Kinowe premiery weekendu 30.10-01.11.2015, Strategia mistrza, Pentameron, Paranormal Activity Inny wymiar
Kinowe premiery weekendu 30.10-01.11.2015

Poszedłbym, odc. 95 – Strategia mistrza i inne

Znowu ciekawy weekend kinowy się trafił – widziałem 33,3333% spośród wchodzących do kin filmów, a gdybym się dobrze zakręcił to pewnie widziałbym już 66,6666%. Wot i cała jego ciekawość :P. Strategia mistrza z pewnością godna uwagi, a oprócz tego raczej bida.

Paranormal Activity: inny wymiar [Paranormal Activity: The Ghost Dimension] (2015) Poszedłbym 

Nie widziałem jeszcze ani jednej części Paranormal Activity i myślę, że to działa na moją korzyść, jeśli chodzi o piątą część serii, która właśnie z okazji Halloween zawitała w kinach. Normalnie machnąłbym na nią ręką, ale przypadkiem jakiś czas temu zobaczyłem zwiastun i uważam, że zachęca do seansu. Szczególnie pierwsza połowa, gdzie widać ten mój ulubiony Pomysł. No że jest Pomysł, a nie jakiś konkretny pomysł. Chyba jeszcze nie widziałem, żeby postaci z nagrania VHS gadały w real time’ie z oglądającymi je widzami. Albo już stary jestem i nie pamiętam.

Potem zapewne będzie tak jak w każdym poprzednim filmie serii, ale że nie widziałem żadnego to nie będę mógł powiedzieć, że znowu to samo. I może warto spróbować? Choć skłaniałbym się raczej ku warunkom domowym.

Strategia mistrza [The Program] (2015) Poszedłbym 

Jeśli ktoś nie widział ostatnich dokumentów o Lance’ie Armstrongu to jak najbardziej śmiało może iść do kina na najnowszy film Stephena Frearsa. Kto widział jeden albo i dwa, też może wyskoczyć, bo Strategia mistrza jest bardzo w porządku i gryzie temat z nieco innej strony niż ww. dokumenty.

A więcej poczytać sobie możecie w mojej RECENZJI.

Pentameron [Il racconto dei racconti] (2015) Nie poszedłbym 

Ale pamiętacie, że to cykl, w którym piszę na co JA poszedłbym/nie poszedłbym do kina, a nie Wy? To ważne, żebyście o tym wiedzieli analizując powyższego nieposzedłbyma.

Najnowszy film osławionego Gomorrą (muszę w końcu obejrzeć; hmm, w sumie to od razu bym włączył, gdybym nie miał paru rzeczy do napisania, a tak to pewno zaraz zapomnę) Matteo Garronego wygląda bardzo ładnie i z pewnością jest dziełem wyróżniającym się na tle wszechobecnej kinowej szarości. Ale ja znam siebie i wiem, że męczę się na takich surrealistycznych historiach i nie jestem ich targetem. Dlatego spokojnie przechodzę nad Pentameronem do porządku dziennego i bez żalu skazuję go na „a obejrzę kiedyś tam”.

Cień latarni morskiej [Lärjungen] (2013) Nie poszedłbym 

Prosty jestem, ale co poradzę, że ani nie kręci mnie surrealistyczny i wizualnie piękny Pentameron, ani jego przeciwieństwo – ascetyczny i chłodno realny fiński kandydat do Oscara. I o ile pierwszy z powodu tych wizualiów jeszcze rozumiem, że może robić różnicę na dużym ekranie, to drugi wydaje się być pozycją spokojnie do odhaczenia w telewizji, gdyby jakimś cudem powalczył o tego Oscara. Choć myślę, że przepadnie po cichu.

Lato 1939 roku. Na odciętej od świata, skalistej wysepce na Bałtyku tamtejszy latarnik, pan Hasselbond, jest alfą i omegą dla zdesperowanej żony, pełnej niewinności młodej córki oraz nastoletniego syna, Gustafa, który kocha ojca, ale jednocześnie się go boi. Pewnego dnia do tego zapomnianego przez Boga miejsca przybywa trzynastoletni Karl. (Opis dystr.)

Dark Was the Night (2014) Nie poszedłbym 

Zobaczył dystrybutor w kalendarzu, że Halloween i rozejrzał się za filmami, które mógłby jeszcze sprowadzić do kraju i wykorzystać jedyną w roku okazję do ich emisji i zarobienia. Tak musiała wyglądać geneza pojawienia się Dark Was the Night w polskich kinach.

No i kupił stratę czasu z potworem, na którego twórcy nie mieli pieniędzy. Szczegóły w mojej RECENZJI.

Agnieszka (2014) Nie poszedłbym 

Jeśli po obejrzeniu zwiastuna filmu łapiesz depresję, to po obejrzeniu całego filmu z pewnością nie będzie lepiej. Kroi się kameralne polskie kino gotowe prosto do TVP Kultury, a nie do kina.

Drugi po Obcym niebie głos w sprawie emigracji zarobkowej, ale wygląda na to, że mniej ciekawy niż film z Topą i Grochowską. I niepotrzebnie za bardzo artystyczny.

4 odpowiedzi

  1. Pentameron jest świetny i wcale nie jest jakiś mocno „surrealistyczny”. To europejska baśń, kapitalna wizualnie, z odrobiną gore i cycków. ;P OK, tych ostatnich mogłoby być ciut więcej, ale i tak jest nieźle.

  2. Quentin

    No to git, obejrzę zatem szybciej niż później :)

  3. A co do kolejnego Paranormal Activity (bodaj na dwójce skończyłem swoją „przygodę” z tym), to czy podobny motyw (ten który tak Ci się podoba) w czymś się ostatnimi czasu nie pojawił (choć nie tak wyeksponowany)? Nie chodzi mi o to, by było to na kasetach, ale o to, że medium słyszało głosy, które później okazały się pochodzić z przyszłości… Nie wiem, ale gdzieś to już widziałem.

    To tak na marginesie, żebyś się za bardzo nie ekscytował, że taki super oryginalny pomysł i w ogóle. 😉

  4. Quentin

    Obawiam się, ze ja się nigdy za bardzo nie ekscytuje filmami, pomysłami et cerata. Mogę się ekscytować trochę mniej lub trochę bardziej, ale pierdolca nigdy nie dostaję ;). Szczególnie w sytuacji, gdy cały czas uważam, że wszystko już było. To i pewno taki pomysł tez był, tylko na szybko do głowy mi nie przychodzi gdzie by mógł być.

    Na wolno zresztą też nie. I to wystarczy – pomysł, który wydaje się oryginalny i który zachęci dzięki samemu tylko istnieniu do seansu. Choć tu akurat mam świadomość, że i tak reszta filmu będzie jak każdy inny found-footage.

    Tytuł dawaj, a nie „wydaje mi się”, „gdzieś było ostatnio”. Poza tym i tak medium się nie liczy, nikt nie poważa medium. A tutaj bez żadnych szarlatanów, gadają ze starym nagraniem w real time’ie i to jest fajne nadal :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl