Kinowe premiery weekendu 13-15.11.2015 - Listy do M. 2, Steve Jobs, GIT, Dheepan
Kinowe premiery weekendu 13-15.11.2015 - Listy do M. 2, Steve Jobs, GIT, Dheepan

Poszedłbym, odc. 97

I jeszcze jeden ciekawy filmowy weekend, głównie dlatego, że powinien zadowolić szeroki wachlarz gustów, a nie tylko fanów Jamesa Bonda.

Kinowe premiery weekendu 13-15.11.2015

 

Listy do M. 2 (2015) Poszedłbym 

Pierwotnie miałem zaświecić Poszedłbyma na zielono, ale po obejrzeniu zwiastunów trochę stonowałem swoją opinię. Dlaczego w ogóle na zielono? Ano dlatego, że jedynka była całkiem udana. Pomimo opatrzonych twarzy, kiepskich aktorów w tej czy tamtej roli i całego tego tvn-owskiego sznytu z gatunku: to nie Polacy, to jacyś ludzie mówiący po polsku. I bycia kalką Love Actually, co z góry skazane jest na porażkę. Ale okazała się sympatycznym, świątecznym filmem rżnących garściami z amerykańskich komedii romantycznych, ale udanie.

To czemu dwójka miałaby się nie udać? Takie pytanie zadałem sobie decydując na zieleń Poszedłbyma. Może tylko z powodu zmiany reżysera, choć uważam, że i tak w takich produkcjach reżyser ma najmniej do gadania. Ale, jak mówię, obejrzałem zwiastuny i wydaje się, że film idzie nie w tę stronę co trzeba. Miłość to, miłość tamto, miłość sramto, a miejsca na święta Bożego Narodzenia i na komedię już nie ma. A wolałbym na odwrót.

A TUTAJ recenzja Aśka, jeśli może komuś umknęła.

Steve Jobs (2015) Poszedłbym 

Ze statystycznego punktu widzenia wynika, że któryś film o Steve’ie Jobsie w końcu musi się udać. Każdy nie może być do kitu, bo tak to nie działa. Zarazem więc sporo wskazuje na to, że film duetu Boyle/Sorkin może być właśnie tym udanym (nazwiska zobowiązują), ale i na to, że cudów nie ma się co spodziewać. Głównie dlatego, że nazwisko Jobs przez ostatnie lata było odmieniane przez wszystkie przypadki, a także powstały już o Jobsie filmy fabularne i dokumentalne, a co za tym idzie co za dużo to niezdrowo. Zwyczajnie, braknie filmowi Boyle’a tej świeżości historii, która jest potrzebna. I myślę, że o filmie Steve Jobs będziemy kiedyś mówić per „ten udany film o Jobsie”, ale nic ponadto.

W końcu to również statystyka podpowiada, że Sorkin drugi raz za film o komputerach aż takiego oscarowego żniwa nie zbierze ;).

Imigranci [Dheepan] (2015) Poszedłbym 

Nagrodzony Złotą Palmą na festiwalu w Cannes film Jacquesa Audiarda to bezapelacyjnie najciekawsze propozycja weekendu. Przynajmniej spośród tych z gatunku: kino niemainstreamowe. Rzut oka na zwiastun przynosi skojarzenia z Metro Manila, który również kino społeczne zgrabnie łączył z thrillerem – a to bardzo dobre skojarzenie. Do tego dochodzi miły dla ucha język tamilski (no przynajmniej dla mnie; choć przysiągłbym, że na początku słyszę hindi, hmm) i aktualna tematyka, która, to wie, może i wkrótce dotyczyć też Polski.

A co przemawia przeciwko Dheepan? Nic.

Moja matka [Mia madre] (2015) Nie poszedłbym 

Sorki panie Ninno Moretti, ale dałem kiedyś panu szansę z tym filmem o wydyganym papieżu i do dzisiaj zasypiam, gdy o nim pomyślę. Taki fajny pomysł, a tak spieprzony i tak przeintelektualizowany, że strach. Nigdy więcej, choćby w radio wychwalali! (Słuchałem kiedyś w radio audycji o Habemus Papam właśnie i Jezu, cóż to był za natchniony bełkot wyrażony co najmniej sześciosylabowymi słowami. Doszukiwanie się w marnym filmie czegoś, czego obecność jest jedynie pobożnym życzeniem).

No dobra, ale o nowym filmie Morettiego miało być :). Tak to już jest – siejesz wiatr, zbierasz burzę, panie reżyserze.

Reżyserka boryka się z problemami rodzinnymi i chorobą matki. (Opis dystr.)

W objęciach węża [El Abrazo de la Serpiente] (2015) Nie poszedłbym 

Sytuacja trochę podobna do Mojej matki. Kiedyś poszedłem do kina na kolumbijskiego kandydata do Oscara (La Playa D.C.) i mnie trzeba było cucić po seansie. Tutaj już po trailerze widać, że to film nie dla mnie.

Ale jest też dobra wiadomość. Zwiastun W objęciach węża to nie żadna niewiadoma. Jest jasne, że jeśli zobaczy go amator takiego kina, to będzie wiedział, że warto iść do kina.

Git (2015) Nie poszedłbym 

Zapowiada się aktorski pojedynek na miarę tego pomiędzy Affleckiem i Timberlake’iem w Runner Runner Zasada jest z grubsza taka, że jeśli jakiś film trwa 72 minuty to nie może być dobry. A już na pewno nie jest do kina. „Widywałem dłuższe odcinki seriali”, że zacytuję samego siebie z poprzedniego Poszedłbyma.

Nie liczyłbym na powtórkę z Symetrii, bo to nie ta liga. Drugi zwiastun, który wrzucałem tu do Prevuesów był już trochę lepszy niż poniższy, ale i tak całość wygląda źle w każdym aspekcie sztuki filmowej. A uratować ją może jedynie naturalistyczny obraz życia za kratkami, choć wydaje mi się, że reżyser za bardzo myślał, że jest artystą i metafory i alegorie jedzą mu z ręki.

Powrót do Itaki [Retour a Ithaque] (2014) Nie poszedłbym 

No trzeba przyznać, że sympatycznie to wygląda. Nie sympatycznie do kina, ale sympatycznie do rzucenia okiem kiedyś tam. Fajne miejsce akcji, spotkanie po latach, czyli motyw, który bardzo lubię, no i gadki, które zdecydują o końcowej ocenie filmu, bo nie zanosi się, żeby kubańscy intelektualiści zeszli z tego dachu.

Sawa. Mały wielki bohater [Savva. Serdtse voina] (2015) Nie poszedłbym 

I wszyscy razem: Nie lubię animków!

„Scenarzysta kontynuacji Króla Lwa przedstawia” – geniusze marketingu :). Jakoś strasznie źle to nie wygląda, ale nic mnie tak nie irytuje w filmach animowanych o ludziach jak gadające zwierzaki.

To były Kinowe premiery weekendu 13-15.11.2015 ;).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.