Kinowe premiery weekendu 09-11.10.2015. Demon, Pakt z diabłem i in.
Kinowe premiery weekendu 09-11.10.2015. Demon, Pakt z diabłem i in.

Poszedłbym, odc. 93 – Demon i inne kinowe premiery weekendu 16-18.10.2015

Pierwszy raz w 92-odcinkowej historii Poszedłbyma jestem tak bardzo w ciemnej dupie z napisaniem go na czas. Za dużo czasu pożera ten 31. Warszawski Festiwal Filmowy. Nawet jeszcze nowego odcinka Survivora nie obejrzałem!

Pakt z diabłem [Black Mass] (2015) Poszedłbym 

Jeśli film w dobrej jakości pojawia się w Internecie jeszcze przed jego kinową premierą to niemal zawsze jest to znak, że coś jest z nim nie tak #NieCzujęŻeRymuję. Logiki nie oszukasz, a ta podpowiada, że twórcy chcą za wszelką cenę zarobić na swojej produkcji i czym prędzej opychają ją na VOD w krajach trzeciego świata zanim zanotuje finansową klapę w kinach.

Mimo to rzuciłbym okiem na Pakt z diabłem, stąd żółty poszedłbym. Rzuciłbym, bo lubię prawdziwe historie (choć znam tę Bulgera z dokumentu o nim i jakoś mnie nie porwała), obsada jest przyzwoita (choć nie lubię Deppa za te jego nudne już przebieranki od nastu lat), a lata 70. wyglądają w zwiastunie więcej niż zacnie.

Pewnie wyszła nuda, ale będąc zupełnie uczciwym – ze zwiastuna na to nie wynika.

Demon (2015) Poszedłbym 

Nie będę się silił na eksperta z zakresu wiedzy o Marcinie Wronie, bo o jego filmach wiem tyle, że znam ich tytuły. Szczególnie Chrzest był całkiem blisko obejrzenia i właściwie czeka na tej kupce co to w drugim rzucie do niej patrzę, a nuż coś natchnie mnie do oglądania. Poza tym żadnych refleksji. Ale mimo to o Demonie usłyszałem jeszcze przed tragiczną śmiercią jego reżysera Marcina Wrony. Reakcja? Standardowa? Polski horror, ale będzie kicha! Ale zobaczyłem zwiastun i nie ma kichy. Poza tym myślę, że zagraniczne pochwały płynące w jego kierunku też przypadkowe nie są. Bądź co bądź, ale na horrorze się znają, w końcu to jedynie za granicą powstają te dobre :P.

Tego horroru w zwiastunie nie ma prawie nic, więc ciężko powiedzieć jak bardzo rozłożone są akcenty w całości. Trailer zapowiada remake Wesela z dokładnością do zatrucia pokarmowego. Ale trailery bywają mylące. tak samo jak i recenzje – w jednej wyczytałem, że Demon niepotrzebnie idzie w stronę Martwego zła. Jakoś średnio w to wierzę, ale jeśli to prawda to jakie niepotrzebnie? Bardzo dobrze, że w taką stronę idzie.

Jednym słowem: jestem ciekaw. No dobra, dwoma.

Obce niebo (2015) Poszedłbym 

A tutaj zwiastun też mnie nie odstrasza, co wystarczy do Poszedłbyma. Ostrożnie – żółtego. Jedyne co mi póki co nie gra to profesja bohatera filmu – trener piłkarski. Kurde, komu w Szwecji potrzebna polska myśl szkoleniowa? To już prędzej w Holandii :).

Dobra, wiem, pewnie produkcja rodem z TVN-u, może tylko ciut lepsza, dlatego na kino zostawiłbym tylko w ostateczności, ale z drugiej strony gdyby mi ktoś powiedział: „hej, Q, zabieram cię za friko na Obce niebo” to bym nie płakał i chętnie poszedł. Dlatego nie będę na siłę hejtował, skoro nie widzę powodów do hejtu.

Sypiając z innymi [Sleeping with Other People] (2015) Nie poszedłbym 

#SzczucieCycem level hard.

Kiedyś przez chwilę wydawało mi się, że Jason Sudekis jest zabawny. Teraz już coraz rzadziej mi się tak wydaje. A może mi się z Edem Helmsem myli?? :)

Cóż, film Leslye Headland (ze zdjęcia na IMDb wygląda na zatwardziałą feministkę) wygląda na ten typ komedii z tzw. inteligentnym humorem. Komedii, która daje okazję aktorom uważanym za zwyczajnych komików na pokazanie swojej bardziej aktorskiej strony. Niby dobrze. Tyle że ani mnie zwiastun nie śmieszy, ani nie opowiada o świecie, który mógłby mi być choć trochę bliski (nimfomanek :D) i z którym mógłbym się utożsamić. A na te zwykle patrzę jak na science-fiction i uważam, że taki świat nie istnieje nigdzie indziej poza umysłem scenarzysty.

El Club (2015) Poszedłbym 

Zacnie to wygląda i zachęca do obejrzenia. Właśnie tak powinny wyglądać zwiastuny filmów, o których ich oglądacz nic nie wie. To ważne dwie minuty, w trakcie których podejmuje decyzję, więc nie można ich marnować. Zwiastun El Club z pewnością nie jest zmarnowanymi dwoma minutami.

Ciąg dalszy chilijskiej ofensywy na światowe kino. Coraz więcej produkcji z tego zakątka świata dociera do szerszej dystrybucji i choć są wśród nich szmiry, to jednak nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

Gdyby to był film amerykański to pewnie swoją „antykościelnością” wzbudziłby u nas jakiś mniejszy lub ciut większy skandal. A tak to przejdzie bez echa. I nie wiem czy to dobrze czy nie, ale wydaje mi się, że warto poświęcić na niego 98 minut runtime’u.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.