Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Mad max Fury Road już w kinach.
Indeed - fot. screen z Youtube

Poszedłbym, odc. 72

Na ten piątek wielu czekało od dawna. Od dzisiaj w polskich kinach warczą silniki, biją w tarany, elektryczna gitara pluje ogniem – nadjeżdża…

Mad Max: Na drodze gniewu [Mad Max: Fury Road] (2015) Poszedłbym 

Recenzja najnowszego filmu George’a Millera wisi na Q-Blogu już od wtorku, wiadomo więc, że udało mu się sprostać oczekiwaniom, jakie rozbudziły znakomite zwiastuny. Maksymalna ocena (max dla Maksa #hahaha) mówi sama za siebie i nic więcej dodawać raczej nie trzeba.

Nie będę zatem dodawał. Za bardzo. Ruszajcie do kin, bo taką zabawę żal przegapić. Nie obawiajcie się, że takie brutalne kino jest nie na Wasze nerwy, bo paradoksalnie nie ma w tym Mad Maksie aż tyle makabry, jak można by się spodziewać. W ogóle nie ma tam makabry, jest tylko pięknie sfilmowana przygoda przy ryku silników i piaskowych burz.

Złota dama [Woman in Gold] (2015) Poszedłbym 

Kto jednak uważa, że jest ponad te całe wyścigi samochodowe, zabijanie i skąpo odziane nałożnice, a przypięty do przodu samochodu facet w metalowej masce obraża jego poczucie smaku – ten powinien spróbować ze Złotą damą. W końcu film ocierający się tematyką o malarstwo powinien zadowolić amatorów bardziej wysokiej rozrywki.

Czy jest się czego obawiać? Zawsze jest się czego obawiać! W przypadku Złotej martwi mnie fakt zupełnej marketingowej ciszy związanej z tym filmem. Ot wchodzi do kin i już. A można by się przecież spodziewać, że film z Helen Mirren, Ryanem Reynoldsem, Danielem Brühlem i innymi doczeka się choćby banera na Gazecie albo Onecie. A tu nic. Żadnego szczucia grafikami statuetek Oscara – to bardzo podejrzane.

A przecież na papierze nie tylko obsada jest tu mocna. Zwiastun zapowiada prawdziwą historię, która świetnie powinna spisać się na ekranie. Oto bohaterka grana przez Mirren walczy z rządem Austrii o zwrot słynnego obrazu Gustava Klimta. W walce wspiera ją młody adwokat (Reynolds). Powinno być co najmniej w porządku.

Miasteczko Cut Bank [Cut Bank] (2014) Nie poszedłbym 

W przypadku Cut Bank też nikt raczej nie myśli o kampanii marketingowej poprzedzającej premierę, ale na pewno dystrybutor ma nadzieję, że ktoś się skusi na Liama Hemswortha i Johna Malkovicha na plakacie. Gdyby nie oni, pewnie nikt by się w kinową dystrybucję nie pchał. No i gdyby nie możliwość dodania na ww. plakat zdania „thriller w klimacie braci Coen”. Chyba ich filmów w nawiasie mówiąc.

Na dwóch wymienionych wyżej aktorach ciekawa obsada tego filmu się nie kończy, ale nie ma w niej nikogo, kto aktualnie byłby na szczycie. No może poza Bruce’em Dernem ;). A to zwykle oznacza, że będzie bez szału.

Zatem do sprawdzenia w domu.

Taxi-Teheran [Taxi] (2015) Poszedłbym 

Irańscy filmowcy wykorzystali pomysł z Locke i umieścili kamerę w samochodzie. A konkretniej w taksówce. Do taksówki wsadzili taksówkarza i jego pasażerów, a w ich usta włożyli rozmowy, z których dowiemy się, jak aktualnie wygląda życie w Iranie.

Brzmi ciekawie, opinie Taxi ma dobre, a na poparcie tych opinii Złotego Niedźwiedzia za zwycięstwo na festiwalu w Berlinie. Starczy z nawiązką, żeby mnie przekonać.

Dziennik panny służącej [Journal d’une femme de chambre] (2015) Nie poszedłbym 

Początek XX w. Młoda służąca trafia między awanse pana domu a pretensje jego żony. Wkrótce zakochuje się w niej ogrodnik. (Opis dystr.)

Brzmi jak fabuła pornosa. Niestety Dziennik pornosem nie jest, a chyba trochę szkoda. Nie ryzykowałbym dla tego francuskiego filmu pieniędzy na bilet.

Dureń [Durak] (2014) –  Poszedłbym 

Do kin wjeżdża też najnowszy film Jurija Bykowa, reżysera bardzo solidnego Majora. Porównywany między wierszami do Lewiatana zabiera nas w podróż do Rosji spoza propagandowego przekazu świetności serwowanego na obrazkach z Dnia Zwycięstwa. Co prawda recenzje obiecują depresję po seansie, ale wchodzę w to.

Wezwany do awarii hydraulik Dima orientuje się, że stary budynek, w którym się znajduje, wkrótce runie. (Opis dystr.)

Ostatni klaps (2015) Nie poszedłbym 

„Polską komedię” w słowniku synonimów znajdziemy w towarzystwie takich określeń jak „żenada”, „strata czasu”, „szkoda gadać” itp. Od czasu do czasu i u nas trafi się coś, co jest wyjątkiem od tej reguły, ale można być zupełnie pewnym, że Ostatni klaps nie będzie takim wyjątkiem.

Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem Mariusz Pujszopolski Ed Wood – od lat pływa po powierzchni rodzimego mainstreamu, ale odkąd przyjechał tu z Francji nie daje o sobie zapomnieć. Osobiście uważam go za jednego z najmniej zabawnych Polaków, a kolejne filmy w jego reżyserii tylko to potwierdzają.

Dlatego kolejny jego hit, którego główną gwiazdą jest artystka znana kiedyś jako Frytka omijałbym szerokim łukiem. Ale mój wspaniały zwiastun zmontowany ze zwiastuna Ostatniego klapsa na pewno bym obejrzał! 😛

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona [The Curious Case of Benjamin Button] (2008) Nie poszedłbym 

Ciężko powiedzieć, dlaczego właśnie teraz i właśnie ten film wraca do kin. Ciężko nawet powiedzieć, do których kin. No ale skoro jest w repertuarze to dwa słowa i o nim.

Nigdy nie darzyłem poważaniem tej perfidnej zrzynki z Foresta Gumpa (ten sam scenarzysta nawet; w zalinkowanej niżej recenzji 21 podobieństw między Buttonem i Gumpem), a i filmy Finchera mi nie podchodzą. Co za tym idzie polecam przeczytać moją recenzję, a potem wybrać się do kina na inny film.

2 odpowiedzi

  1. Dlaczego nie puszczają Mad Maxa w IMAX-ie tylko te durnowate Avengersy? Ależ się zeźliłem, przecież ten film aż się prosi o duży ekran. Ale nie, lepiej męczyć te marvelowskie nudy, co z tego, że już trzeci tydzień…

  2. Quentin

    Prawdę mówiąc nie drążyłem tematu, bo mnie akurat brak Mad Maksa w IMAX-ie nie przeszkadza. Po seansie Avengersów właśnie, doszedłem do wniosku, że nie ma dla mnie wielkiej różnicy czy IMAX czy duży ekran w takiej Arkadii np. A jeszcze przed cały czas myślałem, że jednak co IMAX to IMAX. Przeszło mi :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.