwóch powodów. 1. Nie lubię dziur w kalendarzu. 2. Mam nadzieję, że będziecie mi współczuć.

A na koniec melodyjka z Jimmy’ego Fallona, którą dzisiaj słyszeliście już pewnie sto razy.

5 odpowiedzi

  1. [*] Niech moc będzie z Tobą!

  2. Oj, jaka szkoda…
    PS. To co z biletami?, oby nie przepadły ;D

  3. Quentin

    Ktoś już się biletami zaopiekował :)

  4. Ja na Twoim miejscu przypomniałbym sobie poprzednie części i nawet nową trylogie, która nie jest aż taka zła (poza Jar Jar i Atakiem klonów a epizod 3 podobał mi się tak samo jak Nowa nadzieja co mnie zaskoczyło totalnie w czasie maratonu jaki serwuje sobie od kilku dni).

  5. Quentin

    Mam to w planach, tylko „zebrać się nie mogę” :/

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.