Homeland 5x01 Claire Danes w roli Carrie Mathison rozmawia z brodatym mężczyzną
- Quentin coś narzeka. Dałoby się coś z tym zrobić?

Homeland 5×01, czyli Człowiek wyjdzie ze wsi, ale wieś z człowieka nigdy

Stało się. Najbardziej wkurwiająca agentka CIA powróciła. Opowiem Wam teraz w dwóch słowach jak przysnąłem na Homeland 5×01.

Ach ten Homeland

Dziwny to serial. Pamiętam, sto lat temu sam pisałem po premierze pilota, że oto ruszył najlepszy serial tamtego roku i nie było w tym przesady. Homeland miał w ten czy inny sposób zastąpić dziurę po 24, które dokonało swojego żywota, ale były to bardziej pobożne życzenia niż stan faktyczny. Bo w rzeczy samej był to serial zupełnie inny niż 24 i wcale drugim 24 nie zamierzał być. Co wyszło zamiast tego? Dziwna produkcja telewizyjna, która potrafiła wspiąć się na wyżyny sztuki serialowej, by za chwilę przymulać tak, że z oglądaniem żegnałem się już kilka razy w przeciągu wszystkich czterech sezonów. Ale trzeba uczciwie przyznać, że zawsze wracałem, by skończyć to, gdzie się zatrzymałem. Uodporniony na nudę, na jaką w Homeland trzeba się przygotować, by dobrnąć do tych naprawdę fajnych fragmentów, gdy strzelają w łeb głównym bohaterom, a ty masz łotefaka.

Homeland 5x01 Peter Quinn buduje bombę, a zakneblowany facet patrzy

– Ja wiem, że to tylko blog, ale mimo wszystko… – Homeland 5×01

Ale na piąty sezon nie czekałem. Z zaskoczeniem przyjąłem fakt, że już wylądował w telewizji, choć mamy październik i nie powinno to być dziwne. Mimo to obejrzałem go, choć wiele innych seriali jeszcze czeka na moją łaskawość. I to chyba mówi wiele o samym Homeland – nudzę się, a oglądam.

Co słychać u Carrie Mathison w Homeland 5×01

Sądząc po nieco starszym wieku wyjątkowo rudego dziecka Carrie, akcja Homeland 5×01 rozpoczyna się parę lat po wydarzeniach z sezonu czwartego, którego – przyznam szczerze – prawie nic nie pamiętam (co też wiele mówi o Homeland). Carrie z dzieckiem mieszka sobie w Berlinie, gdzie jest szefem ochrony bliżej nieokreślonej fundacji zajmującej się przywracaniem dobra na świecie. Tym razem na celowniku owej fundacji jest Syria i reperkusje związane z toczącą się tam wojną domową. Szef Carrie orzeka, że muszą wybrać się do obozu dla uchodźców umieszczonego na granicy libijsko-syryjskiej i dobrze by było, gdyby Carrie dowiedziała się u kolegów ze starej pracy, czy jest tam bezpiecznie.

Tymczasem koledzy ze starej pracy mają poważny problem związany z zabezpieczeniem sieci komputerowej. Przypadkiem włamuje się do niej brodaty haker i ściąga furę plików demaskujących rolę Niemiec w podsłuchiwaniu obywateli na zlecenie amerykańskich mocodawców (czy tam na odwrót, już mi się oko zamykało). Sprawa kłopotliwa na tyle, że do Berlina przybywa Saul Berenson, a zaraz potem niepokorny Peter Quinn, który dopiero co wrócił z dwuletniego pobytu w Syrii i ma na jej temat dość radykalną opinię. Nie trzeba być agentem CIA, żeby domyślić się, że te wątki wkrótce jakoś się ze sobą połączą.

Homeland 5×01, czyli pigułka nasenna

Twórcy Homeland muszą mieć naprawdę mocne przeświadczenie o silnej pozycji swojego serialu na amerykańskim rynku telewizyjnym, bo próżno w Homeland 5×01 znaleźć choćby mały ślad świadczący o tym, że chcą się tanio przypodobać widzowi. Mogliby przecież władować ze dwa ataki samobójcze, śmierć prezydenta USA czy Carrie w kolejnym napadzie seksualnej chcicy. Obowiązkowo w staniku. Nic z tych rzeczy. Chyba póki co nic im nie można zrobić, bo nawet nie próbują zachęcić do oglądania czymś spektakularnym. Wręcz przeciwnie. Po przenudnym finale czwartego sezonu, sezon piąty rozpoczęli w tym samym żółwim tempie, które pewnie wydaje się tylko nieco żwawsze, bo w końcu trochę na nowe odcinki Homeland trzeba było poczekać. I powiedzmy, że można się było stęsknić. Co za tym idzie pierwsze minuty są obiecujące, ale potem wszystko wraca do homelandowej nudnej formy. Dość powiedzieć, że po czterdziestu minutach odcinka przysnąłem.

Narzekać łatwo, bo nuda jaka jest każdy widzi, ale chyba jednak można też trochę docenić, że autorzy Homeland podążają wytyczoną przez siebie ścieżką i trzymają się jej bez uciekania się do ww. tanich tricków. Nowych fanów to serialowi nie zdobędzie (kto normalny zaczyna oglądać sezon od jego piątego sezonu), ale kto wytrwał do tego momentu – a jest tych wytrwałych widzów naprawdę sporo, w końcu serial dalej jest w telewizji – pewnie łaskawie zrozumie, że to tylko preludium do tego, żeby w kolejnych odcinkach działo się wiele więcej. Nudne preludium, a i owszem. Brakło w Homeland 5×01 jakiegoś wyraźniejszego motywu, który miałby być motywem przewodnim sezonu. Dostaliśmy tylko trochę okruszków i jeśli wystarczy cierpliwości, to być może się opłaci. A być może nie.

Homeland 5x01 Damian Lewis i reżyser serialu Lesli Linka Glatter

– Mówię ci, synu, to nie jest twoje dziecko! Jest rude, a ty jesteś przystojnym brunetem! – nie Homeland 5×01

No i na koniec trzeba jeszcze pochwalić twórców za to, że znowu idealnie wpasowali się w aktualnie panujące na świecie nastroje skupiając się na syryjskich uchodźcach, państwie islamskim i nielegalnych podsłuchach. Przewinęła się nawet sprawa tajnych więzień CIA w Polsce. Nie pierwszy to już raz, gdy bezbłędnie analizują to, co dzieje się dookoła.

Poczytaj też o innych serialach:

  • Quantico, 1×01
  • Narcos, sezon 1
  • Detektyw, sezon 2
  • ZOO, 1×01

Bohaterką Quantico jest Alex Parrish (rdzennie indyjskie nazwisko) – w tej roli Priyanka Chopra. Alex przystępuje do szkolenia, które w ośrodku w tytułowym Quantico urządza FBI. Razem z innymi kandydatami marzy o zostaniu agentem (agentką, sorry feministki) FBI i walce z niesprawiedliwością. Problem w tym, że gdy ją poznajemy mija dziewięć miesięcy od rozpoczęcia szkolenia. Alex leży na okazałych zgliszczach nowojorskiego budynku, który stał się celem „największego ataku terrorystycznego na amerykańskiej ziemi od czasu 11 września”.

W Quantico bardzo dużo się dzieje. I to zarazem wada i zaleta. Zaleta, bo daje naprawdę dużo możliwości; wada, bo ma się wrażenie totalnego chaosu. PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Narcos ma zaszczyt być pierwszym serialem wyemitowanym w całości, który obejrzałem bez przerw. No trochę przerw było, bo życie ma w dupie, że oglądasz serial, ale poza siłą wyższą, gdy tylko była okazja do zobaczenia kolejnego odcinka – to go oglądałem. Tak, to nowość, jeśli chodzi o seriale opisywane ostatnimi czasy na Q-Blogu. W końcu piszę coś o całości, a nie tylko o pilocie.

Z punktu widzenia dobrej historii zło zawsze będzie o wiele bardziej atrakcyjne od dobra i tak też jest w przypadku Narcos, którego głównym bohaterem jest słynny kolumbijski narkotykowy baron Pablo Escobar (świetny Wagner Moura). Escobara poznajemy, gdy razem z kuzynem zajmuje się przemytem elektroniki. Pewnego dnia do Escobara trafia zbiegły z Chile fachowiec od produkcji narkotyków. PRZECZYTAJ WIĘCEJ

(…) Mnie osobiście nie podeszła tematyka s2. To bostońskie kino policyjne o sprzedajnych gliniarzach, problemach w ratuszu i korupcji. Rzadko kiedy podobają mi się tego typu historie i tutaj podobnie. Co mnie obchodzi korupcja w jakimś wyimaginowanym mieście (bo ono wymyślone było, nie?) i „odkrycie”, że bogaci mogą wszystko? No cóż, niewiele.

Czy Detektyw sezon 2 zrobił coś, żeby być lepszym od sezonu pierwszego? A odpowiedź brzmi: Nie. Trudno powiedzieć dlaczego, być może z tego powodu, że i tak było wiadomo, że każdy go obejrzy. A jak mu się nie spodoba, to i tak będzie oglądał dalej z myślą, że sezon na pewno się rozkręci. To po co się wysilać? PRZECZYTAJ WIĘCEJ

„Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz” mówi znane przysłowie. W przypadku nowego serialu stacji CBS bardziej pasowałoby powiedzenie mojej babci: „Jak się nie ma miedzi, to się na dupie siedzi”. #wPunkt

Film czy serial to taka bestia, która oprócz jakiejś fajnej fabuły, przemyślanego scenariusza czy rzucającego na kolana aktorstwa musi też przy okazji wyglądać. Na film/serial musi się fajnie patrzeć, bo gdyby chodziło tylko o np. muzykę to wystarczyłoby kupić płytę z soundtrackiem. A tylko o fabułę to wystarczyłaby książka. PRZECZYTAJ WIĘCEJ

10 odpowiedzi

  1. >produkcja telewizyjna, która potrafiła wspiąć się na wyżyny sztuki serialowej, by za chwilę przymulać tak

    To motto musi gdzieś być wykute w pomieszczeniu zarządu Showtime. Są specjalistami w serialach, które świetnie się zaczynają, a później stają się własnymi parodiami: Dexter, Weeds, Californication…

  2. Rozumiem Twój ból, ja tak miałem z Walking Dead, że nudziłem sie jak mops i w końcu podjąłem decyzje i przestałem oglądać i nie żałuję (nawet pozytywne opinie innych co cenię gust nie przekonują mnie do powrotu, inna sprawa żę przejadły mi się zombie całkowicie). Jeśli brakuje Ci seriali w klimatach 24 godzin który nie przynudza to obejrzyj sobie Strike Back, tylko mała uwaga, bo pierwsza seria to serial angielskiej stacji bodaj Sky a od 2 serii serial wykupił Cinemax przez co różnie numerowane są sezony. Pierwsza seria którą lubię bo ogólnie lubię Armitage/Thorina Dębową Tarcze, ale to w sumie inny serial jak kolejne sezony, w których widać że sypneli gotówką i oczywiście to typowy cinemaxowy serial czyli przemoc, seks, przemoc, seks, a sceny akcji niektóre to kapitalna robota, widać rozmach. Choć fani dzielą się na tych co wolą brytyjską wersję i na tych co wolą angielską, a ja akurat lubię całość. 1 sezon ma tylko 6 odcinków a od 2 serii do 5 po 10 odcinków i już więcej nie będzie czyli mała ilość epizodów. Wiadomo że nic nie może sie równać z Bauerem ale jednak to fajna rozrywka, choć miejscami bardzo komiksowa, jeśli oglądałeś np. Banshee to wiesz jakie seriale kręci Cinemax.
    A co do Homeland to ja w sumie rozumię jak ktoś krytykuje finał poprzedniej serii zwłaszcza że do przedostatniego odcinka akcja i napięcie było jak za najlepszych lat w 24 godzinach a nagle w finale oglądaliśmy dramat psychologiczny. Dla mnie 4 sezon to równie dobry co poprzednie a miejscami nawet lepszy sezon od wcześniejszych i uważam że to lepszy sezon 24 godzin jak powrót Bauera po latach, który był dobrym sezonem ale mógłby być lepszy. Bo odcinki gdzie akcja dominuje w 4 serii to ogląda się jak dobre 24.
    Ale ja jestem przyzwyczajony do konwencji serialu takiej jak tutaj czyli pierwsze odcinki to wolne wprowadzenie a później mocne uderzenie i w drugiej połowie sezon się rozkręca. W sumie dominują raczej pozytywne opinie o 4 serii (w przeciwieństwie do finału który chyba tylko mnie i paru osobom się podoba), nawet wielu uważa że lepiej jest jak wcześniej jak serial się zmienił po wiadomych wydarzeniach. Z finału pamiętam ale mogę się mylić że Quinn nie wrócił i chciała go ratować Danes ale F. Murray Abraham dogadał się z Saulem i skończyło się konfliktem między Sauelem a Danes i zostawili Quinna samego. Nie widziałem jeszcze 5×01 ale wiem że akcja toczy się kilka lat później więc pewnie to nie kontynuacja wątków z poprzedniej serii co kolejne nowe otwarcie. A i jeszcze chciałem dodać że jak lubię jak gra Danes w serialu (to trzeba mieć talent by trzymać widza przy serialu 5 lat w którym gra irytującą miejscami bardzo bohaterkę) to za mało razy chwalony jest Patinkin, dla mnie Saul to takie same odkrycie ostatnich lat jak Cranston w Breaking Bad. W jego przypadku tak jak w przypadku Cranstona a są chyba w podobnym wieku bo dziwię się jak kariery nie zrobił do tej pory.

  3. Powiedzcie, czy uważacie, że ta Kari to faktycznie ładna kobieta? Wiem, o gustach się nie dyskutuje, ale to właśnie uroda oprócz mega irytującego charakteru była dla mnie największą przeszkodą w oglądaniu tego serialu. Babka wybitnie nie w moim typie. Matko, i jeszcze robili z niej takiego wampa, na co a tylko obracałem oczami z zażenowaniem.

    Swoją drogą to chyba jedyny poza X-Files serial, który „sympatyzuje” z wyznawcami teorii spiskowych. Oczywiście nie sądzę aby autorzy faktycznie nimi byli, ale fajne jest to, że nie wyśmiewają tych wątków, tylko igrają z widzem poddając interpretację zdarzeń historycznych pod dyskusję. Z tym WTC jako pretekstem do inwazji na rurociągi pojechali po bandzie 😀 Może w piątym sezonie wezmą się za Rotszyldów, którzy jak wiadomo rządzą światem.

  4. Quentin

    @michax
    No ale The Walking Dead jest zajebiste! :) Wiem, wiem ;). Odnośnie podejmowania męskich decyzji to ja chyba powinienem podjąć raczej taką, że: nie zaczynam już oglądania starszych seriali, które do tej pory mnie ominęły. 2010 w kontekście Strike Back to chyba nie jest jeszcze tak źle, ale mimo wszystko jakieś decyzje podjąć trzeba, bo ja – można się nabrać – nie jestem jakoś specjalnie serialowy i trudno mi się w coś wciągnąć. A takie odkrywanie „staroci” częściej jednak frustruje. Wolę pomęczyć się z nowymi rzeczami i wśród nich znaleźć coś do oglądania. A jak nie znajdę, to trudno, znam siebie i podejrzewam, że starszymi rzeczami pustki nie zapełnię.

    Bo ja wiem, dla mnie Patinkin ciągle ma dwie miny tylko dobrodusznego/wkurwionego Papy Smurfa.

    @devingel
    Jak to się zwykło potocznej mówić: Carrie ma specyficzną urodę :). I na tym powinienem w sumie zakończyć, żeby pozostać dżentelmenem :). Ale tak na serio brzydka nie jest, wydaje mi się, że dużo traci na urodzie przez charakter serialowej postaci. Bardziej do twarzy by jej było z miną cuthbertowej dziewczyny z sąsiedztwa, a nie takiego seks-wampira, o którym mam podobne zdanie jak Ty :).

  5. I mam odpowiedź na pytanie którego nie zadałem czy zacząłeś nadrabiać jednak xf co do którego dałem Ci listę odcinków ale wygląda że jednak nie skoro nie ruszasz starych seriali. Tak na marginesie to pojawił się kolejny trailer a nawet kilka i wgląda że jak zawsze namieszał showrunner bo jednak widać że bez znajomości serialu, relacji agentów, to lepiej nie ruszać 10 sezonu a mówił zupełnie co innego przed rozpoczęciem zdjęć.

  6. Quentin

    Noo, głupio mi strasznie, bo super są te przewodniki po tym co oglądać w XF, a co ominąć, ale to by jednak było oglądanie na siłę i pewnie i tak po odcinku/dwóch dałbym spokój.

    Wierzę jednak, że kiedyś przyjdzie taki czas, że telewizja nic nowego już nie będzie w stanie zaoferować i wtedy takie stare klasyczne seriale będą jak znalazł do nadrabiania :). Maile zapisane, nie zginą w każdym razie.

  7. No szkoda. To z Twin Peaks będziesz miał lepiej jeśli będziesz miał zamiar nadrobić bo tylko 2 serie i około 30 odcinków plus film kinowy, a nie 9 lat i około 150 odcinków do nadrobienia (nie wiem ile poleciłem Ci jedynie strzelam). A skoro nie ogądasz klasycznych seriali to domyślam się że omineła Cię też moda na serial Frosta i Lyncha jak i np. na Przystanek Alaska)

  8. Nie czaje o co Ci chodzi z tymi serialami, rozumiem, że oglądać archiwalny mecz to trochę bez sensu, ale serial? Że co, że się przeterminował? Ja tam sobie nadrabiam systematycznie i jeśli chodzi o zaliczone seriale to chyba Cie prześcignąłem, bo mam już ponad 100 na liczniku (jeśli chodzi o filmy to nie mam szans, Ty masz samych recenzji więcej).

  9. Quentin

    @michax
    Twin Peaks też chciałbym spróbować, bo gdy oglądałem (jednym okiem) to mi się nie podobało. Ale to głupi byłem :). I wtedy to w ogóle nie oglądałem seriali (poza Przyjaciółmi, Alfem i Czterema pancernymi), więc wiele mód mnie ominęło. Choć taki Przystanek Alaska mi się nie podobał, a po latach próbowałem powtórzyć i to samo wrażenie. Fajne, ale tylko na krótką metę.

    @devingel
    No w sumie czaję, że nie czaisz, bo masz rację. Teoretycznie ;). Dobry serial to dobry serial i przeterminowanie nie wchodzi w grę. Niby :). Nic na to nie poradzę, nie wchodzą mi stare produkcje i tyle. Moim zdaniem to kwestia wysokiego poziomu obecnych seriali, który, wiem, został osiągnięty dzięki właśnie takim klasykom, które podnosiły poprzeczkę i temu jak były dobre. Kiedyś. Ja wiem, że liczy się historia, fabuła etc., ale te starsze produkcje za bardzo mi „jadą” telewizją i telewizyjnym budżetem. Poza tym uważam, że mimo wszystko, nawet w tych słabszych dzisiejszych serialach wszystko jest lepsze. Lepsi scenarzyści, większe doświadczenie, nie mówiąc już o walorach realizacyjnych. Zawsze wolałem kinowy rozmach niż telewizyjna biedę, a dzisiejsze seriale są dużo bliższe temu pierwszemu niż kiedyś. I to mi odpowiada.

  10. To będziesz miał problem z TP bo widać że serial 80, 90ych w sposobie kręcenia, ale wcale sie nie zestarzał. Jeśli lubisz filmy Lyncha jak np. Blue Velvet to powinien spodobać Ci sie.Alaska się nic nie zestarzała.
    Co do xfiles to tajemnicą nie jest że 1 seria się bardzo zestarzała i wiele odcinków ale na początku głównie, z każdą kolejną serią jest lepiej, każdy sezon odpowiada latom w których był kręcony, np serie 4-6 nie przypominają serii 1, 2. Są odcinki w których widać telewizyjną biedę ale czym później to coraz więcej jest epizodów co przypominają film nakręcony z rozmachem i nowocześnie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.