Agata Kulesza w serialu Telewizji Polskiej Krew z krwi, w którym wciela się w rolę Karmen Roty Majewskiej.
Agata Kulesza w serialu Krew z krwi - fot. screen z krewzkrwi.tvp.pl

Krew z krwi, czyli ciąg dalszy trójmiejskiej mafijnej sagi

Jeden z najciekawszych polskich seriali ostatnich lat niespodziewanie powrócił. Powrót wyszedł porządnie i nic poza tym.

Krew z krwi swój żywot rozpoczął na antenie Canal+, dla której to stacji – obchodzącej w tym roku 20-lecie – był to bodajże pierwszy serial wyprodukowany przez nią od A do Z. Nie znaczy, że oryginalny, bo oparty na formacie holenderskiego serialu „Penoza” (chwilę po nas po format bez powodzenia sięgnęli za wodą i zrobili „Red Widow”). Spodziewany sukces miał oprzeć się na znakomitej obsadzie (głównie Agacie Kuleszy), dobrym reżyserze (Xawery Żuławski) i technicznym nowinkom, których polskie telewizje do tej pory nie widziały (jakaś tam wypaśna kamera m.in.). No i zimnym klimacie skandynawskiego serialu kryminalnego, który spróbowano odtworzyć w Trójmieście, gdzie dzieje się akcja Krwi z krwi. I właściwie wszystko się udało – ci, którzy go zobaczyli orzekli, że oto nie zmarnowali czasu na polski serial. Było ich jednak za mało, by C+ zdecydował się na kontynuację.

I tutaj historia KzK miała się skończyć, ale do akcji wkroczyła TVP2. Najpierw wyemitowała u siebie pierwszy sezon, a potem zdecydowała o zrobieniu kontynuacji przygód Karmen Roty Majewskiej i jej rodziny mafijnych bossów.

Szymon Bobrowski w serialu Telewizji Polskiej TVP2 Krew z krwi

Do obsady serialu dołączył Michaił Gorbaczow – fot. screen z Youtube

Od razu trzeba zaznaczyć, że oglądanie drugiego sezonu nie ma sensu bez znajomości sezonu pierwszego. Ja pierwszy widziałem, a nie wszystko pamiętam, więc co dopiero ktoś, kto zechciałby wkręcić się od środka. Nie da się. Akcja s2 rozpoczyna się jakiś czas po wydarzeniach z sezonu pierwszego i jest właściwie ich bezpośrednią kontynuacją. Rodzina Rotów odbywa karę więzienia i czeka na proces, który ma ich wsadzić na resztę życia do pierdla. Wraz z nimi wyroku wypatruje nowy, groźny mafijny boss, który po śmierci Antona przejął palmę pierwszeństwa w trójmiejskim półświatku. Jednak tuż przed najważniejszymi zeznaniami ginie główny świadek oskarżenia i nagle wszystko staje na głowie. Potrzebne będą zeznania Karmen albo oprychy się wywiną.

A objęta programem ochrony świadków Karmen ułożyła sobie już życie w Elblągu, dokąd wróciła z Australii, gdzie jej rodzina się średnio zaaklimatyzowała. Czy uda jej się raz a dobrze odciąć od starego życia? No wiadomo, inaczej serialu by dalej nie kręcili.

Nie wiem jak z technicznymi nowinkami, ale reszta atutów KzK powróciła. Jest chłodny, skandynawski klimat (choć to opowieść mafijna, a nie thrillerowa zagadka zbrodni), jest Agata Kulesza, no i jest dobry reżyser – Żuławskiego zamienił gorący Jan Komasa, który bez problemu poradził sobie z zadaniem, choć na szczycie swojego portfolio KzK na pewno nie wpisze. Zrobił swoje, wepchnął ojca do obsady i skasował gażę za dobrze wykonaną robotę.

Agata Kulesza i Piotr Nowak w serialu Krew z krwi, sezon 2

„Wyjdziesz za mnie czy nie? ksiądz już czeka!” – fot. krewzkrwi.tvp.pl

Nie ma tu natomiast żadnej niespodzianki, haczyka na widza, wielkich emocji. Jest porządnie opowiadana dalej historia, której brakuje czegoś więcej. Ile to już na świecie porządnych seriali? Cała kupa. I zdecydowanie trzeba więcej niż solidność, żeby porwać widza. To, co oferuje w swoim serialu Komasa wystarczy jedynie na to, żeby z umiarkowaną ciekawością czekać kolejnego odcinka. Zresztą i pierwszy sezon taki był, wyróżniając się wtedy realizacją na tle innych rodzimych produkcji.

Ale najbardziej zmęczyła mnie w KzK ta przypadłość polskich seriali, która nakazuje obsadzić gdzie się da „największe gwiazdy polskiego ekranu”. Jakby to tylko od tego zależała jakość serialu. Oczywiście, gdyby je zapytać o zdanie na ten temat to by odpowiedzieli, że teraz granie w serialach stało się modne, że największe gwiazdy światowego kina grają w serialach, pokazaliby Spaceya i innych. Wszystko się zgadza. Tyle, że te największe gwiazdy grają w roli głównej, a reszta ról zarezerwowana jest dla aktorów stricte serialowych, co raz to nowych. U nas nie, każdą pierdółkę musi zagrać znana twarz. Najbardziej mi żal Piotra Głowackiego, że musi się tak rozdrabniać i po serialach ciorać. Tu też jest, choć mógłby już się skupić na poważnym aktorstwie, bo przyszłość przed nim duża.

Odpowiedź

  1. Jednemu podoba się to, innemu tamto, mnie 1 odcinek zaciekawił w przeciwieństwie do twojego marudnego wpisu.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.